Siła (z) wiatru

Żeglowanie uczy pokory i szacunku. Nie tylko do sił natury, ale także do ludzi, z którymi się pływa. To od wspólnoty zależy, czy osiągniemy cel. Tak jest nie tylko na morzu, ale i w życiu. I to właśnie dlatego, choć dzisiaj żaglowce to pieśń przeszłości, każdy marynarz naukę pływania zaczyna od żeglowania.


Dzisiaj żaglowców w służbie marynarki wojennej czy floty handlowej już nie ma. Są ogromne statki czy okręty przypominające bloki mieszkalne, którymi nie steruje się za pomocą lin i żagli, tylko za pomocą komputerów i urządzeń przypominających raczej sprzęt gracza komputerowego. Tak jest wygodniej, bezpieczniej. Ale zanim absolwent nawigacji albo jakiegokolwiek innego kursu stanie na mostku, uczy się żeglować. 


Ja pewnie nigdy za sterami statku czy okrętu nie stanę, ale też żegluję. Niestety, nieczęsto, raczej w czasie wakacji, z dziećmi i żoną żeglarzem. No ale jak się powiedziało A, to chce się powiedzieć także B. Rejs morski? Dlaczego nie. 


Ile tych sznurków? 


Wyjście z portu to dla załogi zawsze sporo pracy i emocji. Cumy, manewry, ruch. STS „Kapitan Borchardt” cumował na Motławie, bardzo blisko gdańskiego zabytkowego żurawia. Wyjście z portu to także ogromne zainteresowanie przechodniów. Duży, prawie 40-metrowy żaglowiec robi ogromne wrażenie. Nie ma co ukrywać, miło się wypływa, widząc w oczach podziw, a nawet zazdrość. Wyjście z portu w Gdańsku jest dość wymagające, bo Motława przepływa przez tereny stoczni. Sporo tu kanałów i odgałęzień. Trzeba dużej wiedzy i opanowania, by tak dużym obiektem sprawnie i bezpiecznie manewrować. No i w końcu Zatoka Gdańska.

Lekkie fale, podmuch wiatru i pierwsze komendy do stawiania żagli. Tych na żaglowcu „Borchardt” jest dziesięć (o łącznej powierzchni 600 metrów kwadratowych). Stawianie żagli jest prawdziwym wyzwaniem. Czynność ta nie przebiega automatycznie, tutaj potrzebne są wiedza i siła fizyczna. „Borchardt” jest trzymasztowym szkunerem, czyli nosi ożaglowanie skośne. Innym typem ożaglowania jest ożaglowanie rejowe, czyli takie, w którym kwadratowe lub prostokątne żagle rozpięte są poniżej poziomej poprzeczki (rei). Takich poprzeczek na jednym maszcie w dużych żaglowcach może być kilka. Największe żaglowce mogą nosić do 6 pięter żagli.


A wracając do „Borchardta”. Trzy główne żagle to (licząc od dziobu, czyli przodu żaglowca) fok, grot i bezan. Nad nimi są topsle. Nad fokiem wisi foktopsel, nad grotem grottopsel, a nad bezanem bezantopsel. Ale to nie wszystkie żagle. Są jeszcze sztaksle – trójkątne żagle, które rozwieszone są na linkach łączących pierwszy maszt (fokmaszt) z dziobem, czasami przedłużonym o bukszpryt. Bukszpryt to drzewce, które wystaje z dziobu statku do przodu. I tak, licząc od przodu, najpierw wisi latacz, a potem są bomkliwer, kliwer i sztafok. Uff, sporo tego, prawda? A to dopiero początek.


Do obsługi każdego żagla jest kilka lin, każda z nich ma swoje konkretne miejsce umocowania i każda ma swoją konkretną nazwę. Pracując w załodze żaglowca (nawet jeżeli rejs trwa tylko kilka dni), dobrze jest te nazwy znać. Kapitan czy oficerowie nie wydają komend w rodzaju: „Pociągnij ten czerwony sznurek”, tylko raczej: „Wybieraj refsztenklę foka” albo „Luzuj kontrafał sztafoka”. Na „Borchardzie” jest z grubsza 70 różnych lin, za pomocą których stawia się, zrzuca albo ustawia żagle. Do tego dochodzą cumy, zrobione z bardzo grubej liny. Niektórych z tych lin jeden człowiek nie jest w stanie utrzymać. Choć załoga jest podzielona na wachty, w czasie manewrów na żaglach, w czasie stawiania lub zrzucania żagli, potrzebne są ręce przynajmniej kilku, a czasami kilkunastu osób. Ciężka praca zespołowa. Ciężka, ale fascynująca.

Siła wiatru przez lata pchała ludzi w nieznane. Dzięki doskonalonej przez setki, o ile nie tysiące lat wiedzy o tych żaglach i linach odkrywaliśmy przecież nowe lądy, opływaliśmy całą planetę. Odkrycia pokoleń żeglarzy można bez przesady porównywać z tym, czego dzisiaj dokonują agencje kosmiczne. Inna technologia, inny kierunek, ale cel zawsze ten sam. Zdobywanie nowych lądów, mierzenie się z nieznanym, przełamywanie barier nie tylko technologicznych, ale także barier w sobie. 


«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie