Nie zawsze wchodzi się na szczyt

To był „niski” ośmiotysięcznik. Ale nigdy jeszcze przez nikogo nie zdobyty zimą. Maciej Berbeka miał z nim stare porachunki sprzed ćwierć wieku. Musiał tam wrócić. Dziś mija rok od tragedii na Broad Peak.

Wtorek 5 marca 2013 r.: polska wyprawa jako pierwsza zdobywa zimą szczyt Broad Peak (8047 m n.p.m.). Adam Bielecki, Artur Małek, Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski. Dwaj ostatni nie wrócili z wyprawy. Berbeka (59 lat), absolutna czołówka światowego himalaizmu, był już tam dokładnie 25 lat temu. Myślał wtedy, że zdobył szczyt. Dopiero później okazało się, że doszedł tylko do przedwierzchołka. Brakowało kilkunastu metrów. Młodszy o całe pokolenie Tomasz Kowalski (27 lat) chciał tylko zapisać się w historii himalaizmu. Przyjaciele mówią, że dużo by teraz dali, żeby nie było go w encyklopediach.

Kogut na weselu

Rodzina górołazów. Zakopiańczycy. Krzysztof, ojciec Macieja, też zginął przy schodzeniu ze szczytu, w Alpach, dokładnie 49 lat temu. Brat Jacek – taternik, alpinista i himalaista, brat Ryszard – przewodnik tatrzański. Maciej uprawiał wspinaczkę nie tylko dla przyjemności. „Pełną satysfakcję daje mi dopiero niesienie pomocy w górach” – mówił w ostatnim wywiadzie przed śmiercią ten doświadczony ratownik Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. – Spędziłem z Maćkiem 90 proc. swojego życia – mówi Ryszard Gajewski, również legenda polskiego himalaizmu i – podobnie jak Maciej – ratownik TOPR. Różnica wieku – 12 dni. – Byliśmy przyjaciółmi, można powiedzieć, od wózków dziecięcych. Nasze matki często się spotykały, bo nasi ojcowie razem się wspinali. A potem jeździliśmy z Maćkiem na wycieczki, chodziliśmy do tej samej klasy, razem zaczęliśmy chodzić w Tatry. Pierwszą trasę zimową robiliśmy w trójkę: Boguś Probulski, Maciek i ja. Zostałem z nich tylko ja. Wszyscy wspominają go jako radosnego i dowcipnego człowieka. – Maciej był świadkiem na moim ślubie, w latach 70. – ciągnie opowieść Ryszard. – Pamiętam, że przyszedł na wesele w niebieskich butach i jakiejś kamizelce. A jako prezent ślubny dostaliśmy od niego żywego koguta, który miał wstążki u nóg. Jak ten kogut przeszedł po stole weselnym, to demolował wszystko. Taki był Maciek.

Syndrom Broad Peak

Razem z Berbeką w 1984 roku weszli na Manaslu (8156 m n.p.m) – było to pierwsze zimowe wejście na ten szczyt. – Traktowaliśmy to jako sport, ale uprawiany w najlepszym z możliwych miejsc. Mówiliśmy sobie: dlaczego mamy biegać po boisku, które jest zawsze takie samo, skoro możemy chodzić po górach, które są każdego dnia inne? Gajewski po wyprawie na Manaslu nabawił się poważnych odmrożeń. Powiedział sobie: koniec z Himalajami zimą. Berbeka jeździł dalej. Na jednej z wypraw na K2 w 1987 roku wszedł na Broad Peak, ale doszedł tylko na przedwierzchołek, kilkanaście metrów niższy od szczytu. Był jednak przekonany, że zdobył wierzchołek, jako pierwszy na świecie. Koledzy z bazy widzieli jednak, że Maciej nie doszedł do końca. Ale powiedzieli mu to dopiero po powrocie z wyprawy. – Oni się obawiali, że jak mu to powiedzą w górach, to on pójdzie z powrotem – uważa Gajewski. – I widocznie to siedziało w nim głęboko, pewnie miał zakodowane, że musi tam kiedyś dojść. A przecież w tym sporcie jest tak, że nie zawsze się wychodzi na szczyt.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie