Czy wiesz, co jesz?

Brakuje właściwego nadzoru produktów żywnościowych, które zawierają szereg substancji dodawanych do jedzenia. Ich wzajemne oddziaływanie i dublowanie się to tylko kilka z wymienionych przez NIK zagrożeń dla zdrowia konsumentów.

Konserwanty, emulgatory, barwniki, stabilizatory, wzmacniacze smaku czy przeciwutleniacze to substancje dodawane do wielu produktów przetwarzanych przemysłowo. Z założenia mają korzystnie wpływać na dłuższe zachowanie świeżości, atrakcyjny wygląd czy lepszy smak i zapach. Są też wykorzystywane do wytwarzania produktów typu „light” i mają istotny wpływ na efektywność procesu produkcyjnego. W rzeczywistości są substancjami, które – spożywane powyżej norm – mogą być szkodliwe dla zdrowia. NIK wykazuje, że w Polsce 70 proc. diety przeciętnego konsumenta stanowi żywność przetwarzana w warunkach przemysłowych, a więc ze sporą ilością dodatków i ulepszaczy.

Dzienne dawki

Na podstawie badań zleconych przez NIK opracowano przykładową dzienną dietę przeciętnego konsumenta. Składało się na nią 5 posiłków. Zakładano, że obiad przyrządzany jest samodzielnie w domu. Po zbadaniu żywności okazało się, że w trakcie dnia możemy zjadać z pożywieniem nawet 85 substancji dodatkowych. Rekordowa ilość dodatków znajdowała się w kiełbasie typu „śląska” (19) i sałatce śledziowej z groszkiem (12). Kontrola wykazała, że na 501 przeanalizowanych powszechnie dostępnych produktów spożywczych tylko 54 (co stanowi 11 proc.) nie miały dodatkowych substancji deklarowanych na etykiecie. Z tego wynika, że niewiele jest produktów, do których nie wolno dodawać ulepszaczy. Na krótkiej liście znajdziemy: miód, masło, mleko pasteryzowane i sterylizowane, naturalną wodę, herbatę liściastą, kawę i żywność nieprzetworzoną. Kontrola wykazała, że są artykuły, w których znajduje się kilka ulepszaczy mających to samo działanie. Na przykład w niektórych parówkach znajdziemy aż 4 stabilizatory, 3 regulatory kwasowości, 3 substancje konserwujące, 2 substancje zagęszczające, 2 wzmacniacze smaku, barwnik i przeciwutleniacz, co daje w sumie aż 16 różnych substancji dodatkowych. O tym, czy są konieczne, decyduje producent.

Niepokojące też są informacje, które dotyczą ryzyka przekraczania dopuszczalnych dawek tego typu substancji przez małe dzieci (w wieku do 10 lat). Stosowanie substancji dodatkowych na skalę przemysłową reguluje prawo polskie i UE. A jest ono bardzo liberalne.

Czy ulepszacze są niebezpieczne?

Producenci żywności i instytucje kontrolujące jej jakość oraz instytuty naukowe twierdzą, że dodatki wprowadzane są do pożywienia zgodnie z obowiązującymi przepisami. Zanim to nastąpi, muszą przejść szereg badań i otrzymać ocenę wystawianą przez Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności. Nie stanowią one zagrożenia dla zdrowia. Pytanie, czy badane są jako osobno występujące substancje, czy brana jest także pod uwagę ich reakcja z innymi dodatkami. „Zwykle wskazywano do badań jedną substancję dodatkową i analizowano ją pod kątem ustalonego dla niej limitu w danym produkcie. Inne dodatki obecne w tym produkcie nie były weryfikowane” – wyjaśnia NIK. Tymczasem substancja nieszkodliwa samodzielnie może się nią stać w reakcji z inną, tworząc zagrożenie dla zdrowia – alarmuje Izba.

W raporcie skrytykowany został system nadzoru Głównego Inspektora Sanitarnego. Według NIK „nie wdrażał i nie inicjował działań, które miałyby potwierdzić lub zaprzeczyć, że istnieje ryzyko związane z używaniem substancji dodatkowych”. GIS nie inicjował, nie prowadził i nie organizował kampanii informacyjnych przedstawiających społeczeństwu potencjalne zagrożenia. NIK zauważyła też brak jednego organu odpowiedzialnego za nadzór rynku dodatków do żywności w Polsce. „Problemem jest rozproszenie kompetencji poszczególnych inspekcji. Utrudnia to eliminację wprowadzania na rynek produktów spożywczych, które nie spełniają normy w zakresie stosowania substancji dodatkowych” – wskazano w raporcie.

