Cisza domowego piekiełka

Trzy historie. Niestety, nie z palca wyssane. Rozegrane w domowym zaciszu, w którym w oparach alkoholu wychowali się Julka, Adam i Mariola.

Są to reprezentanci wszystkich dorosłych dzieci alkoholików. Podobnych historii nie trzeba niestety szukać ani długo, ani daleko...

Julka ma dobrego ojca

Rodzice Julki pili bardzo często. Czasem nawet codziennie. No ale nie upijali się do nieprzytomności, nie łazili, zataczając się po miasteczku. Pili w ciszy domowego piekiełka. Julka nienawidziła tych weekendowych imprez ze znajomymi, niewinnych ćwiarteczek po obiedzie. Inną parą alkoholowych kaloszy były wakacje: jeździli w kilka rodzin i wtedy był nieustający ciąg. Hałas do późnej nocy, pijackie przyśpiewki, obijająca się o ściany matka...

Matka zresztą, sama dziecko pijącego ojca, była taka zimna, obojętna. Nigdy nie przytuliła, nie wzięła na kolana. Po wypiciu to nawet spokojna była: zawsze kładła się spać i zasypiała. Ojciec przeciwnie: włączał mu się „szwendacz”. Wychodził z domu, Julka umierała z przerażenia, że nie wróci, że coś mu się stanie. A już najgorsze, jak chciał wsiadać do samochodu. Nieraz z siostrą płakały i błagały, żeby tego nie robił, bo się zabije.
Czasem słuchał, czasem nie. Ale najgorsze, jak ojciec po pijanemu przychodził do Julki i wylewał wszystkie żale. A co taki dziesięcioletni dzieciak może pomóc? Julka, cudem trochę, bo atmosferka nie do nauki, skończyła studia. Szybko, jak najszybciej się dało, wyszła za mąż. Żeby móc zacząć normalne życie – myślała. Szczęściem chłopa trafiła dobrego i niepijącego. Bo z tymi dziewczynami z rodzin pijących to jest tak, że często powielają wzorce...

A teraz? No niby wszystko w porządku. Dom, dzieci (jest matką lękową, obsesyjnie chroni je, sama nie wie przed czym), mąż, praca. I tylko te lęki blokują życie: strach przed ludźmi, a zwłaszcza przed wszelkiego rodzaju władzą i zwierzchnikami. Jak ma iść do szefa, to jest chora z przerażenia. Do własnego teścia nawet boi się odezwać... A najbardziej na świecie to boi się pijących. Choćby nawet jedno małe piwko, raz na jakiś czas... Lampka szampana w jej oczach to potencjalna awantura i nieprzespana, jak w dzieciństwie, noc.

Niedawno ojciec znów zaczął ostro pić. Pić i awanturować się do potęgi. Nowość. Więc Julka, też nowość (chodzi od niedawna na terapię, zatem może dlatego), postanowiła w końcu powiedzieć „nie”. Raz czy drugi policja, MOPS. Tylko pomocy żadnej nie dostała, bo dyrektor MOPS, członek komisji alkoholowej, powiedział o ojcu, że przecież wszyscy go w miasteczku znają. I to przecież porządny, dobry człowiek... A tylko ona, Julka, pewnie chce się go pozbyć z domu.

Adaś wciąż płacze

Adam jest menedżerem w dużej firmie. Dodatkowo skończył filozofię. Inteligentny, przystojny, dobrze ubrany. Lat 36. Jest sam, bo chociaż chciałby mieć rodzinę, dzieci, normalny dom, to – jak mówi – jest zbyt niedojrzały. Zresztą wszystkie jego dotychczasowe związki prędzej czy później się rozpadały.
Bo wewnątrz Adama śpi taki maleńki Adaś. I gdy tylko pojawia się problem, Adaś się wydziera: „Ja tak nie chcę! Ja się boję! Ja muszę!!!”. Więc która wytrzyma z takim Adasiem?

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Rozpocznij korzystanie

Reklama

Reklama

Reklama