publikacja 07.11.2024 14:20
Przeznaczyłam na niego zeszyt, w którym mój dziadek zaczął swego czasu pisać pamiętnik. Niestety zakończył na pierwszej stronie. Lekko pożółkłe kartki i dość archaiczny wygląd zeszytu doskonale pasują do wklejanych tam roślin.
HENRYK PRZONDZIONO / Foto Gość
Na zdjęciu kartka z zielnika Elizy Orzeszkowej, który można oglądać w Grodnie, w domu, w którym mieszkała pisarka.
Jakim wyrazić mam imieniem
Woń miękkiej mięty nad strumieniem?
Julian Tuwim "Kwiaty polskie"
Na pierwszej stronie wkleiłam liść tulipanowca. Przywiozłam go ze Lwowa z rodzinnej wyprawy śladami dziadków. Odwiedziliśmy wtedy malowniczy Park Stryjski, miejsce przechadzek babci i dziadka. Przywitały nas czarne łabędzie, tak niezwykłe, bo niespotykane. Zastanawiałam się, pod którym z tych rozłożystych, starych drzew lubili siadywać moi dziadkowie. U stóp wiekowego drzewa znalazłam jeden jedyny liść, który zrzucił jakby specjalnie dla mnie. Jego zarys wiernie oddawał kształt tulipana. Nazwa drzewa nie jest więc przypadkowa. Będąc już w Polsce, odnaleźliśmy z Mężem tulipanowce w naszym rodzinnym mieście. W Miechowickiej Ostoi Leśnej niedaleko leśniczówki rośnie ich cały rządek. Drzewa przywoływały nas do siebie wielkimi jasnymi kwiatami. Błyszczące liście odbijały słońce w swej głębokiej zieleni. I one znalazły się w zielniku obok jednego jedynego liścia dalekiego i dużo starszego lwowskiego kuzyna bytomskich tulipanowców w kwiecie wieku.
W dzieciństwie lubiłam słuchać opowieści mamy o różnych kwiatach, szczególnie tych polnych podczas wycieczek w góry. Ich nazwy nie były dla mamy tajemnicą, a ja uczyłam się dostrzegać rośliny wokół siebie. Tak powszechne, że aż niezauważalne. Jak chyba każde dziecko robiłam też zielnik. A teraz do tego wróciłam. Podczas spacerów korzystamy z Mężem z aplikacji do rozpoznawania roślin. Uzbrojeni w nożyczki czasem zabieramy ze sobą jakiś okaz do zasuszenia. Na zielnik przeznaczyłam zeszyt, w którym mój dziadek zaczął swego czasu pisać pamiętnik. Niestety zakończył na pierwszej stronie. Lekko pożółkłe kartki i dość archaiczny wygląd zeszytu doskonale pasują do wklejanych tam roślin. Jest to niejako i nasz pamiętnik, ponieważ zamieszczam tam informacje, gdzie i kiedy dana roślina została znaleziona. A za tym kryją się wspomnienia wspólnych podróży i spacerów.
Lubię zasuszać rośliny z jeszcze jednego powodu. Estetycznego. Większość zachowuje kolor i ładnie się prezentuje w różnych zestawieniach. W ten sposób można urozmaić kartkę urodzinową, list, czy też samemu zrobić oryginalny obrazek na ścianę. Warto pamiętać, że kontakt z przyrodą uskrzydla, może stać się źródłem natchnienia. Wielu artystów korzystało w swej twórczości z motywów roślinnych. I tak na przykład Stanisław Wyspiański sporządził swój Zielnik z przedstawieniami polnych kwiatów. Uważnie obserwował naturę, inspirował się nią i często wplatał jej elementy w swoje dzieła. Kilka lat temu zwiedzaliśmy wystawę projektów witraży i polichromii Wyspiańskiego w krakowskim muzeum. Bogactwo pastelowych rysunków kwiatów i ornamentów zrobiło na nas niemałe wrażenie.
Krwawnikiem zarosłe ich brzegi,
Łopianem i podbiałami:
Spieszę z Nią razem, topole
Ślą swe westchnienia za nami
Jan Kasprowicz
Do polnych kwiatów, chwastów, traw, drzew i krzewów mamy dostęp powszechny i bezpłatny. Nawet w centrum miasta. Natura ma nam do zaoferowania niesłychaną rozmaitość kształtów, barw i zapachów. Warto się zatrzymać, dotknąć, powąchać, a może i uszczknąć do swojego zielnika.
*
Tekst z cyklu Spotkania z przyrodą