Conrado z dwóch miast

O fenomenie Madrytu, pozbywaniu się rzeczy i o Bogu z Conradem Moreno rozmawia Barbara Gruszka-‑Zych.

Conrado Moreno. Występował w programach:„Europa da się lubić”, „Taniec z gwiazdami”, „Jaka to melodia”, „Pytanie na śniadanie”. Współorganizuje Festiwal Flamenco w Warszawie. Zajmuje się wolontariatem. Autor przewodnika po Madrycie.

Barbara Gruszka-Zych: Pracuje Pan w showbiznesie, a nie wstydzi się mówić o wierze.

Conrado Moreno: – Z faktu, że jestem rozpoznawalny, ludzie mogą wysnuć wniosek, że mogę być człowiekiem egoistycznym czy narcystycznym. Zwykle zostaje im otoczka, zewnętrzny odbiór osoby. A na dodatek znają mnie jako reprezentanta kultury niższej… Choć teatr szekspirowski też był uznawany w swoich czasach za kulturę masową (śmiech). Kiedy ludzie zwracają na mnie uwagę, mam wrażenie, że chcieliby ze mnie brać przykład i dlatego chętnie powiedziałbym im, co jest naprawdę najważniejsze. A nie zawsze się da. Dlatego chciałbym napisać książkę o planowanej pielgrzymce do Santiago de Compostela i w ten sposób opowiedzieć o swoim życiu duchowym. Ale nie jest tak źle – obserwując inne osoby publiczne widzę, że wiele z nich kieruje się wartościami, wierzy. Czuję, że nie jestem sam.

Czyli stojąc na świeczniku, wystarczy być świadomym i odpowiedzialnym…

– Kiedy występowałem w programie „Europa da się lubić”, byłem najmłodszym uczestnikiem – miałem 22 lata. Oprócz mnie brały w nim udział znakomitości z doświadczeniem. Zacząłem się od nich uczyć. Potem, kiedy zapraszano mnie tu i tam, zadałem sobie pytanie „dlaczego?” i co z tego dla mnie i innych wynika. Każdą taką aktywność trzeba dobrze spożytkować.

Urodził się Pan i wychował w Madrycie, a od prawie 20 lat mieszka w Warszawie.

– Dla niektórych to niezrozumiałe, że można mieć dwa miasta, narodowości, ojczyzny. A ja czuję się i Polakiem, i Hiszpanem. A co ciekawsze – w Polsce jestem uznawany za Hiszpana, a w Hiszpanii za Polaka. Dziś ludzi z takimi mieszanymi korzeniami jest wielu, ale kiedy w Madrycie chodziłem do ogromnej, liczącej prawie tysiąc uczniów szkoły, byłem przypadkiem odosobnionym. Niektórzy nauczyciele nawet nie wiedzieli, gdzie leży Polska. Dziś Hiszpania jest wymieszana kulturowo, dzięki temu jej mieszkańcy są otwarci na przybyszów.

 

Czego o Polsce dowiedzieli się od Pana Hiszpanie?

– Kiedy miałem prawie 12 lat, opowiadałem im o tym kraju może troszkę romantycznie. Tęskniłem za warszawskim domem moich dziadków – Ireny i Mirosława. Kiedy urodziło się w kraju wypalonym przez słońce, potrafi się docenić polskie, chłodniejsze lato, a nawet deszcz. Podczas podróży po Polsce nieraz przebiegała mi drogę sarna czy lis. W Hiszpanii to niewyobrażalne, tak samo jak popularne w Polsce kładki dla zwierząt nad autostradami. To świetnie, że w czasach industrializacji udało się tu zachować naturalne fragmenty przyrody. O tym też opowiadam Hiszpanom.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie