Niemcy wymyślają się na nowo

„Pewni siebie, zjednoczeni, nowocześni, wojowniczy” – to wybite na okładce niemieckiego dziennika „Bild” wielkimi literami cechy narodowej drużyny, która w Brazylii zdobyła Puchar Świata w piłce nożnej. Czy chodzi tylko o futbol, czy może Niemcy w swoich piłkarzach widzą siebie samych?

Niemcom nie brakuje ostatnio powodów do zadowolenia. Gospodarka pnie się w górę, kanclerz Angela Merkel odgrywa główną rolę na światowej arenie politycznej, a na dokładkę 13 lipca w Rio de Janeiro niemiecka jedenastka wygrała w finale mistrzostw świata z Argentyną. Dwa dni po finale pół miliona osób, często zwalniając się z pracy, witało narodowych bohaterów w Berlinie, który na ten czas mienił się od czarno-czerwono-żółtych barw. Trener jedenastki – Joachim Loew – w swoim stylu lakonicznie podsumował futbolowe szaleństwo: „Jestem totalnie zakochany w tej drużynie. To naprawdę głęboka miłość”. Głębokie uczucie do piłkarzy trener dzieli z większością społeczeństwa. Piłkarscy herosi stali się lekiem kurującym trzy narodowe bolączki Niemiec.

Powody do radości

Po pierwsze niemiecka drużyna uosabia udaną adaptację imigrantów zarobkowych, którzy od kilkudziesięciu lat stałym strumieniem napływają do RFN-u. Polskim czytelnikom nie trzeba przedstawiać Miroslava Klosego ani Lukasa Podolskiego. Ci urodzeni w Polsce piłkarze wraz z rodzicami przenieśli się za młodu do Niemiec, mają niemieckie obywatelstwo, tam zrobili kariery i ten kraj reprezentują na imprezach sportowych. Przy okazji są przez niemieckich kibiców uwielbiani. W reprezentacji Niemiec grają także: obrońca Jérôme Boateng, którego ojciec przyjechał do Berlina z Ghany, Sami Khedira, którego ojciec przyleciał za pracą do Stuttgartu z Tunezji, oraz Mesut Özil pochodzący z rodziny tureckich gastarbeiterów. Reprezentują oni grupę „nowych Niemców” – jak często nazywani są przez media – zasymilowanych imigrantów i ich rodziny. Zamiast imigranckich gett, którymi straszą tabloidy, tworzą rodziny z rdzennymi Niemcami, płynnie posługują się językiem niemieckim i z równą wprawą radzą sobie z kodami kulturowymi obowiązującymi w kraju. Pozytywny przykład piłkarzy jest ważny szczególnie teraz, gdy Niemcy znajdują się na drugim miejscu, zaraz po Stanach Zjednoczonych, pod względem liczby ludności napływowej przybywającej do danego kraju. Niemiecka gospodarka przyciąga ludzi z całego świata, w tym rzesze młodych bezrobotnych z krajów unijnych. Oprócz oczywistych korzyści dla gospodarki, trend ten rodzi mnóstwo pytań i problemów kulturowych i politycznych. Tak różni, a równocześnie tak zgrani piłkarze narodowej jedenastki dają Niemcom nadzieję na sukcesy również w skali makro.

Druga kwestia to wygaszenie sporu pomiędzy wschodem a zachodem kraju. Polacy, którzy w 1989 roku odzyskali wolność i suwerenność, często zapominają, że również dla naszego zachodniego sąsiada rok ten był początkiem transformacji. Po zburzeniu muru berlińskiego doszło do zjednoczenia kraju podzielonego na wolny i kapitalistyczny Zachód oraz kontrolowany przez Sowietów komunistyczny Wschód. Latami, pomimo zachodnich marek pompowanych w zdewastowany wschód, nie udawało się pokonać braku zaufania pomiędzy dwiema odmiennymi grupami obywateli zjednoczonych Niemiec. Jeszcze w 2004 roku opinia publiczna toczyła gorące debaty na temat Michaela Ballacka, który został kapitanem drużyny narodowej. Powodem dyskusji było miejsce jego urodzenia i wychowania – GÖrlitz w ówczesnej komunistycznej NRD. Czy „Ossi”, jak nieformalnie nazywano ludzi urodzonych w komunistycznej NRD, mógł godnie reprezentować zjednoczone Niemcy? Takie pytania sprzed jeszcze 10 lat zupełnie zniknęły z codziennych rozmów, co wcale nie oznacza, że w drużynie narodowej nie grają piłkarze ze wschodu kraju. Grają, ale zarówno dla nich, jak i dla całego pokolenia urodzonego już po 1990 roku stare podziały nie mają większego znaczenia.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • czytelnik
    02.09.2014 09:22
    Pani Alicjo widziała pani kto zdobył srebny medal w maratonie dla nas . Życzę mniej złośliwości. Pozdrawiam
  • Cz
    02.09.2014 09:30
    To autor chyba nie rozmawiał ostatnio z Niemcami.

    Pełni pogardy, tupetu, buty i lekceważenia do Polaków i nie tylko.
    Gratuluje wiedzy historycznej i socjologicznej...
  • hub381
    02.09.2014 14:13
    Panie redaktorze L.Grajewski,dziwię się,że pisze Pan do GN !Wpierw myślałem,że czytam Trybunę Robotniczą.Skąd u pana taki sarkatyzm i nienawisć ? Czy pan czasami nie ukończył U.Makksizmu i Leninizmu ? Cóż z tego,że Polska dopiero w 1989 uzyskali niepodledgłośc i nie potrafią jej docenić a tylko same kłótnie i swary...Następna sprawa,żeby rząd poolski uczciwie płacił,wówczas polacy nie wyjeżdzali by za godziwe wynagrodzenie !
    A może i Polski sport stał by na wyższym poziomie....
  • hub381
    02.09.2014 14:42
    Panie redaktorze L.Grajewski,dziwię się,że pisze Pan do GN !Wpierw myślałem,że czytam Trybunę Robotniczą.Skąd u pana taki sarkatyzm i nienawisć ? Czy pan czasami nie ukończył U.Makksizmu i Leninizmu ? Cóż z tego,że Polska dopiero w 1989 uzyskali niepodledgłośc i nie potrafią jej docenić a tylko same kłótnie i swary...Następna sprawa,żeby rząd poolski uczciwie płacił,wówczas polacy nie wyjeżdzali by za godziwe wynagrodzenie !
    A może i Polski sport stał by na wyższym poziomie....
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie