Uniwersytet w małej gminie

Prowadziłem zajęcia na czterech lubelskich uczelniach. Zawsze mnie bolało, że co roku odkładam do teczek wartościowe teksty studentów, które powinny być wydrukowane – opowiada Franciszek Piątkowski, koordynator generalny i programowy akademii.

Według mnie najważniejszymi ambasadorami WAR są jej uczestnicy i wykładający. Obie strony wyjeżdżają z tych spotkań o wiele bogatsze – komentuje Anna Skóra, studentka politologii UMCS. – Akademia to ogromny kapitał. Polska stoi reportażem. Wykorzystanie tego bogactwa może przyczynić się do pozytywnego zbudowania wizerunku Lubelszczyzny. Ta szansa wypływa też z faktu, że mój region jest kopalnią tematów, nieodkrytym terenem, o którym warto pisać – podkreśla Anna Kiedrzynek. – Warto tu wracać – zgodnie twierdzą młodzi, którzy kolejny raz zdecydowali się przyjechać do Siennicy Różanej. – Ostatniego roku byłam onieśmielona. Nikogo nie znałam. Teraz wracam do miejsca gościnnego. Wszyscy są tu otwarci i przyjaźnie nastawieni do uczestników akademii. Kiedy chciałam wysłać pocztówki do rodziny i nie znalazłam ich na poczcie, dostałam je w prezencie w urzędzie gminy – z uśmiechem opowiada Anna.

O wyjątkowej atmosferze tego miejsca świadczą słowa A. Mularczyka w księdze pamiątkowej: „Nie być w Siennicy Różanej to nie istnieć dla świata. Gdyby w co setnej gminie byli tacy ludzie, którym się chce przybliżyć świat – byłby on piękniejszy. Stąd się wyjeżdża – by wrócić”.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Rozpocznij korzystanie

Reklama

Reklama

Reklama