Pojedynek wagi ciężkiej

Komisja Europejska rusza na wojnę z amerykańskim potentatem Apple, domagając się zwrotu gigantycznej sumy niezapłaconych podatków. Bruksela bierze też na celownik kolejne wielkie firmy zza oceanu.

13 mld euro – tyle domaga się Komisja Europejska od koncernu Apple z tytułu niezapłaconych podatków w Irlandii, gdzie mieści się europejska centrala przedsiębiorstwa. Nigdy w historii UE nie nałożono na pojedynczą firmę tak ogromnej kary. Bruksela zakwestionowała specjalne ulgi fiskalne, którymi przez lata koncern cieszył się na Zielonej Wyspie. Unijna komisarz ds. konkurencji Margrethe Vestager podkreśliła podczas konferencji prasowej: „Ta decyzja to jasny sygnał. Państwa członkowskie nie mogą przyznawać niesprawiedliwych ulg podatkowych wybranym przedsiębiorstwom, niezależnie od tego, czy są europejskie, czy zagraniczne, duże, czy małe”.

Werdykt Komisji Europejskiej wywołał ogromne kontrowersje. Krytycy mówią o kolejnym kroku w kierunku politycznego samobójstwa Unii, która w dobie ogromnego kryzysu wewnętrznego i nierozwiązanego problemu uchodźców znowu bezpodstawnie poszerza swoje uprawnienia i otwiera kolejny front walki, tym razem z USA i tamtejszymi firmami. Z drugiej strony wielu Europejczyków uważa, że to rzadki dla KE przypadek podjęcia decyzji, która rzeczywiście wychodzi naprzeciw społecznym oczekiwaniom, czyli chęci ograniczenia samowoli wielkich, transnarodowych korporacji.

W jaki sposób doszło do łamania prawa przez firmę Apple i jakie będą konsekwencje wyroku?

Specjalne względy

Współpraca Apple’a z Irlandią ma już długą tradycję. W 1980 roku Amerykanie zdecydowali, że w Cork – drugim co do wielkości mieście kraju – ulokują swoją europejską centralę. Wraz ze wzrostem potęgi firmy irlandzki oddział stał się największym pracodawcą kraju (6 tys. pracowników) i największym płatnikiem podatków. Apple nie wybrał jednak Irlandii z bezinteresownej miłości. Rząd w Dublinie zaoferował wyjątkowo preferencyjne warunki fiskalne. Szczególne względy, jakimi cieszył się gigant z USA, potwierdziło oficjalne porozumienie z irlandzkimi władzami zawarte w 1991 roku (tzw. sweetheart deal – interes po znajomości), a następnie przedłużone w 2007 roku. Od początku budziło ono kontrowersje, gdyż oficjalnie przyznawało firmie Apple prawo do odprowadzania podatku jedynie od części swoich zysków. Korzyści były ogromne, gdyż oddział Apple Sales International w Irlandii obsługiwał sprzedaż nie tylko w Europie, ale także w Afryce, Indiach i na Bliskim Wschodzie.

Urzędnicy w Brukseli już od dawna podejrzewali, że przywileje dla amerykańskiej firmy są złamaniem reguł uczciwej konkurencji w UE. Po 3-letnim śledztwie ujawniono, że obciążenia nałożone na Apple’a były wręcz śladowe. Teoretycznie podatek dochodowy w Irlandii wynosi 12,5 proc. (to i tak jedna z najniższych stawek w Europie), lecz koncern z Kalifornii w 2003 roku odprowadził 1 proc. podatku od swoich zysków, a w 2014 już tylko 0,005 procent. Jak podkreśliła komisarz Vestager, „w żaden sposób nie odzwierciedla to gospodarczej rzeczywistości”. Według ustaleń KE reszta gigantycznych zysków była odprowadzana do „centrali firmy”, która nie jest zarejestrowana w żadnym kraju, a co za tym idzie – w ogóle nie podlega opodatkowaniu.

„Polityczna bzdura”

Werdykt Komisji Europejskiej został bezpardonowo skrytykowany przez prezesa korporacji Tima Cooka, który powiedział, że jest to „totalna polityczna bzdura”. Ostrzegł, że „będzie to miało głęboki i szkodliwy efekt na inwestycje i tworzenie miejsc pracy w Europie”. Szef kalifornijskiego koncernu zarzuca KE to samo, co wielu innych krytyków instytucji dowodzonej przez Jeana-Claude’a Junckera – samodzielne poszerzanie swoich kompetencji przy jednoczesnym ograniczaniu suwerenności krajów członkowskich. Tim Cook oskarża: „Komisja Europejska ignoruje przepisy podatkowe Irlandii. (...) W tej sprawie nie chodzi Komisji o to, ile Apple ma zapłacić podatku, tylko o to, który rząd ściąga pieniądze. (...) Komisja chce zastąpić przepisy podatkowe Irlandii tym, co sama uważa za prawo”.

Temperaturę sporu podgrzewa fakt, że po stronie oskarżonej firmy zdecydowanie stanęły władze USA. Pogorszeniu ulegną i tak już napięte stosunki na linii Bruksela–Waszyngton. Werdykt KE ostro skomentował rzecznik amerykańskiego sekretarza skarbu: „działania Komisji mogą zaszkodzić zagranicznym inwestycjom, klimatowi do biznesu w Europie oraz gospodarczemu partnerstwu między USA a UE”. Równie ostro zareagowała US Chamber of Commerce, największa izba handlowa za oceanem. W oświadczeniu zwraca uwagę, że „Komisja niesprawiedliwie bierze na celownik przedsiębiorstwa z USA. (...) taka polityka rodzi ważne pytania o atrakcyjność Europy jako miejsca inwestycji amerykańskich przedsiębiorstw”.

