Klapki z oczu

Europa przechodzi przyspieszony kurs zdrowego rozsądku w polityce imigracyjnej. W ławach szkolnych zasiadają dotychczasowi „antyrasiści”, słuchający z uwagą wykładów niedawnych „faszystów”.

Orbán miał rację. Merkel zgubą Europy. Byliśmy naiwni. W tych trzech hasłach zawiera się proces przebudzenia sporej części elit, dla których jeszcze niedawno wskazywanie różnicy między uchodźcami wojennymi, imigrantami zarobkowo-zasiłkowymi i terrorystami było przejawem rasizmu i ksenofobii.

Krótki żywot utopii

Poprawne politycznie utopie rzadko dają się zdemaskować niemal od razu. Najczęściej potrzeba czasu, by zgubne skutki ideologii stały się oczywiste dla wszystkich. W przypadku szantażu polityczno-emocjonalno-moralnego działającego pod przykrywką „otwartości na uchodźców” stało się inaczej: wystarczyło zaledwie parę tygodni, by tym, którzy byli oskarżani o faszyzm, przyznać rację w ostrożności z przyjmowaniem do Europy imigrantów z Bliskiego Wschodu. Imigrantów, wśród których, owszem, są uciekające przed wojną rodziny, ale niemała część to również korzystający z okazji zarobkowicze, czy raczej liczący na łatwy „socjal” roszczeniowo nastawieni przybysze, o terrorystach z Państwa Islamskiego nie wspominając. Do niedawna każdy, kto mówił o potrzebie racjonalnego podejścia do problemu i wprowadzenia kontroli tych, których wpuszczamy, był nazywany rasistą. Zbiorowe potępienie takich „ksenofobów” stało się nową modą bezrefleksyjnej europejskiej masy, kształtowanej przez lubujących się w „byciu oburzonymi” intelektualistów. Słusznie zauważył niedawno publicysta Filip Memches, że rację miał Alain Finkielkraut, kiedy mówił, że tzw. antyrasizm stał się komunizmem XXI wieku. Antyrasizm, czyli swoisty szantaż emocjonalny z dużą domieszką moralizatorstwa (nie mylić z prawdziwym szowinizmem i wrogością do przybyszów). Różni go od komunizmu to, że dość szybko wyznawcy antyrasizmu przejrzeli na oczy.

Święte kwoty

Jeszcze parę miesięcy podział na „otwartą” i „faszystowską” Europę był klarowny: pierwszy obóz reprezentowała kanclerz Niemiec Angela Merkel, drugi premier Węgier Victor Orbán. Pierwsza, nie pytając o zgodę pozostałych członków UE, „zaprosiła” wszystkich imigrantów do Niemiec. Drugi zapowiedział kontrolę, a wreszcie zamknięcie granic Węgier, które były jednocześnie granicami Unii. W tym czasie brukselska maszyna do produkcji problemów, zwana Komisją Europejską, wyliczyła kwoty imigrantów, jakie poszczególne kraje członkowskie UE mają przyjąć. Przez kilka miesięcy debatowano o sposobie podziału 160 tys. osób, po czym zorientowano się, że tylko do samych Niemiec przyjeżdża ponad 20 tys. imigrantów w ciągu jednego weekendu. Dziś nikt już chyba nie bierze poważnie tych sztucznie narzuconych i oderwanych od rzeczywistości urzędniczych tabelek, które były nową świętością unijnego mainstreamu i które rzekomo miały być wyrazem solidarności z uchodźcami. Ostatkiem sił próbują bronić ich tylko unijni baronowie, jak przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schultz Niemiec pozwolił sobie na krytykę nowego polskiego ministra ds. europejskich Konrada Szymańskiego, który po zamachach w Paryżu powiedział: „Przyjmiemy uchodźców, jeżeli będziemy mieć gwarancje bezpieczeństwa. To jest kluczowy warunek, który dziś został postawiony pod ogromnym znakiem zapytania w całej Europie”.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • gebowicz
    11.01.2016 10:49
    "Orbán miał rację. Merkel zgubą Europy"

    W sprawie Putina też miał rację? Czekam aż pisolubne media zaczną mnie przekonywać do miłości do Rosji.
  • ekonom
    11.01.2016 11:21
    Ciekawy jest scenariusz tych wydarzeń, które dzieją się trzeba przyznać w błyskawicznym tempie.

    Najpierw setki tysięcy ludzi ruszają w pewnym określonym kierunku. Potem pewne elementy państwowości przestają funkcjonować - w tym przypadku ochrona granic.
    Jednocześnie media i medialni gęgacze, zwani intelektualistami i autorytetami, jak na komendę zaczynają uprawiać propagandę za przyjęciem migrantów, słyszymy o ubogaceniu, o potrzebach gospodarki, o otwartości, o ... A dla nieprzekonanych jest w mediach i polityce szantaż emocjonalny, np. zdjęcie utopionego chłopca z oskarżycielskimi komentarzami, jakby ci, co są za zamknięciem granic, byli odpowiedzialni za jego śmierć. No i szantaż religijno-moralny: kto nie jest imigracją bez kontroli i planu, ten jest bez serca, faszystą, ksenofobem. I nagle ludzie dalecy od wiary są gotowi cytować nawet PŚ.


