Szybować nad dachem świata

Lot szybowcem nad Himalajami – wyzwanie, a może zwykła fanaberia sportowca, który w swojej konkurencji osiągnął już prawie wszystko? – To najlepsza rzecz, jaka może się zdarzyć w szybownictwie, wisienka na torcie – odpowiada Sebastian Kawa.

Jest najlepszy na świecie, najbardziej utytułowany w historii. Zdobył już 15 złotych medali w mistrzostwach świata i Europy, ale ciągle mu mało. Chce przelecieć szybowcem nad dachem świata. Tym razem nie chodzi jednak o bicie rekordów. Te są możliwe w Andach, ustawionych prostopadle do większości silnych wiatrów, co pozwala szybowcom przemieszczać się na fali. W Himalajach wiatry wieją najczęściej wzdłuż pasma, przez co latanie w najwyższych partiach staje się bardzo trudne. Nie robi tego również dla pieniędzy. To przecież prywatna wyprawa trzech osób, które na ten cel wyłożyły głównie własne fundusze. Zresztą, mistrz i tak do każdych zawodów dokłada. – W szybownictwie się nie zarabia – podkreśla. Więc dlaczego? Odpowiedź jest prosta: bo nikt jeszcze tego nie robił.

– Chcę pokazać, że tam się da latać i że może to być ciekawe – przekonuje.

Sport bez wspomagaczy

Spotykamy się na małym, malowniczo położonym lotnisku u stóp góry Żar, w jego rodzinnym Międzybrodziu Żywieckim. To tutaj jako szesnastolatek, pod okiem ojca, instruktora Górskiej Szkoły Szybowcowej „Żar”, wykonywał swoje pierwsze loty. Ale sportowego ducha nabrał wcześniej w innym sporcie. – W żeglarstwie nauczyłem się być zawodnikiem – opowiada Sebastian Kawa. – To tam zobaczyłem, że czasem bardzo niewiele dzieli sukces od porażki. Nieraz wystarczy ciut większy wysiłek, determinacja, entuzjastyczne podejście, żeby coś w swojej technice udoskonalić. Przy silnej motywacji człowiek jest w stanie wykrzesać z siebie dodatkowe pokłady energii i osiągnąć lepszy wynik nawet wtedy, gdy warunki są trudniejsze. Żeglarstwo nauczyło go także odporności na stres, która teraz przydaje się na zawodach. – Dla niektórych utrzymanie się przez dwa tygodnie na pozycji lidera jest nie do wytrzymania. Mnie zdarzało się być liderem przez całe zawody i nie miałem z tym problemu – chwali się. W ciągu 25 lat szybowania posiadł wyjątkową zdolność koncentracji. Także dlatego, że nie używa żadnych „wspomagaczy”. Jest z zawodu lekarzem, więc sporo wie o ich negatywnych skutkach. – W tym sporcie o dopingu nie ma mowy. Człowiek przez takie środki straciłby zahamowania, zgubiłby granice bezpieczeństwa. Nawet jeśli używa ich sporadycznie, to na drugi dzień jest niezdolny do lotu. A tu trzeba być w dobrej formie przez pełne dwa tygodnie – podkreśla. Z tego samego powodu w ogóle nie używa alkoholu.

Powietrzne braterstwo

Twierdzi, że w szybownictwie rywalizacja jest czysta: – To coś w rodzaju powietrznego braterstwa. Nawet w trakcie gorącego wyścigu zawodnicy przekazują sobie praktyczne informacje – dodaje. Choć niechętnie o tym mówi, własnym przykładem pokazał, co naprawdę znaczy fair play. Podczas zawodów Grand Prix w Saint-Auban w 2005 r. zauważył w bezludnej górskiej dolinie świeży wrak szybowca. Długo krążył nad miejscem wypadku, by przekazać ratownikom informację o dokładnym położeniu wraku. Wydawało się, że kompletnie stracił szanse w tym wyścigu, bo wszyscy zawodnicy już dawno go wyprzedzili. Tymczasem wysoka jakość maszyny połączona z umiejętnościami Kawy, świetną znajomością terenu i korzystną pogodą sprawiły, że wygrał te zawody. Czy osiągnie także cel, który sam sobie wyznaczył? Na razie napotyka same przeciwności. Najpierw zepsuła się ciężarówka wioząca szybowiec, potem był problem z odprawą celną, przez co sprzęt nie trafił na wybrany wcześniej statek, dalej zdarzył się cyklon, a ostatnio tragiczna śmierć syna szefowej nepalskiego aeroklubu. Dlatego opóźnienie sięga już trzech tygodni. Ale poza sprawami logistycznymi żadne inne nie budzą obaw pilota: – To nie jest jakieś szczególne przedsięwzięcie techniczne, wymagające szybowca ze specjalnym silnikiem. Wszystko opiera się na umiejętnościach pilota.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • BL
    17.11.2013 14:31
    Linki pod którymi można śledzić przebieg wyprawy.

    https://www.facebook.com/pages/Everest-Gliding/218475524982721?fref=ts

    http://www.szybowanie.pl/en/site/

    http://www.sebastiankawa.pl/category/aktualnosci/
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie