Zaginiony uśmiech

Maleńki grób. Aniołek, który go ozdabia, jest nieproporcjonalnie duży. Przy grobie rodzina - mama, tata i córeczka, licząca może trzy-cztery lata. Pod aniołkiem tabliczka z powtórzoną jedną datą. I napis, jaki bardzo często widnieje na takich grobach: "Powiększył grono aniołków".

Podczas gdy rodzice są zatopieni w modlitwie, dziewczynka rozgląda się po cmentarzu. - A czyj to grób? - pyta w końcu. - Tu śpi twój braciszek - wyjaśnia mama. - Braciszek? Jak to? Nie mam braciszka - nie rozumie dziewczynka. - Nie widziałam w domu żadnego braciszka. - Masz, tylko że on od razu poszedł do nieba. Pan Bóg od razu chciał go mieć u siebie - wyjaśnia tata. - Mam braciszka w niebie? A jak on ma na imię?

Między liczbą a łzą

Liczby nie przemawiają do wyobraźni. Poronienie samoistne, którego w Polsce każdego roku doświadcza około 40 tysięcy kobiet, oraz martwe narodziny (około 2 tysięcy rocznie) traktowane są w świadomości społecznej jako zabieg medyczny. Według szacunków Głównego Urzędu Statystycznego, w Polsce w 2003 r. zmarło ok. 2,5 tys. dzieci w wieku poniżej jednego roku życia. Z ogólnej liczby zmarłych niemowląt, ponad połowa dzieci (51 proc.) umiera w pierwszym tygodniu po urodzeniu, a kolejne 20 proc. przed ukończeniem pierwszego miesiąca życia. Najczęstszą przyczyną zgonów niemowląt (51 proc.) są stany chorobowe, powstające w okresie okołoporodowym, czyli w trakcie trwania ciąży matki i w ciągu sześciu pierwszych dni życia noworodka. W 2002 r. współczynnik umieralności okołoporodowej (urodzenia martwe i zgony niemowląt w wieku 0-6 dni na 1000 urodzeń żywych i martwych) wynosił 8,7 promila. Kolejną przyczyną zgonów (prawie 33 proc. przypadków) są wady rozwojowe wrodzone, a pozostałe zgony są powodowane chorobami nabytymi w okresie niemowlęcym lub urazami. Te same dane czyta się zupełnie inaczej po rozmowie z rodzicami, którzy stracili upragnione dziecko. Czyta się je przez łzy.

Zobaczyć swoje dziecko

Urodziny martwego dziecka są szokiem dla matki. Nawet jeżeli wcześniej lekarze przygotowywali ją na taką możliwość, zwykle do końca ma ona nadzieję, że się mylili. Zarówno lekarze, jak i położne starają się zminimalizować stres, jaki przeżywa kobieta. Czasami personel szpitala nie wyraża zgody na podanie dziecka matce, tłumacząc: ”Będzie pani bardziej cierpiała”. Istnienie tego typu zachowań wśród polskich położników i ginekologów potwierdza dyrektor Szpitala Ginekologiczno-Położniczego im. Świętej Rodziny w Warszawie prof. dr hab. med. Bogdan Chazan. Jego zdaniem, zachowania takie są dalekie od standardów europejskich. Po porodzie kobieta ma prawo zobaczyć swoje dziecko - nawet jeśli urodziło się martwe, ma prawo je pożegnać. Prawo to obejmuje również ojca. Ani lekarze, ani położne nie mają prawa odmówić. To rodzice podejmują decyzję, chociaż, jak zwraca uwagę prof. Chazan, na ich zachowanie ma wpływ postawa personelu medycznego i jego sugestie. Prof. Chazan przyznaje również, że w szpitalach zdarzają się nadużycia, polegające na odmowie wydania rodzicom zmarłego dziecka zaświadczenia, które niezbędne jest w USC i które umożliwia pochowanie go. Jeśli wszystko odbywa się prawidłowo, na podstawie zaświadczenia ze szpitala w USC wystawiany jest akt urodzenia z adnotacją ”dziecko urodziło się martwe” lub jeśli żyło, akt urodzenia i potem w drugim pokoju akt zgonu. Oba dokumenty są wystawiane od ręki. Dziecku nadaje się imię, wpisywane są pełne dane rodziców. Prof. B. Chazan podkreśla, że szpital jest zobowiązany wydać takie zaświadczenie niezależnie od wagi dziecka. Nie ma w Polsce aktu prawnego regulującego dane dotyczące wagi i wieku dziecka, od których można wyprawić pogrzeb. Zdarza się, że szpitale kwalifikują porody martwych dzieci jako poronienia, aby nie podwyższać statystyk. Jak wyjaśnia prof. Chazan, poronienia dotyczą dzieci do 22. tygodnia ciąży. Jednak, jego zdaniem, jeśli rodzice chcą pochować również dziecko, które stracili we wcześniejszych tygodniach ciąży, należy im to umożliwić. A co się dzieje z dziećmi poronionymi lub urodzonymi jako martwe, których rodzice nie chcą zabrać ze szpitala i pochować na cmentarzu? ”Zostają spalone” - wyjaśnia prof. Chazan.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Rozpocznij korzystanie