Nie jest tak źle?

Raport jest szeroko komentowany przez różne środowiska związane z produkcją i badaniem żywności w Polsce. GIS odpiera zarzuty, twierdząc, że przepisy dotyczące dodatków są przestrzegane, co wykazują liczne kontrole unijne. Do raportu odniósł się też m.in. prezes Związku „Polskie Mięso” Witold Choiński. W wypowiedzi dla PAP stwierdził, że przedstawiona ilość ulepszaczy w przykładowej parówce czy kiełbasie nie świadczy o ogólnym stanie przetwórstwa mięsnego w Polsce. Według niego stosowanie niektórych substancji jest niezbędne, a surowo przestrzegane normy gwarantują bezpieczeństwo spożywania wyrobów. Producenci, którzy je przekraczają, łamią prawo i powinni być za to surowo karani. Zauważył, że w latach 2011–2014 normy dotyczące stosowania dodatków w żywności zostały zaostrzone. Część substancji wycofano, a niektóre przepisy zmieniły się. Dziś stosowanych w żywności dodatków jest o wiele mniej niż w latach 80.

Raport wywołał dyskusję, która skłania do refleksji nad tym, co serwujemy sobie i naszym bliskim codziennie na talerzu. W jakim zakresie jest to żywność przetwarzana i jaki jest jej skład? Przed przedawkowaniem czy szkodliwym wpływem ulepszaczy uchronią nas zbilansowana dieta bogata w warzywa i posiłki przygotowywane ze świeżych produktów w domu.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie

    Stosunki międzynarodowe i bezpieczeństwo

    Mateusz89

    Stosunki międzynarodowe i bezpieczeństwo

    W ostatnich 70 latach wzrosła liczba ofiar cywilnych konfliktów zbrojnych. Konflikty stały się bardziej krwawe i przez to że nauka o stosunkach międzynarodowych została pomyślana jako kreująca podstawy zapobiegania konfliktom i zarządzania nimi można powiedzieć że ma na celu poznanie ich przyczyn i w ten sposób do ich ograniczenia. Generalnie należy przyjąć zasadę że ograniczenie liczby konfliktów i ofiar prowadzi do samoograniczenia przez państwa które stosują się do zasad prawa międzynarodowego i reguł dobra wspólnego społeczności międzynarodowej. Bezpieczeństwo państw zależy od cyklu siły i ich hegemonicznych poczynań. Kraje takie jak Polska mogą zapewnić sobie bezpieczeństwo tylko na dwa sposoby. Powinny wzmacniać własny potencjał obronny i wchodzić w relacje sojusznicze z potężniejszymi od siebie co jest realizowane przez rząd. Polska zbudowała przez ostatnie 30 lat silnie zinstytucjonalizowana architekturę bezpieczeństwa co przy amerykańskim parasolu ochronnym dla sojuszników z NATO daje stabilną możliwość rozwoju i zachowania integralności terytorialnej. Jednak nie należy zapominać że ideologia i dezinformacja stosowane na potrzeby wewnętrzne państw rewizjonistow ładu międzynarodowego kontestuja zastany porządek i próbują oslabiac spójność sojuszu. Na szczęście Sojusz na dzień dzisiejszy wydaje się trwałym komponentem architektury bezpieczeństwa państw Zachodu mimo amerykańskich rewizji co do wielkości potencjału państw NATO. Mobilizacja amerykańska ze strony administracji prezydenta Trumpa do wzrostu wydatków na zbrojenia powinna zapewnić państwom sojuszu pewną samowystarczalnosc w zapewnianiu sobie bezpieczeństwa. Polska wydaje się być państwem relatywnie bezpiecznym i stabilnym gospodarczo pod rządami PiS. Swój pierwszy wpis chciałbym zakończyć zaproszeniem do komentowania. Blog będzie dotyczył obrotu międzynarodowego i jako taki będzie poświęcony dyplomacji, bezpieczeństwu międzynarodowemu i ogólnie stosunkom międzynarodowym.

    Jak dziecko

    dróżka

    Jak dziecko