Autorytet Brukseli obniża też firmowanie twardego stanowiska wobec nieuczciwych korporacji przez J.C. Junckera. Wszak przez lata jako premier Luksemburga sam współtworzył on system nie zawsze zgodnych z prawem ulg i zachęt dla zagranicznych przedsiębiorstw.

Warto odnotować, że nawet wśród członków UE brak jest zgody co do słuszności werdyktu. Sprzeciwia mu się główny zainteresowany kraj, czyli Irlandia. Rząd w Dublinie przez kilka dni analizował sprawę. Z jednej strony gigantyczna kwota 13 mld euro ma być zwrócona przez firmę Apple właśnie Irlandczykom. To na przykład roczny budżet tamtejszej służby zdrowia. Lecz z drugiej strony niski podatek dochodowy oraz indywidualne ulgi przyciągnęły na Zieloną Wyspę w latach 80. XX wieku wielkie międzynarodowe korporacje, które stworzyły nawet 10 proc. istniejących miejsc pracy (wyliczenia agencji Reuters) i znacząco przyczyniły się do irlandzkiego cudu gospodarczego. Po nadzwyczajnym posiedzeniu gabinetu 2 września zdecydowano się złożyć apelację od wyroku i bronić dotychczasowego modelu ekonomicznego. Poparcie w tej sprawie wpłynęło także od największej partii opozycyjnej Irlandii Fianna Fáil. Minister finansów Michael Noon ogłosił, że „całkowicie nie zgadza się z Komisją Europejską”, zaś premier Enda Kenny dodał bojowo: „chodzi o Irlandię, o jej mieszkańców i o nas jako suwerenny naród”.

Niezależnie od tego, jak zakończy się postępowanie odwoławcze, z sytuacji chce skorzystać Wielka Brytania, która już zaczęła, na razie w zawoalowany sposób, zachęcać koncern do przeniesienia się do Zjednoczonego Królestwa. Rzecznik premier Theresy May powiedział: „jesteśmy zawsze otwarci na biznes i powitamy każde przedsiębiorstwo chcące u nas zainwestować”.

Ukarać korporacje

Wchodząc na wojenną ścieżkę z firmą Apple, Komisja Europejska skomplikowała swoje relacje ze Stanami Zjednoczonymi i Irlandią, ale jednocześnie zyskała w oczach wielu Europejczyków. W kwietniu br. na światło dzienne wyszła afera Panama Papers dotycząca ukrywania przez polityków i przedsiębiorców dochodów w rajach podatkowych. Oprócz tego ujawnianych jest coraz więcej możliwych szkód, które może przynieść europejskiej gospodarce zawarcie negocjowanego właśnie z USA tzw. TTIP – Transatlantyckiego Partnerstwa w dziedzinie Handlu i Inwestycji. W związku z tym wśród Europejczyków są obecnie bardzo silne nastroje za „dobraniem się do skóry” wielkim korporacjom unikającym płacenia podatków. Tym razem KE dobrze wpisała się w społeczne oczekiwania. Komisarz Margrethe Vestager staje się postrachem amerykańskich koncernów. Starbucks ma zapłacić 30 mln euro kary za nieuczciwe porozumienia podatkowe w Holandii, podobną sumę ma zwrócić Fiat-Chrysler za niezgodne z prawem ulgi w Luksemburgu. W toku znajdują się śledztwa przeciwko firmom Amazon, Mcdonald’s oraz Google.

Komisja Europejska ma bardzo mocny argument w sporze ze Stanami Zjednoczonymi. Otóż sami Amerykanie kilka lat temu zajmowali się sprawą oszustw podatkowych koncernu Apple. W 2013 roku senacka komisja dokładnie prześledziła mechanizmy, dzięki którym firma z Kalifornii minimalizowała swoje obciążenia fiskalne. Senatorzy ciskali gromy w prezesa Tima Cooka i krytykowali politykę koncernu polegającą na „rozgrywaniu jednego kraju przeciwko drugiemu”, ale ostatecznie nie byli w stanie udowodnić firmie Apple złamania prawa USA. Były amerykański senator Carl Levin, który zasiadał w komisji badającej przypadek Apple’a, przyznał w rozmowie z portalem euractiv.com, że Europejczycy próbują doprowadzić do końca sprawę, w której zawiodła amerykańska administracja. Ten argument przywołuje też komisarz Vestager, tłumacząc, że KE przyjrzała się doświadczeniom senatorów USA i zdecydowała się „głębiej zbadać ten problem”.

Zgodnie z decyzją władz w Dublinie wyrok w sprawie Apple’a zostanie zakwestionowany. Szykuje się więc ostra batalia; po stronie elektronicznego giganta twardo stoi Biały Dom, wsparcie dla Komisji wyrazili zaś ministrowie finansów Francji i Niemiec. Pewne jest, że tym razem Komisja Europejska trafiła na godnego przeciwnika – najbogatszą firmę na świecie, która w 2014 roku wypracowała przychody o niebotycznej wysokości 182 mld dolarów.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie