Współcześni Judymowie

Początki ich działalności sięgają stanu wojennego. Pomagają potrzebującym w Polsce i na świecie. Ich rolę doskonale oddaje nazwa: Lekarze Nadziei.

Niemal dokładnie w 30. rocznicę powstania stowarzyszenia jego współzałożyciel prof. Zbigniew Chłap, emerytowany profesor Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, został uhonorowany przyznawaną przez Fundację „Dzieło Nowego Tysiąclecia” nagrodą TOTUS 2014. Otrzymał ją w kategorii „promocja człowieka, praca charytatywna i edukacyjno-wychowawcza”. Odbierając wyróżnienie podkreślił, że to docenienie wszystkich lekarzy ze stowarzyszenia Lekarze Nadziei. Przez lata stało się ono miejscem, gdzie emerytowani lekarze razem z młodymi medykami niosą pomoc ludziom niemającym praw do świadczeń medycznych. Formalnie Lekarze Nadziei istnieją od 1995 r. Jednak początek działalności sięga 1981 r. A jego losy w dużej mierze związane są z życiem i działalnością krakowskiego patofizjologa.

Lekarz filantrop

Zbigniew Chłap, rocznik 1928, urodził się w Dąbrowie Górniczej. Mając 11 lat, został członkiem Szarych Szeregów w Częstochowie. Był podchorążym, nosił pseudonim „Rober”. Jego ojciec, żołnierz Wojska Polskiego, był w obozie. Matka w czasie okupacji uratowała od śmierci młodą Żydówkę. Gdy wspomina ją z tamtego okresu, mówi, że była „wielką społecznicą”. – Pamiętam, jak przyjmowała przesiedleńców, gotowała dla nich zupę. Takie obrazki zostają nie tylko w pamięci, ale w świadomości człowieka – tłumaczy.

Po wojnie studiował na wydziale lekarskim Akademii Medycznej w Krakowie. Przechodził kolejne stopnie naukowe i stanowiska na tej uczelni. Od 1973 r. do emerytury kierował Katedrą Patofizjologii. Był członkiem komisji Nauk Medycznych Polskiej Akademii Nauk. Gdy we wrześniu 1980 r. na uczelni oraz w Państwowym Szpitalu Klinicznym powstała „Solidarność”, Zbigniew Chłap był współorganizatorem komitetu założycielskiego i został jego wiceprzewodniczącym. A później kolportował tam wydawnictwa niezależne i podziemne. W połowie lat 80. został członkiem Papieskiej Akademii Pro Vita. W roku 1985 opracował dla krakowskiej kurii dokumentację medyczną na temat napaści i pobicia ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego.

Już po 1989 r. był m.in. członkiem Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa, Zespołu ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia Konferencji Episkopatu Polski. Jego pozycja w świecie medycznym nie raz przyczyniła się do dobra całej organizacji. Bo tak naprawdę Lekarze Nadziei za swoją działalność nie tylko zbierają oklaski. Ich codzienna praca pełna jest boksowania się z często bezdusznymi przepisami. Z tej walki nie zawsze lekarze wychodzą zwycięsko. Przykład? W krakowskiej „przychodni dla bezdomnych” trzeba było zlikwidować gabinet stomatologiczny. Urzędnicy dopatrzyli się, że brakuje mu dwóch metrów kwadratowych powierzchni, żeby dopuścić go do użytku.

Nieważny okazał się fakt, że gabinet był kompletnie wyposażony i potrzebny. Wiele ułatwiłoby też zaliczenie działalności stowarzyszenia do pomocy humanitarnej. Lekarze Nadziei mogliby wówczas organizować zbiórkę leków. Ale definicja takiej pomocy mówi, że jest ona udzielana ludziom w czasie kataklizmów i w długotrwałym kryzysie. – Tu zaczyna się problem, czy bezdomność jest długotrwałym kryzysem. Ja uważam, że tak – zwraca uwagę Aneta Obcowska, chirurg z poradni dla bezdomnych w Warszawie. Takie absurdy jednak ich nie zniechęcają. Borykają się z nimi przecież od lat.

Francuskie korzenie

Jeszcze w stanie wojennym nawiązała się współpraca między polskim środowiskiem medycznym a członkami francuskiej organizacji Médecins du Monde (Lekarze Świata). W 1984 r. na potajemnym zabraniu w podziemiach warszawskiego kościoła Świętego Krzyża przygotowano deklarację o powołaniu polskiej filii Lekarzy Świata. Na początku wydawało się, że organizacja będzie realizowała misje zagraniczne. Kierunków nie brakowało: Rumunia, Litwa, Kurdystan, Jugosławia.

Jednak zmiany następujące w Polsce i sytuacja w służbie zdrowia spowodowały, że z filii Lekarzy Świata stowarzyszenie zostało przekształcone w niezależną organizację Lekarze Nadziei i poświęciło się działaniom w kraju. Przez kolejne lata lekarze, pielęgniarki i wolontariusze mogli tylko utwierdzać się w przekonaniu, jak bardzo są potrzebni w Polsce.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie