Cygaro pokoju

Bez zaangażowania dyplomacji watykańskiej nie byłoby zbliżenia między Kubą a Stanami Zjednoczonymi – mówi nam Przemysław Hauser, b. ambasador Zakonu Maltańskiego w Hawanie i jeden z uczestników tego procesu. Pomocna okazała się m.in. jego przyjaźń z synem Fidela Castro.

Mój zięć Castro

To zaangażowanie nie jest bez znaczenia w całej historii odnawiania stosunków dyplomatycznych między Kubą a USA. Kolejny raz okazało się, że kluczem są osobiste relacje z ludźmi – potem dopiero można mówić o relacjach między państwami. – Kiedyś w Rzymie spotkałem wysokiego funkcjonariusza ambasady Kuby przy Watykanie. Podczas kolacji zapytał mnie, dlaczego tak mocno angażuję się w działalność charytatywną, skoro Zakon Maltański w Miami jest temu przeciwny. Powiedziałem, że zwyczajnie zakochałem się w Kubie i w tych ludziach i nie wyobrażam sobie, żebym nie zrobił czegoś, co mogłoby im pomóc w codziennym funkcjonowaniu. Wtedy zapytał mnie, czy nie spotkałbym się z jego zięciem po powrocie do Hawany. I dodał: „Tylko wie pan, ten zięć ma takie dziwne nazwisko… Castro”. – Z tych Castro? – spytałem. „Tak, z tych Castro” – potwierdził. Zaprosiłem Antonia Castro do siebie do ambasady na kolację i to był początek naszej przyjaźni. Dzięki temu poznałem potem wszystkich jego braci, którzy bardzo lubili przychodzić do mnie na kolację na długie rozmowy przy rumie i cygarach. Okazało się, że to bardzo wykształceni i otwarci na świat ludzie, którzy urodzili się w takiej, a nie innej rodzinie. Dzięki temu poznałem bliżej funkcjonowanie tej rodziny i zdobyłem pewien wpływ na możliwość przekazywania bezpośrednich informacji i przesłań do ich ojca z pominięciem całego sita urzędniczego.
 

Elementy układanki

Układanka dyplomatyczna miała oczywiście wiele poziomów. Kluczowy był przyjazd na Kubę dwóch dyplomatów: ze strony amerykańskiej szefa Sekcji Interesów USA w Hawanie, de facto nieoficjalnego ambasadora USA, Johnatana Farrara, a ze strony watykańskiej nuncjusza abp. Angela Becciu. Farrar, zresztą katolik i znawca tematyki praw człowieka, przyleciał na Kubę umocowany decyzją prezydenta Obamy, aby posunąć do przodu relacje, które znajdowały się wtedy w totalnym impasie. – Byłem świadkiem takich scen: na budynku Sekcji Interesów był wystawiony przez Amerykanów ekran ze zmieniającymi się napisami. Można było przeczytać na nim różne informacje, które były niekorzystne dla reżimu kubańskiego. Kubańczycy w odpowiedzi na te ekrany postawili przed tą sekcją ponad 100 masztów na flagi, tak że zasłonili cały budynek. Odbywały się też manifestacje antyamerykańskie. Nie było perspektywy racjonalnego dialogu – wspomina Hauser.

Pierwszy krok zrobili Amerykanie – w 2009 r. prezydent Barack Obama zmienił zasady podróżowania na Kubę imigrantów kubańskich zamieszkałych na Florydzie. Chodziło o to, żeby mogli częściej odwiedzać swoich krewnych na Kubie, a po drugie, by mogli wysyłać im większą pomoc finansową, bo dotąd było to objęte embargiem.

Z kolei abp Becciu był zaufanym Benedykta XVI. Papież posłał go do Hawany z nadziejami, które Becciu spełnił. – Nuncjusz razem z Johnatanem Farrarem, przy moim skromnym udziale, rozpoczęli montowanie pomostów dialogu. I tutaj bardzo przydały się moje osobiste relacje z synami Castro – mówi b. ambasador w Hawanie. – Becciu wciągnął też do gry episkopat amerykański, który okazał się poważnym graczem w tej układance. Bardzo ważne były wizyty w Hawanie arcybiskupa Bostonu, kard. Seana Patricka O’Malleya, który był wielkim orędownikiem spraw kubańskich i który wraz z innymi biskupami ze Stanów odwiedzał Hawanę. To zabiegi kardynała zaowocowały wizytą na Kubie Benedykta XVI w 2012 roku. Była ona bardzo ważna z punktu widzenia stosunków Kuby z USA. Później kard. O’Malley, po wyborze papieża Franciszka, wszedł do grupy 8 kardynałów, którzy zajmują się reformą Kurii Rzymskiej. Nie jest tajemnicą, że kardynał był jednym z autorów zbliżenia kubańsko-amerykańskiego, przekonując do otwartego zaangażowania w to Franciszka – tłumaczy układankę Hauser. Jeśli dodać do tego fakt, że watykańskim sekretarzem stanu jest kard. Pietro Parolin, przeniesiony na to stanowisko bezpośrednio z Wenezueli (która jest obecnie podstawą gospodarczego funkcjonowania Kuby), to można powiedzieć, że papież zbudował grupę współpracowników, która pomogła mu w podjęciu określonych działań, w tym w wymianie listów z Raulem Castro i bezpośredniej rozmowie z Barackiem Obamą.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Rozpocznij korzystanie