Mikołaj kocha Francję

On już został dwa razy prezydentem, mnie się to jeszcze nie zdarzyło – mówił przed laty Nicolas Sarkozy, zapytany, czym różni się od George’a W. Busha. Ta trauma widocznie ciągle męczy byłego prezydenta Francji: właśnie ogłosił, że wraca do gry.

Mikołaj I

Jako prezydent w polityce międzynarodowej zasłynął głównie jako część nierozłącznego duetu Merkel–Sarkozy, zwanego żartobliwie Merkozy. Kanclerz Niemiec nie wyobrażała sobie zresztą, że Nicolas nie zostanie wybrany na II kadencję w 2012 r. Sarkozy był dla niej gwarantem realizacji jej wizji dalszej integracji europejskiej, zwłaszcza w zakresie unii fiskalnej. Aktywność międzynarodowa Sarkozy’ego przejawiała się także w próbie poprawy relacji z USA. To on zdecydował, że Francja powróciła do struktur wojskowych NATO po ponad 40 latach nieobecności. Gorzej było z polityką bliskowschodnią. Paryż zbyt późno zareagował na rewolucje w świecie arabskim, utrzymując do końca bliskie kontakty z obalonymi przywódcami Tunezji i Egiptu. Sarkozy chciał zapewne rozwiać złe wrażenie, wysyłając, wspólnie z Wielką Brytanią (choć premierowi Cameronowi przy innej okazji kazał się zamknąć), wojska do Libii. Nie miał skrupułów wypowiedzieć wojny Kaddafiemu, choć jeszcze niedawno prowadził z nim świetne interesy. Z punktu widzenia strategicznego operacja w Libii była sukcesem Sarkozy’ego, który wykazał się stanowczością i konsekwencją. Porażką dyplomatyczną była natomiast misja, z jaką pojechał w imieniu UE w 2008 r. do Moskwy, gdy Rosjanie bombardowali cele w Gruzji. Rosja nie wypełniła żadnego z wynegocjowanych wtedy warunków, co nie przeszkodziło Sarkozy’emu przedstawiać siebie jako męża stanu, skutecznego w walce o pokój.

Obrońca chrześcijaństwa?

Mimo tych wszystkich niedociągnięć warto pamiętać o Sarkozym jako o przywódcy, który przełamał obowiązujący we Francji specyficzny dogmat o laickości państwa. „Republika nie rozumie dziś pojęcia dobra i zła. Broni jedynie reguł prawa, ale nie jest w stanie powiązać ich z porządkiem moralnym” – mówił najpierw ostrożnie. Później już bardziej wprost dawał sygnały, że najwyższa pora zerwać z ideologicznym i wrogim wobec religii laicyzmem, postulując tzw. laickość pozytywną, w której istnieje przyjazny rozdział państwa i Kościoła. Znacząca pod tym względem była zwłaszcza pielgrzymka Benedykta XVI do Francji w 2008 r., którą miałem okazję obserwować z bliska. Na lotnisku papieża powitał prezydent osobiście, chociaż protokół dyplomatyczny tego nie przewiduje. Przemówienie powitalne Sarkozy’ego w Pałacu Elizejskim było jednym z najbardziej rewolucyjnych w tradycji francuskiej republiki. – Nikogo nie wyróżniamy, ale przyznajemy się do naszych chrześcijańskich korzeni – mówił z pasją Sarkozy. – Byłoby szaleństwem wyzbywać się religii, byłoby to po prostu uchybienie kulturze i ludzkiej myśli. Dlatego apeluję o laickość pozytywną – mówił z wyraźnym zapałem prezydent Francji. Sarkozy wiedział, że prowokuje, zwłaszcza lewicę. To przemówienie, jak i wcześniejsze deklaracje, w warunkach francuskich były naprawdę rewolucyjne. Sarkozy na pewno dokonał w ten sposób wyłomu w świadomości wielu Francuzów, sam też do katolicyzmu chętnie się przyznawał. Choć w życiu prywatnym jakby starał się udowodnić, że nieco inne wartości są dla niego ważne: swoją drugą żonę poznał… w momencie udzielania jej – jako mer Neuilly – ślubu cywilnego. W międzyczasie i ten związek się rozpadł, a w ciągu paru miesięcy, już jako urzędujący prezydent, poślubił trzecią kobietę, Carlę Bruni.

Kłopoty, kłopoty...

Zanim Sarko rozpocznie jakąkolwiek poważną kampanię, musi najpierw uporać się z innymi kłopotami osobistymi, ocierającymi się o kryminał. Zanim zacznie podróże w oblepionym swoim uśmiechem autokarze, musi z nieco kwaśną miną tułać się po różnych instytucjach śledczych. Toczy się m.in. postępowanie przeciwko niemu w związku z zarzutami korupcji, niezgodnego z prawem używania wpływów i naruszenia tajemnicy zawodowej. Sarkozy został nawet zatrzymany i był przesłuchiwany w siedzibie służb antykorupcyjnych pod Paryżem. Później przewieziono go do sądu, gdzie również został przesłuchany. Były prezydent jest podejrzewany m.in. o to, że usiłował, wykorzystując swoje wpływy, zdobyć informacje na temat innego śledztwa, którym był objęty – w sprawie finansowania jego zwycięskiej kampanii prezydenckiej w 2007 r. przez ówczesnego dyktatora Libii Muammara Kaddafiego. W ramach dochodzenia, otwartego przez prokuraturę finansową, śledczy chcą również sprawdzić, czy Sarkozy został bezprawnie poinformowany o objęciu go podsłuchami. Sprawa ma zresztą więcej wątków, w których Nicolas Sarkozy jest postacią kluczową. On sam zaprzecza wszystkim zarzutom. Partia Mikołaja, UMP, jest pogrążona w kryzysie z powodu skandalu wokół fałszowania faktur i płatności za kampanię prezydencką Sarkozy’ego w 2012 r.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
  • Anna
    09.11.2014 12:19
    Panie Redaktorze!
    A czy Pan się cieszy jak o Panu mówią "Jacek placek"? Dezawuowanie Sarkozy'ego i naśmiewanie się z jego imienia na różne sposoby, to naprawdę dziennikarstwo niewysokiego lotu. Ale widać Pan stosuje się do rad troskliwych dam polecających pilotom, by "latali nisko i powoli" to na pewno nic im się nie stanie.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie