Jakie narzeczeństwo, takie małżeństwo

Dewaluacja narzeczeństwa stała się faktem. To jeden z powodów rozpadających się małżeństw. Jak odrodzić ten jedyny, przedślubny czas?

Tak przeżywane narzeczeństwo, dodaje J. Wojtczak, bez podejmowania współżycia, które mocno angażuje sferę emocjonalną i zaciemnia obraz partnera, daje także szansę na rozejście się, gdy w czasie przygotowań na kursach przedmałżeńskich narzeczeni dojdą do wniosku, że zbyt wiele ich dzieli. Krajowy duszpasterz rodzin oraz sędzia Sądu Biskupiego w Rzeszowie ks. Przemysław Drąg mówi, że narzeczeństwo to często czas zmarnowany. – Zaręczyny traktowane są jako czas, po którym automatycznie nastąpi ślub, a nie jako czas próby. Młodzi nie starają się więc o pogłębianie w tym czasie więzi, o lepsze wzajemne poznanie, by ostatecznie stwierdzić, czy na pewno są dla siebie. Widać to wyraźnie, gdy w czasie posiedzenia sądu o orzeczenie nieważności małżeństwa pytam, o czym rozmawiali w czasie narzeczeństwa. „O muzyce, o polityce, o świecie...” – odpowiadają. A o was? „O nas? Nie przypominam sobie” – słyszę najczęściej – dodaje ks. Drąg. 

Jak uzdrowić ten czas?

Jak odrodzić wartość narzeczeństwa? Zmiana myślenia o narzeczeństwie będzie trudna, skoro główny prąd kulturowy uderza w jedność i trwałość małżeństwa. Działania, jak sugerują rozmówcy, powinny być więc wielokierunkowe. Same nauki przedślubne, bezpośrednio poprzedzające zawarcie małżeństwa, jak widać, nie wystarczają, często są traktowane jako przykry, niepotrzebny obowiązek.  Już dawno, bo w latach 80., Kościół w Polsce przyjął trzystopniowy program przygotowania do małżeństwa. – Pierwszy etap, tzw. dalszy, odbywać się powinien w rodzinie oraz na katechezie, drugi, czyli bliższy zawarciu małżeństwa – na kursach przedmałżeńskich dla uczniów starszych klas szkół, ale organizowanych przy parafiach, a trzeci, bezpośredni – kilka miesięcy przed ślubem, gdy narzeczeni mają m.in. wykłady z etyki seksualnej, naturalnego planowania poczęć, pogłębienia komunikacji – mówi ks. Przemysław Drąg.

  Mimo iż program, zgodnie z zaleceniem Jana Pawła II, został przyjęty ponad 20 lat temu, to nadal nie we wszystkich diecezjach istnieje drugi etap przygotowań – kursy przedmałżeńskie. Bo podobno treści te są przekazywane na katechezie. Problemem jest jednak jakość kadr, a zatem i sposób przekazywania. O lepszych specjalistów na pewno łatwiej jest w dużych ośrodkach. Ks. Drąg przyznaje, że brak drugiego etapu przygotowań to błąd systemowy, bolączka, którą próbuje się rozwiązać przez organizowanie spotkań przedmałżeńskich przy większych ośrodkach parafialnych, ośrodkach uniwersyteckich, przez ruchy i stowarzyszenia katolickie.  Paulina i Tomasz, którzy udzielą sobie sakramentu małżeństwa w przyszłym roku, nie należą do żadnej wspólnoty religijnej. Ale zdaniem rozmówców zdecydowana większość z 20–30-procentowej grupy, która przeżywa narzeczeństwo zgodnie z nauczaniem Kościoła, to osoby do wspólnot należące. Tak jak inna para narzeczonych Paulina (26 lat) i Kuba (27 lat) z neokatechumenatu w Warszawie. – Bardzo intensywnie przeżywamy ten czas.

Dzieje się między nami coś naprawdę poważnego. Bardzo dużo ze sobą rozmawiamy, pogłębiamy naszą relację, dyskutujemy o wychowaniu dzieci, na co chcemy położyć akcenty w naszym życiu rodzinnym – opowiada Kuba.  – Oni czasem mówią: wiemy, że wszyscy wokół nas żyją jak małżeństwa, ale my chcemy inaczej, chcemy spróbować, bo znamy małżeństwa w naszym ruchu, które mówią, że tak przeżyte narzeczeństwo jest ogromną wartością – mówi Joanna Wojtczak związana z Ruchem Światło–Życie.  Anna Niemyska, należąca do neokatechumenatu, potwierdza: – Oni czasem jakby się tłumaczą, są skrępowani tym, że nie mieszkają ze sobą, że są nietypowi, bo chcą do ślubu żyć w czystości.  – Obraz rodziny, który jest w nas, to, że rodzina jest czymś nienaruszalnym, jest świętością, rozmowy z małżeństwami, które są w ruchu, pozwalają złapać nam odpowiednią perspektywę – opowiada Kuba z Warszawy. 

Narzeczeni ze wspólnot są silni ich wsparciem. Ale boją się, że poza wspólnotą nie tylko będą niezrozumiani, ale i wyśmiani. Potrzebują więc szerokiego wsparcia – nie tylko ruchu, rodziny, lecz ze strony całej wspólnoty parafialnej. W niektórych parafiach odbywają się Msze za zakochanych i narzeczonych w dniu św. Walentego, ale dlaczego nie częściej? Dlaczego nie ma zwyczaju zamawiania Mszy św. w intencji narzeczonych? Udzielania im błogosławieństwa w kościele? Albo w domu z okazji zaręczyn?  Ksiądz Przemysław Drąg był świadkiem uroczystości zaręczyn w Chile, w katolickim domu. – Została zaproszona cała rodzina i ksiądz, aby pobłogosławił narzeczonych. Duchowny przypomniał o obowiązkach narzeczonych w tym czasie, o wierności, czystości. Byłem naprawdę pod wrażeniem tej uroczystości – opowiada. Anna Niemyska z rozmów z narzeczonymi wnosi, że w ogólnym nauczaniu Kościoła mówi się za mało o wartości dobrze przeżytego narzeczeństwa. Katechizm Kościoła Katolickiego nie poświęca im specjalnej uwagi, w indeksie nie ma nawet takiego hasła. O narzeczonych mówi raz w kontekście czystości (nr 2350), to mało. Tymczasem stawka jest ogromna. – Jeżeli chcemy ratować małżeństwa, dzieci, to musimy walczyć też o narzeczeństwo – przekonuje Anna Niemyska. 

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Rozpocznij korzystanie