Ukraina na rozdrożu

Julia Tymoszenko w kijowskim areszcie śledczym odzyskuje społeczne zaufanie, a ekipa Wiktora Janukowycza za jej uwięzienie płaci izolacją na Wschodzie i Zachodzie. Ten konflikt może mieć brzemienne skutki dla losów Ukrainy.

Aresztowanie byłej premier wywołało nie tylko wielki niepokój na ukraińskiej scenie politycznej, ale także bardzo krytyczne reakcje Brukseli, z którą ekipa prezydenta Janukowycza prowadzi strategiczny dialog w sprawie umowy o stowarzyszeniu. Nikt także specjalnie nie wierzy w deklaracje prezydenta Ukrainy, że sądy w tym kraju są niezależne i władza z aresztowaniem Tymoszenko nie ma nic wspólnego. Tym bardziej że aresztowanie nastąpiło wyłącznie z przyczyn proceduralnych, jako kara za zakłócanie przebiegu procesu. Trudno sobie wyobrazić w jakimkolwiek demokratycznym kraju, że lider opozycji zostaje aresztowany tylko dlatego, że odpowiadając z wolnej stopy, utrudnia postępowanie prowadzącemu rozprawy sędziemu, co Tymoszenko rzeczywiście robiła. Tymoszenko już wcześniej wydała oświadczenie, że nie zamierza popełnić samobójstwa, co jeszcze bardziej podgrzało atmosferę i tak napiętą od momentu, kiedy w czerwcu br. zaczął się jej proces. W obronie Tymoszenko stają dzisiaj środowiska, które wcześniej wobec byłej premier zachowywały rezerwę, ale jej aresztowanie odczytują jako zagrożenie dla demokracji w tym kraju.

Przekroczyła uprawnienia

Wszystko w tym procesie jest dwuznaczne, począwszy od aktu oskarżenia. Prokuratura zarzuca Tymoszenko, że wydając w styczniu 2009 roku dyrektywy negocjacyjne w sprawie kontraktu gazowego z Federacją Rosyjską, przekroczyła swe uprawnienia, co spowodowało „poważne konsekwencje”. W tym kontekście rządzący obecnie Ukrainą politycy podkreślają, że skutkiem tego muszą kupować gaz od Rosji drożej aniżeli kraje zachodnie. Jednak to nie wysokość kontraktu jest przedmiotem tej rozprawy, ale kwestie proceduralno-kancelaryjne, które, jak się okazało, wcale nie są uregulowane. Akt oskarżenia nie jest więc spójny i jasny, ale za to sankcje karne jak najbardziej. Sprawa przy zastosowaniu odpowiedniej kwalifikacji może zakończyć się dla byłej premier nawet wyrokiem 10 lat więzienia. Jednak nawet jeśli otrzyma wyrok w zawieszeniu, to i tak zostanie pozbawiona możliwości startu w najbliższych wyborach parlamentarnych oraz wyborach prezydenckich. Dla wyjaśnienia kontekstu tej sprawy trzeba przypomnieć, że umowa z 19 stycznia 2009 roku, regulująca ceny rosyjskiego gazu dla Ukrainy, była negocjowana w warunkach ostrego kryzysu politycznego w relacjach nie tylko między Rosją a Ukrainą, ale także z Unią Europejską. Wynegocjowana cena została zbudowana na podstawie specjalnego wzoru, uwzględniającego ceny mazutu i oleju opałowego na rynkach światowych. Przewidywała także rabat tranzytowy dla Ukrainy, obliczany w zależności od wielkości przesyłanego przez ten kraj gazu oraz jego aktualnej ceny. Trudno powiedzieć, czy wynegocjowany w 2009 r. kontrakt był optymalny. Problem w tym, że Rosja ma całkowity monopol w dostawach gazu na Ukrainę, a tamtejsi politycy nie zrobili nic, aby stworzyć dla tego dostawcy alternatywę albo zmodernizować przestarzały przemysł ciężki, który pochłania gigantyczne ilości surowców energetycznych. Dlatego Ukraina kupuje w Rosji około 40 mld m sześc. gazowego paliwa rocznie i od 2009 r. zapłaciła za to ponad
22 mld dolarów. Jak wąskie ma Ukraina pole manewru w sprawie dostaw gazu z Rosji przekonał się obecny prezydent Janukowycz, który, aby otrzymać od Moskwy 30-procentową zniżkę na ceny gazu, musiał zgodzić się na przedłużenie umowy o stacjonowaniu na Krymie Floty Czarnomorskiej o 25 lat, z opcją przedłużenia jej na następne lata.

Umowa z Brukselą zagrożona

Jedną z konsekwencji aresztowania Tymoszenko może być fiasko rozmów z Brukselą na temat umowy o stowarzyszeniu między Ukrainą a Unią Europejską. Gdyby się powiodły, byłby to wyraźny krok w stronę pełnego członkostwa Ukrainy w Unii. Przedstawiciele Brukseli uprzedzali jednak wcześniej, że prócz spełnienia gospodarczych warunków Ukraina powinna także wzmocnić własną demokrację, a przede wszystkim zadbać o przestrzeganie praw człowieka i zapewnić wolność mediom. Nic więc dziwnego, że informacja o aresztowaniu Tymoszenko została odebrana w Brukseli fatalnie, i ta sprawa może być poważną przeszkodą dla finalizacji przez Ukrainę rozmów z Brukselą, o czym wprost dowiedział się wicepremier Serhij Tihipko w czasie wizyty w Berlinie. O tym, że takie niebezpieczeństwo jest realne, przekonany jest eurodeputowany Paweł Kowal, przewodniczący Komisji UE–Ukraina. Jego zdaniem, dla części krajów, na przykład dla Niemiec, które sceptycznie podchodziły do rozmów Brukseli z Ukrainą, skandal z aresztowaniem byłej premier jest wygodnym pretekstem, aby zamrozić negocjacje. Kowal zwraca uwagę, że problem polega m.in. na tym, że na Ukrainie nie ma obecnie dobrych rozwiązań, które dawałyby niezbędną rękojmię obiektywności i bezstronności postępowania sądów w takich przypadkach. W demokratycznych krajach – mówi Kowal – utrwalił się obyczaj, że dla osądzenia spraw politycznych istnieją oddzielne trybunały, aby byłych wysokich urzędników państwowych nie traktować jako potencjalnych przestępców politycznych, jak to ma miejsce obecnie na Ukrainie. Zwłaszcza że aresztowanie byłej premier nastąpiło w kontekście bardzo złych relacji między rządzącymi a opozycją, które od prezydenckich wyborów w roku ubiegłym znajdują się w stanie permanentnego kryzysu. Trudno więc uwierzyć, podkreśla Kowal, że aresztowanie na sali sądowej za przewinienie proceduralne było przejawem troski o sprawny przebieg procesu, a nie szykaną polityczną, obliczoną na wyeliminowanie lidera największej opozycyjnej partii. Zwłaszcza że na ławie oskarżonych zasiada także dwóch innych członków jej gabinetu, którym wytoczono procesy za sprawy jeszcze bardziej dwuznaczne. W takiej sytuacji, podkreśla eurodeputowany, jedynie nowe rozwiązania legislacyjne, umożliwiające powołanie Trybunału Stanu, kompetentnego w zakresie sądzenia polityków, oraz przekazanie mu sprawy Tymoszenko, umożliwiłyby wyjście z kryzysu, który pogrąża Ukrainę w izolacji i zależności od Rosji.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie