O sensie cierpienia wszelakiego...

[20:13] <gianna_v>: dzwoniła moja koleżanka
[20:13] <gianna_v>: jej matka jest obłożnie chora
[20:13] <gianna_v>: w pełni umysłu sprwna
[20:13] <gianna_v>: dziś ją zapytała - a Ty dziś widziałaś tych ludzi przy bramie - tylu ich tam było
[20:14] <gianna_v>: a ona mówi - nie, mamo, jaką bramę, jakich ludzi?
[20:14] <gianna_v>: a ona - no bramę - było ich tam bardzo dużo - bardzo mała była ta brama, taka wąska
[20:14] <gianna_v>: tylko pojedynczo wchodzili
[20:15] <gianna_v>: potem zapytała, czy ona widziała tych ludzi ubranych na biało
[20:15] <gianna_v>: że było ich mniej niż tych ludzi przed bramą
[20:15] <ancora>: ostatnio jeden z kapłanów dzielił się podobnym doświadczeniem swojej mamy leżącej w szpitalu
[20:15] <ancora>: cierpienie tylko w perspektywie tego życia...
[20:15] <_Didymos_>: Ancora, a sądzisz, że tak łatwo od razu odnajduje się perspektywę wieczności?
[20:16] <ancora>: nie, nie łatwo
[20:18] <ancora>: wszystko nabiera znaczenia i wartości, jeśli na pewne doświadczenia patrzymy z perspektywy wieczności
[20:19] <Daulaghiri>: masz rację, ancora
[20:20] <ancora>: nie jest łatwo tę perspektywę uchwycić w każdym momencie, w każdym doświadczeniu
[20:20] <ancora>: do tego dochodzi się czasami powolutku
[20:21] <Daulaghiri>: ancora, patrzysz z takiej perspektywy?
[20:21] <ancora>: staram się, Daulaghiri
[20:21] <gianna_v>: czemu Dzienniczek św. Faustyny tak mocno mną nie wstrząsnął
[20:22] <gianna_v>: może dlatego, że znam osobiście tę kobietę
[20:22] <_Didymos_>: tak sobie myślę... że Słowa Pisma Świętego tak nie poruszają ludzi, a takie opowieści i owszem...
[20:22] <gianna_v>: czy to źle, Didymos?
[20:22] <ancora>: tak myślałam, że ks. się tego "czepnie"
[20:22] <ancora>: to nie jest dogmat
[20:22] <ancora>: ale potrzebujemy świadków
[20:22] <gianna_v>: chodzi może o to, że te osoby widzimy naocznie
[20:22] <_Didymos_>: nie czepiam się, przemknęło mi przez głowę po prostu
[20:22] <ancora>: no źle ujęłam w słowa, przepraszam
[20:23] <ancora>: Słowa Pisma poruszają
[20:23] <gianna_v>: oczywiście, że poruszają
[20:24] <ancora>: a takie opowieści potwierdzają fakt, że prawda zawarta jest w Piśmie
[20:24] <ancora>: o ile jest to prawdziwe doświadczenie duchowe
[20:24] <_Didymos_>: hmm... a Pan Jezus mówi: "mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają, a nawet gdyby kto z umarłych poszedł do nich, nie uwierzą"
[20:25] <ancora>: jeśli zatwardziałe są umysły i serca, to chociażby sam Bóg stanął przed oczami, nie uwierzą...
[20:25] <ancora>: ale jeśli doświadczą - uwierzą
[20:25] <ancora>: nie mają wyjścia, bo inaczej się nie da
[20:26] <ancora>: jeśli doświadczy się Boga w swoim życiu, jeśli spotka się Go na swoich pokręconych ścieżkach, jeśli wyjdzie się z bagna przy Jego pomocy - nie da się nie uwierzyć
[20:26] <gianna_v>: nie da się nie uwierzyć - to prawda - bo jesteśmy wtedy w Jego ramionach
[20:27] <ancora>: ja w ciągłym doświadczeniu bólu nie dałabym rady żyć, gdyby nie ciągłe powtarzanie sobie, że prawdziwe życie zaczyna się po śmierci
[20:27] <ancora>: i wierzenie, że cierpienie ma sens
[20:28] <_Didymos_>: cierpienie samo w sobie sensu nijakiego nie ma, sens można odnaleźć w tym, jakie się znaczenie nada faktowi cierpienia
[20:28] <ancora>: w takim kontekście na to patrzę
[20:29] <ancora>: choć nie wypowiadam się tak, jak bym tego chciała
[20:29] <ancora>: nie mam daru słowa ;) ale są chęci
[20:30] <_Didymos_>: rozumiem, tak się czepiam, by słowom nadać precyzyjny sens
[20:30] <ancora>: bardzo się cieszę, że ktoś czuwa
[20:30] <ancora>: choć to samo chciałam przekazać, co ks.
[20:30] <ancora>: z tym, że mi nie wyszło ;)
[20:31] <_Didymos_>: chodzi o to, że stwierdzenia "cierpienie ma sens" łatwo się przyczepić i zmiażdżyć argumentacją całkiem logiczną
[20:32] <ancora>: cierpienie samo w sobie nie jest niczym dobrym
[20:33] <ancora>: ma wymiar zbawczy, kiedy się je ofiarowuje
[20:33] <ancora>: i przyjmuje z miłością i dla miłości
[20:34] <Zuza!!!>: gorzej, jak przychodzi nie tylko teoretycznie :/
[20:34] <ancora>: ja się w tym ćwiczę od 16 lat
[20:34] <ancora>: i nadal jestem nowicjuszem
[20:34] <Zuza!!!>: cierpisz?
[20:34] <ancora>: każdego dnia
[20:35] <ancora>: nawet teraz leżę i piszę z bólem
[20:35] <Zuza!!!>: dlaczego?
[20:35] <Zuza!!!>: albo z jakiego powodu?
[20:35] <ancora>: bo jestem chora i już
[20:35] <ancora>: ale nie skupiajmy się na tym
[20:35] <ona91>: ludzie cieprpiący często wyrzekają się Boga... ja osobiście nie widzę w cierpieniu pozytywnych stron... cierpienie dla mnie jest częścią życia, życie bez cierpienia byłoby za słodkie :)
[20:35] <Zuza!!!>: dla mnie chyba największym cierpieniem by było stracić kogoś bliskiego
[20:36] <Zuza!!!>: tak sobie ostatnio myślałam i mnie to przeraża
[20:36] <Zuza!!!>: ona, niby tak, ale dlaczego niektórzy cierpią wciąż, inni epizodycznie?
[20:36] <ancora>: a ja wierzę mocno w to, że wielu ludzi korzysta z mojego cierpienia, to trudna łaska, ale możliwa do przyjęcia
[20:38] <ona91>: bo niektórzy wmawiają sobie cierpienie, mam takie wrażenie
[20:39] <_Didymos_>: czasem cierpieniem ludzie nazywają to, co w gruncie rzeczy jest tylko zwyczajną trudnością życiową
[20:39] <Daulaghiri>: ma ksiądz rację
[20:40] <ona91>: heh, właśnie tak
[20:40] <ancora>: czasem potęgują cierpienie, nie potrafiąc od niego odwrócić wzroku
[20:41] <_Didymos_>: albo też dodają sobie, obnosząc się na wszystkie strony ze swoim cierpieniem
[20:41] <ancora>: chyba o tym samym myśleliśmy, ks. ;)
[20:41] <_Didymos_>: ...uważając, że inni to mają łatwo, a oni sami tylko są pokrzywdzeni
[20:42] <ona91>: to są egoiści
[20:43] <_Didymos_>: a jest też jeszcze inna kategoria ludzi: sami raczej sporadycznie lub wcale nie cierpiąc rzeczywiście, wciąż załamują ręce, jak to trzeba cierpieć i wylewają żale na lewo i prawo na wszystkich, z Panem Bogiem włącznie
[20:44] <ona91>: tacy ludzie to mają depresję i brak zajęcia
[20:45] <_Didymos_>: nie dalej, jak kilkadziesiąt minut temu, rozmawiałem w pewnym gronie o tym... w kontekście tragedii dziejących się na świecie, i pytanie: "a gdzie był Pan Bóg?"...
[20:45] <ancora>: ale każdy z tych ludzi ma szansę dojrzeć, nigdy nie wiadomo - kiedy
[20:46] <_35_>: Bóg jest zawsze na swoim miejscu. A może zadać pytanie: "a gdzie jest człowiek?"
[20:46] <ancora>: Moim zdaniem większość ludzi ma zły obraz Boga
[20:46] <ola62>: Pan Bóg jest tam, gdzie jest
[20:46] <ona91>: nie można Boga obwiniać za wszelkie zło
[20:46] <ona91>: to sami ludzie powodują to
[20:46] <ancora>: niech się stanie nasza wola - tak by większości pasowało
[20:47] <_Didymos_>: o, 35 mnie uprzedziła :) bo dokładnie to samo odpowiedziałem
[20:47] <_35_>: no przepraszam, Didymosie :)
[20:47] <_Didymos_>: nie przepraszaj :) znaczy, że zgadzamy się w widzeniu świata :)

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Rozpocznij korzystanie