    Teraz na skutki nie trzeba było czekać długo. Trzeba z tego wysnuć wnioski na przyszłość. Tym bardziej, że Polska padła już ofiarą takiej manipulacji i do dzisiaj nie może się pozbierać.

    Chodzi oczywiście o plan Balcerowicza, który doprowadził do zupełnego zniszczenia polskiego przemysły, i rabunku pozostałych gałęzi gospodarki, w tym przede wszystkim sektora bankowego. Polska jest jednym z najbardziej wyzyskiwanych krajów na świecie - to jest skutek planu Balcerowicza. Mamy pod tym względem pozycję 20 na dwieście kilkanaście krajów. Podobnie sprawa się ma z polskimi pracownikami - udział płac w PKB należy do najniższych w Europie - dane Eurostatu, żeby nie było. Znowu skutek wiadomego planu.
    Trzeba było jednak ćwierć wieku, masowego bezrobocia i trzech milionów polskich emigrantów, żeby ludzie zaczęli trzeźwieć. A i tak wciąż wielu nie potrafi, albo nie chce dostrzec przyczyn.


    Trzeba dzisiaj bardzo uważać na ataki z udziałem zagranicznych organizacji pozarządowych, mediów, pewnych polityków i różnych "autorytetów". A więc, klapki z oczu, gdy nagle się coś dzieje.
  • anna
    11.01.2016 15:50
    ekonom@- no nie do końca zaczęli trzeźwieć !
    A kim są wszyscy ci popierający KOD ? Przecież to sympatycy i uczniowie Balcerowicza !!!
    Rozumiem jeszcze syna B. Tadli w szeregach KOD-u , Lisa , Hartmana itp. . Ale czy na pewno są tam tylko ludzie tego pokroju ? Czyżby większość z nich już zapomniała czym się skończył projekt Balcerowicza dla większości Polaków !!!
  • MarcinB-om
    11.01.2016 17:54
    Głównym argumentem za przyjmowaniem muzułmanów, jest jak mantra powtarzane zdanie, "nie wszyscy muzułmanie są terrorystami i gwałcicielami".

    Popatrzmy trzeźwo na to co reprezentuje sobą kultura islamska. W każdym kraju odsetek przestępstw wśród muzułmanów jest nieporównywalnie większy niż wśród Europejczyków. Statystycznie znakomita większość muzułmanów jest bezrobotnych, i nie szuka pracy. To jest obiektywna rzeczywistość, choć trzeba przyznać że nieporównywalnie wyższy poziom przestępstw i bezrobocia wśród muzułmanów w Europie może ze sobą się łączyć. Ludzie słabo, lub w ogóle nie wykształceni, znający język słabo lub w ogóle, szans na znalezienie pracy nie mają praktycznie żadnych, i stąd przestępstwa. Trzeba więc powiedzieć sobie otwarcie i szczerze, muzułmanie to poważny problem społeczny, bo z pewnością nie inaczej będzie w Polsce, i islamiści będą pałać się przestępstwami, z tych samych powodów.

    Po za tym jest drugi, najpoważniejszy problem, Muzułmanie z krajów z których przybywają do Europy uważają że kobieta nie jest równa mężczyźnie, że muzułmanin nie ma prawa przyjąć kultury chrześcijańskiej, więc o żadnej asymilacji mowy być nie może. To kompletna bzdura patrząc w kontekście krajów z których owi muzułmanie się wywodzą. Tam jest zbyt głęboko zakorzeniony islam w kulturze, Syria czy Irak to nie liberalna Turcja czy Tunezja.

    Oprócz tego około 5-20% muzułmanów to wahabici, ludzie którzy uważają że mają obowiązek zgwałcić nieskromnie ubraną kobietę. Różnica pomiędzy gwałcicielem Europejczykiem a muzułmaninem jest taka, że Europejczyk wie że postępuje nagannie, a muzułmanin uważa że postępuje SŁUSZNIE, bo ma NAKAZ ukarania gwałtem nieskromnie ubranej kobiety. Oprócz tego oczywiście wahabici to terroryści, i praktycznie niemożliwe jest by wśród 7 tysięcy muzułmanów których przyjmiemy jako Polska, nie znaleźli się terroryści, którzy mogą stanowić nawet 20% wszystkich muzułmanów. To też trzeba powiedzieć otwarcie, przyjmując uchodźców, przyjmujemy również terrorystów.

    I teraz wniosek, czy bezpieczeństwo naszych obywateli nie ma ŻADNEGO znaczenia?. Nikt nie podnosi tego problemu, że jeżeli przyjmiemy uchodźców to na pewno wzrośnie przestępczość i terroryzm, a na kim odbije się przestępczość i terroryzm, na naszych obywatelach przecież!. Nie na politykach zamkniętych na strzeżonych osiedlach, którzy muzułmanina będą widywać w telewizji, i zza kuloodpornej szyby swojego samochodu służbowego!.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie