Dramat o szczęściu

Blisko rok temu do Polski przyleciało kilkunastu prześladowanych chrześcijan: uchodźców z Erytrei i Nigerii. Przywiózł ich sam min. Sikorski. Znaleźli swoją ziemię obiecaną?

Nigeryjczyk Daniel, choć jeszcze dość młody, ma na ciemnej twarzy smutne zmarszczki. Jest zmarszczka, jak mu ojca zabili, jest i druga – gdy stracił matkę. Jest i cała gromada – gdy stracił rodzeństwo, musiał uciekać. Ale najgłębsza zmarszczka ma na imię Agnes. Należy do jego maleńkiej córki. Zabitej od bomby. Teraz Daniel mieszka w Polsce. I jest bezpieczny. Tylko że zmarszczek słabo ubywa.

Prolog z fanfarami

Fanfary miały miejsce w czerwcu ubiegłego roku. Gdy min. Radosław Sikorski rządowym samolotem zabrał z Tunisu kilkunastu uchodźców: dwie rodziny z Erytrei, jedną z Nigerii. Podobno wybierano ich bardzo starannie: typowano rodziny przyzwoite, chrześcijańskie, z fachem w ręku. Żeby w rzeczywistości polskiej mogły się odnaleźć. Więc gdy na pokład samolotu weszła samotna erytrejska mama z czwórką dzieci, Nigeryjczyk Daniel z żoną i roczną córką, jego szwagierka w ciąży, a także rodzina Msgny z Erytrei (on, żona i pięcioro dzieci), wszyscy bili brawo. A biały minister, swój człowiek, mówił, że sam kiedyś uciekał. Więc wie, co czują. Lecieli do lepszego świata. Bez wojen, głodu, wiecznego strachu o życie, o dzieci. Będą mogli pracować, swobodnie się modlić. Nauczą się też nowego języka. Mają szczęście.

Akt I: żalu

Ale brawa umilkły dość szybko. A kamery się wyłączyły, gdy egzotyczni przybysze osiedli w podwarszawskim ośrodku dla uchodźców. Każda rodzina dostała osobny pokoik, strawę. Przybysze w nowej ojczyźnie mogli też uczestniczyć w zajęciach z języka polskiego. Zdaje się raz w tygodniu. Na te lekcje trzeba było jeździć na koszt własny (uchodźcy otrzymywali po 70 zł miesięcznie kieszonkowego na osobę dorosłą).

Natomiast ubrania to nasi zaproszeni goście mieli otrzymywać za darmo. Choćby z darów. Tyle że uchodźców w ośrodku dużo, a chrześcijańskich Afrykanów – spokojnych czy wręcz zalęknionych – mało. Więc kiedy 13-letni Abiel, syn samotnej Erytrejki, ambitnie do szkoły przychodził w jednej i tej samej bluzie, to w okolicach zimnej jesieni obcy ludzie zaczęli pytać: „Dziecko, nie masz kurtki?”. No nie miał. Bo ośrodkowych ubrań starczało tylko dla dzieci bardziej przedsiębiorczych. Abiel się nie dopchał...

Zresztą od tego Abiela to się i zaczęło. Bo Abiel chodził do szkoły (w pobliżu ośrodka), choć polskiego nie znał. Chodził też na religię po polsku. Której nie rozumiał. Więc ksiądz katecheta, żeby nawiązać z chłopakiem kontakt, poprosił o pomoc znajomą biegle władającą angielskim. Znajoma, powiedzmy Kasia (imię bohaterki zostało zmienione) uczyła Abiela polskiego. I wtedy okazało, że Abiel rozumie

więcej z religii niż przeciętny nastolatek. A Biblię zna prawie na pamięć. Z tych polsko-afrykańskich korepetycji, od słowa do słowa, pani Kasia dowiedziała się, jak Abiel, jego rodzeństwo, matka i inni żyją w polskim raju. Pojechała do ośrodka. Zobaczyła, sprawdziła, poznała. I wziął ją straszny żal.

Akt II: nadziei

Pani Kasia wraz ze znajomymi zebrała dla uchodźców ubrania, zorganizowała wigilię z prezentami, wyprawki szkolne dla Abiela i innych uczących się dzieci. Z przyjaciółmi zakupili też Biblię po angielsku (uchodźcy prosili tylko o to), pomogli zorganizować „afrykańską” Mszę św.: z tańcem i bębnami. Tylko jednego nie przewidzieli: że momentami będą wysłuchiwać, że to sprawa polityczna. I pewnie kieruje nimi brzydka chęć przyłożenia panu ministrowi...

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie