Żelazne obrączki

„Kochany Ty mój. Zdaje mi się, że kaszlałeś w nocy, sprawdzałam, czy pali się światło, ale nic, ciemno” – takie listy miłosne do ukochanego męża Alka pisała po jego śmierci żona, Stefania Dulemba.

Siadała do nich rano, po pełnych tęsknoty nocach, a wieczorem je paliła. Zjadał je ogień tak, jak jego ciało ziemia. Do dziś przetrwało ich niewiele, przywiezionych z Oshavy w Kanadzie do Skarżyska-Kamiennej. Byli małżeństwem 66 lat, ale każdy dzień wydawał się im świętem. Kiedy w Kanadzie założyli wielką plantację, na której uprawiali warzywa i owoce, pamięta, że co roku pierwszą truskawkę ze zbiorów Alek przynosił właśnie jej i dopiero wtedy dzielił ją na dwie części. Do dziś czuje w ustach tamtą słodycz.

Kocham cię

Od 6 lat mieszka przy sanktuarium w Ostrej Bramie w Skarżysku-Kamiennej i mówi, że tu odnalazła spokój. – Całe życie czułam opiekę Matki Bożej – zamyśla się. – Trzy razy ocalałam z wypadków, no to teraz okazuję Jej wdzięczność. Przez ostatnie 3 lata nie było ani jednego dnia, żeby nie przyjęła Komunii św. i nie popatrzyła w twarz Matki Bożej Miłosiernej. Ufundowała jej sukienki, żeby podkreślały urodę Maryi. Sama chodzi po domu ubrana elegancko, w jedwabnej bluzce, wyjściowych pantoflach, nie papuciach, żeby nie poczuć się babcią, choć jej metryka mówi, że ma 93 lata. Na drzwiach, zamiast nazwiska i imienia, ma tabliczkę z napisem: „superbabcia”.

Nie miała dzieci, a więc i wnuków. Niedługo po ślubie, kiedy przebywała w Lyonie, trafiła do szpitala z ostrymi bólami brzucha. Po operacji okazało się, że to ciąża pozamaciczna i że od tej pory nie będzie mogła mieć dzieci. Po wielu latach od tej chwili dostała tytuł honorowej obywatelki gminy Dąbrowa Tarnowska, gdzie po powodzi ufundowała salę gimnastyczną w szkole podstawowej w Smęgorzowie. – Kiedy mogę, to ich odwiedzam, to moje dzieci – mówi. Po tamtej operacji bała się powiedzieć mężowi, że nie urodzi mu wymarzonego syna. „Kocham cię tak mocno. Nie przeżyłbym, gdybyś umarła w czasie tego zabiegu. Pan Bóg mi łaskawie tego oszczędził” – odpisał jej natychmiast.

– Co to jest być 66 lat razem? – zastanawia się, patrząc na swoją ślubną fotografię. – Jak się pokłócisz, to trzeba się przeprosić przed nocą – podaje krótką receptę na udany związek małżeński. – Ja się bardziej lubiłam dąsać, ale mąż przychodził i pytał: „Co ci jest, kochana?”. Szkoda dnia, żeby się gniewać. Myśmy się bardzo kochali, ale jak w każdym życiu były niedociągnięcia. Stale na nowo trzeba było dbać o miłość. Mąż był moją największą radością i do dzisiaj jest. „Idę spać, kochany. Chciałabym, żebyś do mnie przyszedł i przytulił, jak zawsze. Śpij ty moje kochanie, z Bogiem” – kończyła inny list.

Pierwsze spojrzenie

Urodziła się na dawnych Kresach Rzeczypospolitej Polskiej, w wiosce Nowosiółka, w powiecie Borszczów nad Zbruczem. – W naszej wsi było 90 proc. Polaków, a 10 proc. Ukraińców, ale tworzyli jedną wspólnotę. Stefa śpiewała zarówno w chórze katolickim, jak i cerkiewnym, i nikt się temu nie dziwił. – Ja w tej wiosce zabitej dechami skończyłam tylko dwie klasy – opowiada. – Potem już uczyłam się w szkole życia. Alka poznała na początku kwietnia 1939 roku, podczas pracy w lesie, do której zatrudnił ją gajowy. „O sole mio” – najpierw usłyszała starą, neapolitańską piosenkę spopularyzowaną w Polsce przez Kiepurę, a potem zobaczyła nowego leśniczego – przystojnego Alka z niebieskimi oczami.

Cały czas nosiła długie włosy, aż za pas, a właśnie wtedy je ścięła. – Zrobiłam sobie trwałą i wyglądałam jak owca – uśmiecha się. Ale i tak już po pierwszym spojrzeniu czuli, że do siebie pasują. Alek urodził się w 1914 roku w Żołyni, w województwie lwowskim, i przyjechał tu do pracy. Zanim wybuchła wojna, przez kilka miesięcy cieszyli się sobą. Po 17 września zdecydowali się uciekać do Rumunii razem z poznanymi żonami oficerów polskich. 17-letnia Stefa opuściła rodziców, żeby nie rozstawać się z Alkiem. Po raz ostatni widziała wtedy ojca – Michała Boratyńskiego, który wrócił z emigracji za chlebem z Kanady i po śmierci pierwszej żony wstąpił powtórnie w związek małżeński z Julią. Z tej miłości przyszła na świat właśnie ona.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie