Kiedy Ból 
zobaczył niebo


Nic jej nie zapowiadało. Cisza była i sobotni spokój. A potem trąba zaczęła taneczną ruletkę.

Gmina Smętowo (województwo pomorskie, między Pelplinem a Starogardem Gdańskim) postawiona została na równe nogi. Po południu 14 lipca sztab kryzysowy, który wcześniej działał na papierze i szkoleniach, musiał stawić czoło realiom, które nie śniły się pani wójt w najczarniejszych snach. A wójt Smętowa Zofia Kirszenstein, która dotąd po obejrzeniu kataklizmu w telewizji, pytała: „Boże, jak my byśmy się zachowywali?”, pytać przestała.
Przez wsie na Pomorzu, prze-
szła trąba powietrzna. – Jak komendant straży zobaczył to wszystko, twardy chłop, wiele lat na trudnej służbie, to zapytał bezradnie: i co robimy? – opowiada pani wójt. Ale chwilę potem z tej bezradności trzeba się było otrząsnąć. Szacować straty, jeździć od gospodarstwa do gospodarstwa, odgarniać przewalone drzewa, wypłacać przyznane poszkodowanym zapomogi. Ogarnąć jakoś tę całą gminną biedę. I nie płakać. Do roboty: strażacy ze Smędzina i zaprzyjaźnionych miejscowości, przyjaciele, sąsiedzi z domów, które trąba ominęła, psycholog. A i tak w tym nieszczęściu to sporo szczęścia było: trąba, jakimś cudem, szła „tylko” opłotkami wsi Smętowo, Kopytkowo, Leśna Jania. Co by było, gdyby skręciła bardziej w środek? W samej tylko gminie Smętowo w kilka chwil w wyniku przejścia trąby powietrznej poszkodowanych zostało 50 osób, w tym 15 dzieci. 


Kopytkowo: wielki ból


Janina Ból, blisko osiemdziesięcioletnia mieszkanka Kopytkowa, nie chciała tego dnia jechać z synem, synową i młodszą wnuczką Olą, w odwiedziny do dalszych krewnych. – Zostanę sobie z Klaudunią, rybek nasmażę – powiedziała synowi Wojtkowi. I została z 12-letnią wnuczką. W obejściu był jeszcze drugi syn, Piotr. Mył samochód. Janina Ból rybek nasmażyła, zaniosła ze swojego małego domku na podwórzu wnuczce. Parę tylko kroków do domu syna. 
– Coś nagle strzeliło. „Zamknij drzwi, Klaudusiu”, mówię. Bo burza idzie. Wnuczka podeszła do drzwi, cztery kroki. W tej samej chwili coś buchło w te drzwi. Straszliwie. Klaudusia w płacz i do mnie. Trzymam ją, ściskam mocno. Bałam się, że mnie jeszcze w rękach omdleje, bo ona na serce słabe – pani Ból wyciera oczy i drży. I trudno jej stać, tak opowiadać. Nogi, od lat już bolą, a po tej trąbie to jakby bardziej osłabły. Już i pogotowie przyjeżdżało: zastrzyki i na nerwy, i na te nogi dawali… 
– Krzyczała Klaudusia tak strasznie: – „Babciu, domu nie będziemy mieć!” – pani Ból nie może przestać opowiadać. – A ja tulę ją i krzyczę: „Przeleci, Klauduniu, przeleci”. Przeleciało. Chwilę przedtem Piotr Ból, syn Janiny, stryj Klauduni, był na podwórku. Patrzy, a na horyzoncie jakby chmury zaczęły się kłębić, dziwnie zbiegać. I podmuch jakiś taki przyszedł. Nagle w stronę domu zaczął zbliżać się wir, na górze szeroki, u dołu wąski. Wciągał wszystko, wirował, drzewa łamał. A huk taki, jakby koniec świata. Czarno się zrobiło.
– Wpadłem do domku mamy chyba w ostatniej chwili, bo by mnie porwało. Psa złapałem, bo fruwał po pokoju jak nietoperz. Pod stół! Sekundy to były – Piotr Ból mówi jak żołnierz. Prawie bez emocji. I tylko w przekrwionych mocno oczach widać i trąbę, i późniejsze dni. Żelaznego ogrodzenia nie ma, budynki gospodarcze zniszczone. Nawet tej czereśni, co ją dzieci nie zdążyły do cna objeść, nie ma. I trampolina, na której się bawiły latem, zniknęła. A słupy energetyczne bezwładnie leżą na całym tym gruzie i pobojowisku.
Piotr Ból wpadł w końcu do domu brata. Na parterze zobaczył matkę i wtuloną w nią bratanicę. Żyją! Wtedy wbiegł na piętro. I Piotr Ból zobaczył niebo, bo trąba zatańczyła szalony taniec. Dach rodziny Ból odnalazł się sześć kilometrów dalej. 


«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie