Nie czuję się bohaterem

Czy człowiek, który znajduje na ulicy 200 tys. zł i oddaje je stróżom prawa, jest uważany w Polsce za osobę zaradną życiowo?

Niektórzy nazwaliby go uczciwym obywatelem. Dla innych byłby to ktoś, kto, delikatnie mówiąc, nie wykorzystał okazji. A co, jeśli rezygnuje z przysługującego mu znaleźnego w wysokości 10 proc. i motywuje to wiarą? Fora internetowe nie zostawiłyby na kimś takim suchej nitki. Czas zrezygnować z trybu przypuszczającego. Ta historia wydarzyła się naprawdę. Jej bohater, Radosław Obuchowicz, został w grudniu uhonorowany tytułem „Zwykłego bohatera”.

Fortuna za zakrętem

Wytrawni biznesmeni mawiają, że pieniądze leżą na ulicy. Dla osób znających historię Radka powiedzenie to nabiera szczególnego znaczenia. Zwykły, niepozorny pakunek leżący na środku jezdni. Na tyle jednak spory, że mógł stanowić zagrożenie dla przejeżdżającego kierowcy. Właśnie dlatego Radek nie minął leżącej na ulicy paczki, ale zatrzymał samochód. Kierowała nim troska o innych. Wrzucił pudełko do środka, rozejrzał się wokół, szukając wzrokiem potencjalnego właściciela. Nie zobaczywszy nikogo, pojechał dalej odebrać żonę z pracy. Gdy po chwili razem otworzyli tajemniczą paczkę, ogromnie się zdziwili. Tak gigantycznej kwoty jeszcze nie widzieli. – Radek podjął decyzję błyskawicznie: Jedziemy z tym na policję – wspomina Ilona, żona finalisty. Na policję, czyli dokąd? – zapytała. – Mieszkamy w Krakowie od kilku lat, ale jeszcze nie byliśmy na żadnym komisariacie. Gdy wyjęliśmy nasze znalezisko, policjanci nie mogli uwierzyć własnym oczom. Rozpoczęło się liczenie. Ponad 200 tys. zł. Kupa pieniędzy! Pytanie – do kogo należą? Konieczne było dochodzenie niczym z odcinka „CSI Miami”. Analizowano każdy najdrobniejszy element układanki. Kilka banknotów owiniętych było starą fakturą, która ostatecznie pomogła dotrzeć do właściciela. Zgodnie z polskim prawem, znalazcy takiej kwoty przysługuje znaleźne w wysokości 10 proc.

Aby je otrzymać, należy jednak wystąpić z wnioskiem do sądu o wypłacenie określonej kwoty tytułem znaleźnego. Od znaleźnego należy również odprowadzić podatek. Radek złożył stosowny wniosek i cierpliwie czekał na odpowiedź. Kopię pisma wysłano do właściciela znalezionych pieniędzy. Po paru dniach mężczyzna zapukał do mieszkania Obuchowiczów. Był bardzo zdenerwowany. Okazało się, że zgubione pieniądze nie należały do niego, były pożyczone. Poprosił Radka o wycofanie pozwu o znaleźne, ponieważ musiał oddać tę kwotę jak najszybciej. W przeciwnym razie do zakończenia sprawy pieniądze byłyby w depozycie i nie mógłby nimi rozporządzać. – Zacząłem się modlić o dobrą decyzję – wspomina Radek. – Wierzę, że to Duch Święty natchnął mnie, że nie powinienem domagać się znaleźnego kosztem drugiej osoby, rujnując komuś życie. To nie były pieniądze tego mężczyzny. Musiałby wziąć kredyt, żeby wypłacić mi tę kwotę. Uznałem, że znaleźne nie powinno być czymś, co zostanie mi zasądzone, tylko powinno wypływać z potrzeby serca. Wycofałem pozew. Po jakimś czasie mężczyzna skontaktował się ze mną i podziękował. Gdy historia Radka „wypłynęła” w związku z nominacją w plebiscycie na „Zwykłego bohatera”, w internecie pojawiły się komentarze sugerujące, że Radek przegapił okazję, która zdarza się tylko raz. Niektórzy twierdzili, że tylko szaleniec rezygnuje z takiej sumy pieniędzy, która prawnie mu się należy. – Nie mieliśmy wątpliwości, że powinniśmy zwrócić te pieniądze – wspomina Ilona. – W naszym środowisku takie zachowanie jest normą. Każdy by tak postąpił. Wydaje mi się jednak, że chyba nie każdy zrezygnowałby ze znaleźnego. Radek miał prawo do tych pieniędzy. Nie oszukałby nikogo, zatrzymując je. Ponoć odważny to nie ten, kto nie czuje strachu, ale ten, kto mimo lęku decyduje się na pewną postawę. On zadziałał właśnie tak. Wiedział, że ta kwota bardzo by nam się wtedy przydała, ale jednak, po modlitwie, stwierdził, że nie może wziąć tych pieniędzy. Tym bardziej go podziwiam, ponieważ to nie była szybka, łatwa decyzja.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Gosc Goscia
    10.01.2014 19:17
    Po 1. Czy ten tekst był autoryzowany ? "Mieszkamy w Krakowie od kilku lat" ??? Radek mieszka w Krakowie od... ho, ho, nawet nie pamiętam ile to już lat :) Przecież on jest z Krakowa.
    Po 2. Nigdy nie należał do osób biednych :) ani nawet przeciętnych, więc te 200 koła to znów nie taka gigantyczna kwota.
    Po 3. Choć chylę czoła przed jego gestem. To czy to normalne, że elementarna uczciwość jest przedstawiana dziś jak bohaterstwo ?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie