To musi być kicz?

O tym, jak ksiądz zostaje bywalcem festiwalowym i czy filmowcy chodzą do kościoła, z członkiem Jury Ekumenicznego festiwalu w Cannes ks. prof. Markiem Lisem

Edward Kabiesz: Czy wśród gości festiwalu w Cannes byli także duchowni?

Ks. prof. Marek Lis: Na widowni sali kinowej spotykało się ludzi w koloratkach. W samym Jury Ekumenicznym było nas dwoje.

Dwoje?

No tak. Szefową jury była pani Denyse Muller, emerytowana pastor Kościoła reformowanego. Pojawił się też bp Hervé Giraud, ordynariusz Soissons i przewodniczący Rady ds. Komunikacji Społecznej francuskiego episkopatu. Biskup, entuzjasta kina, corocznie przyjeżdża na festiwal. W ubiegłym roku odprawił Mszę, która jako festiwalowa była transmitowana przez telewizję francuską.

Telewizję katolicką?

Nie, publiczną. Emitowała ją w zarządzanym przez dominikanów najdłużej istniejącym telewizyjnym programie religijnym na świecie. Ich pierwszą audycją była transmisja Pasterki w 1948 roku. Francuzi już od wielu lat transmitują Msze, z reguły z niewielkich miejscowości. Mają stałych kaznodziejów jeżdżących z ekipą telewizyjną przez kilka tygodni czy miesięcy, co zapewnia pewien cykl nauczania. A wracając do bp. Girauda, w tym roku uczestniczył on w kilku seansach i wygłosił kazanie w czasie nabożeństwa ekumenicznego u anglikanów.

Ale chyba filmowców na tym kazaniu nie było. Przecież powszechnie wiadomo, że filmowcy nie chodzą do kościoła.

Różnie to bywa: wielu reżyserów chodzi do kościoła częściej niż księża do kina. W tym roku Mszę festiwalową w kościele blisko pałacu festiwalowego odprawiał miejscowy proboszcz. Czy tam byli jacyś filmowcy? Ci najsławniejsi z głównego jury na pewno nie. Spielberg nie jest katolikiem, Ang Lee też nie, Mungiu jest z prawosławnej Rumunii. Trzeba też pamiętać, że ci najbardziej znani oddzielani są przez organizatorów od świata, bo od razu rzucają się na nich tłumy fotoreporterów.

W jaki sposób Ksiądz staje się festiwalowym bywalcem?

To mój piąty festiwal, na którym znalazłem się jako członek Jury Ekumenicznego. Jak się tam trafia? Trzeba lubić kino i jakoś to udokumentować. Kluczem mogły być moje filmowe książki. Pierwszą taką propozycję dostałem od SIGNIS w Bratysławie w 2009 roku. Moja obecność tam okazała się jednak pechowa, bo była to ostatnia edycja.

Ale przecież festiwal w Bratysławie dalej istnieje.

Tak, ale już bez jury ekumenicznego. Rok później pojechałem do Erywania ww Armenii, gdzie jest przepiękny festiwal „Złota Morela”. Gośćmi specjalnymi byli wtedy m.in. Krzysztof Zanussi i Claudia Cardinale. To nie jest festiwal taki jak w Cannes, gdzie się gubisz wśród tysięcy gości, a główne jury musi się ukrywać przed natręctwem dziennikarzy i fotoreporterów. W Erywaniu siedzisz przy stole z Claudią Cardinale i możesz sobie z nią porozmawiać. Później był Warszawski Festiwal Filmowy i festiwal we Fryburgu w Szwajcarii, zainicjowany w latach 80. XX wieku przez katolickiego misjonarza, który wpadł na pomysł, by zrobić przegląd filmów z krajów misyjnych. Do dzisiaj ten znaczący międzynarodowy festiwal dopuszcza do konkursu wyłącznie filmy z Ameryki Płd., Afryki i Azji.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie