Tajemnice Kopnej Góry

Pasjonaci historii z Supraśla odkryli mogiłę z 46 polskimi żołnierzami poległymi podczas powstania listopadowego. Teren uporządkowano i urządzono jedyny w Polsce cmentarz wojenny, na którym powstańcy listopadowi leżą w oddzielnych, choć bezimiennych grobach.

Idąc na cmentarz, zabłądzić praktycznie nie sposób. Kopna Góra to malutka miejscowość, położona w odległości 12 kilometrów za Supraślem w stronę nadgranicznej miejscowości Krynki. Nekropolia znajduje się na zboczu lasu, zaraz obok drogi, z której bezpiecznie można zjechać na niewielki parking. Uwagę od razu zwraca 46 jednakowych nagrobnych kamieni. Każdy z krzyżem i orzełkiem. Nad cmentarzem powiewa biało-czerwona flaga. Między rzędami grobów schody prowadzą do dużego symbolicznego kamienia z większym krzyżem. Na kamieniu napis: „Tu spoczywa 46 powstańców listopadowych z oddziału płk. Józefa Zaliwskiego poległych w walce o niepodległość Rzeczpospolitej w bitwie nad rzeką Sokołdą 7 lipca 1831 r. Cześć ich pamięci”. Bardzo ładne i położone w pięknej, naturalnej scenerii godne miejsce, a co najważniejsze, powstało ze środków Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa przy współpracy z władzami gminy Supraśl i regionalną dyrekcją Lasów Państwowych.

Wyjściowa notatka

Na cmentarzu wojennym w Kopnej Górze spotykam się z dwójką wspomnianych pasjonatów: samorządowcem i doktorem historii Radosławem Dobrowolskim oraz z leśniczym Krzysztofem Łaziukiem. A także z ks. Andrzejem Chutkowskim, proboszczem parafii Świętej Trójcy w Supraślu, który pomagał przygotować uroczystości pogrzebowe ekshumowanych powstańców. Ich opowieść pokazuje, że historia to nie przykurzone nudy, ale przygoda.

Radosław Dobrowolski zainteresował się kilka lat temu genealogią swojej rodziny. Jeździł po okolicznych parafiach, gdzie kiedyś mieszkali jego bliscy, i szukał w dostępnych dokumentach śladów ich obecności.

– W parafii w Szudziałowie w księdze zmarłych trafiłem na notatkę ks. Piotra Andruszkiewicza, który opisywał wydarzenia z 25 czerwca 1831 roku – opowiada R. Dobrowolski. Była ona na tyle interesująca, że historyk od razu zrobił jej kopię i schował do swoich dokumentów.

„Rano we wsi Sokołdzie wojsko polskie w przechodzie na spoczynku rozlokowane, napadnięte przez wojsko rosyjskie, w części pobite, w części potopione w rzece Sokołdzie. Wojsko polskie pobite, grzebane było bez żadnej zwłoki zaraz w różnych miejscach wsi Sokołdy przez sołdatów wojska rosyjskiego. Jednemu tylko żołnierzowi polskiemu ciężko ranionemu uprosiłem pozwolenia dać ostatnią absolucyją i namaszczenie Oleju Świętego jako przypadkowo idący do chorego i tamże w Sokołdzie zachwycony. Potopieni żołnierze w liczbie pięćdziesiąt sześciu pochowani zostali w innej mogile na tej stronie rzeki przed groblą do rzeki, idąc po prawej stronie pod górą. Niech odpoczywają w pokoju” – notował ks. Andruszkiewicz.

Niespokojna dusza

– W tym czasie istniało już nasze stowarzyszenie kulturalne Collegium Suprasliense. Spróbowaliśmy zweryfikować, czy istnieje mogiła, o której pisał dawny proboszcz z Szudziałowa, i odtworzyć historię, o której, jak się wydawało, w okolicy nikt nie wiedział. Stał krzyż poświęcony powstańcom styczniowym, ale o listopadowych nikt nie mówił – opowiada dalej R. Dobrowolski. Mniej więcej w tym samym czasie poznał Krzysztofa Łaziuka, którego opisuje jako leśniczego z zacięciem archeologiczno-historycznym. Ustalili, że w wolnych chwilach spróbują się dowiedzieć, czy ich tereny nie skrywają jakichś historycznych tajemnic. Szybko okazało się, że są też inne zapisy wydarzeń z 1831 roku.

– Obaj bardzo dobrze się uzupełniali. Pan Dobrowolski jako historyk znał metodologię, wiedział, jak postępować, organizował kolejne badania związane z odkrywaniem i upamiętnianiem tego miejsca. Pan Łaziuk z kolei wziął na siebie ciężar związany z dokumentowaniem tego nieznanego dotąd wątku lokalnej historii. Skrzętnie gromadził zapiski mówiące o wydarzeniach nad rzeką Sokołdą. Wynajdywał różne pamiętniki, przeglądał monografie i archiwa cyfrowe. Kolejne dokumenty sprowadzał z archiwów z Białegostoku i Krakowa – mówi ks. Chutkowski, który też interesuje się historią i od początku z bliska obserwował wysiłki pasjonatów. Najpierw trzeba było zrekonstruować wątek lokalnej historii o poległych na tych terenach żołnierzach, którzy walczyli pod komendą płk. Józefa Zaliwskiego, nazywanego jedną z bardziej niespokojnych dusz powstania listopadowego.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie