Trzeci oddech Europy

Zjednoczona Europa rodziła się na kolanach. Nie było ważnej decyzji politycznej, której Alcide de Gasperi nie poprzedziłby długą modlitwą. Dziś włoski ojciec integracji europejskiej jest kandydatem na ołtarze.

Gdy w połowie stycznia papież Franciszek spotkał się z córką De Gasperiego, pojawiły się głosy mówiące, że proces beatyfikacyjny włoskiego polityka może ruszyć do przodu. Tym bardziej, że sam papież – według relacji Marii Romany De Gasperi – miał obiecać, że zajmie się tą sprawą.

Kłopotliwy życiorys

Proces, rozpoczęty w 1993 r., od kilku lat stoi bowiem w miejscu po rezygnacji dotychczasowego postulatora. Tymczasem za kontynuacją przemawiają liczne świadectwa wiary jednego z ojców założycieli zjednoczonej Europy, a także wypowiedzi poprzednich papieży. O tym, że Alcide De Gasperi zmarł w opinii świętości, był przekonany kard. Angelo Roncalli, późniejszy papież Jan XXIII. Powiedział nawet, kilkadziesiąt lat przed ogłoszeniem zmarłego sługą Bożym, że proces beatyfikacyjny pokazałby życie polityka, „inspirowane biblijną wizją życia, służbą Bogu, Kościołowi i Ojczyźnie”. Również Jan Paweł II w liście do Konferencji Biskupów Włoskich pisał: „Czyż nie ma znaczenia fakt, że wśród głównych propagatorów jedności kontynentu europejskiego byli tacy ludzie jak De Gasperi, Adenauer, Schuman, ożywiani głęboką wiarą chrześcijańską? Czyż nie z ewangelicznych wartości wolności i solidarności czerpali oni inspirację dla swego odważnego planu?”. Z kolei Benedykt XVI w przemówieniu do członków Rady Fundacji De Gasperiego w 2009 r. zauważył, że łączenie wiary i polityki nie oznaczało u De Gasperiego przekonania o budowie państwa wyznaniowego. „Łagodny i posłuszny Kościołowi, był autonomiczny w swych wyborach politycznych, bez posługiwania się Kościołem dla celów politycznych, i nigdy nie szedł na kompromis ze swym prawym sumieniem” – mówił o nim emerytowany papież.

To ważne słowa, bo De Gasperi faktycznie zawsze dążył do stworzenia nie tyle „partii katolickiej”, ile „partii katolików”, otwartej na różne inne nurty. W oficjalnych życiorysach powstających w Brukseli tego nie wyczytamy, ale na łożu śmierci Alcide De Gasperi miał wielokrotnie wzywać imienia Jezus. A jedno z jego zdań napisanych u schyłku życia, brzmiało: „Jezus jest ostatnią i jedyną nadzieją. Iść Jego drogą, karmić się Jego światłem we wszystkim”. Te kłopotliwe dla dzisiejszych elit unijnych szczegóły życiorysu są punktem odniesienia dla wszystkich, którzy szukają ratunku dla upadającego na naszych oczach projektu integracji.

U Pana Boga za piecem

Właściwie gdyby nie pewne okoliczności, pisalibyśmy dziś łącznie: Degasperi. Tak bowiem nazywał się Alcide od urodzenia. Rozłączenia na De Gasperi dokonali niemieckojęzyczni urzędnicy parlamentarni, którzy sądzili, że to nazwisko arystokratyczne i taka forma pisowni jest prawidłowa. Alcide urodził się 3 kwietnia 1881 r. w miejscowości Pieve Tesino w południowym Tyrolu. Obszar ten należał wówczas do monarchii austro-węgierskiej. I właściwie dla znających tamtejsze tereny już nazwa miejscowości rodzinnej wskazywała, że nie było to żadne arystokratyczne pochodzenie, tylko skromne i jednocześnie silnie związane z Kościołem katolickim. Nazwa Pieve pochodzi bowiem z łacińskiego słowa „plebs” i dawniej oznaczała po prostu… małą parafię, życie społeczności zorganizowane wokół swojego proboszcza. Coś w rodzaju klimatów znanych nam z filmu „U Pana Boga za piecem”. Alcide wzrastał w kształtowanej przez Kościół lokalny rzeczywistości, pobierając naukę pod okiem ks. Vittoria Merlera. Biografowie De Gasperiego podkreślają jednak, że nie można mówić o jego wierze jako o czymś ograniczającym się tylko do tradycji. Nie była to również wiara narzucona przez matkę. Bo choć jej wpływ był oczywisty, to jednak jego przekonania wynikały z własnych przeżyć religijnych. Trudno powiedzieć, ile w tym legendy, ile prawdy, ale popularna stała się anegdota o małym Alcide, który chciał zostać na noc w kościele, żeby pilnować figury Maryi. Zdumionej matce tłumaczył: „Mamo, dotrzymam towarzystwa Maryi. Ona nie może być sama w ciemnościach”.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie