Sumienie Europy

Był czas, gdy w Brukseli i Strasburgu prześladowani chrześcijanie znajdowali punkt oparcia.

Parlament Europejski nie ma dziś najlepszej opinii. Ale domagając się usunięcia wszystkich patologii, jakimi obrósł, nie można zapominać, że od lat spełnia on też pozytywną rolę: to tutaj przypomina się rządzącym o przestrzeganiu praw człowieka. I w swojej 35-letniej historii PE wielokrotnie wywiązywał się z tej misji. Przez całe lata 80. ub. wieku Bruksela i Strasburg wspierały opozycję za żelazną kurtyną i – co może się dziś wydawać cokolwiek abstrakcyjne – posłowie dzielnie walczyli tu o prawa chrześcijan. Nie w Afryce czy Azji, ale w Europie. Anna Ferens podjęła się tytanicznej pracy przejrzenia filmowych archiwów Parlamentu Europejskiego. Znalazła przejmujące wystąpienia na tym forum w obronie Polaków, Słowaków, Rumunów czy Bałtów. Potem dotarła do ich autorów, a także do dawnych opozycjonistów z tych krajów. Tak powstał niezwykły dokument „Punkt oparcia”, pokazujący jasną stronę Parlamentu Europejskiego. Pokazała go w TVP. Tradycyjnie, w porze dla nocnych marków.

Nobel dla dodania odwagi

Otto von Habsburg, Jaś Gawroński, Jiři Pelikan, Edward McMillan Scott, Hans-Gert Pöttering, Marlene Lenz, Nicholas Bethell – to bohaterowie filmu Anny Ferens. Czy ich mocne wystąpienia na forum Parlamentu Europejskiego w obronie wiary i wolności miały wpływ na bieg historii? Na pewno w ich efekcie dyktatorzy stawali się ostrożniejsi. Pośrednio wpływały więc one na łagodzenie systemu totalitarnego i w ostatecznym rozrachunku przyczyniły do jego osłabienia. Sygnał odbierali też dysydenci. Podtrzymywał ich na duchu, dodawał odwagi. Oczywiście Parlament Europejski nigdy nie był ciałem jednolitym. Gdy lord Nicholas Bethell prezentował na jego forum wstrząsający raport o tym, co w latach 80. wciąż działo się w sowieckich gułagach, niektórzy lewicowi deputowani pozwalali sobie na kpiny. Ale wobec obalenia siłą solidarnościowej rewolucji w Polsce PE już był solidarny. Otto von Habsburg grzmiał w nim, że Jaruzelski jest zdrajcą i poplecznikiem Związku Radzieckiego. 17 grudnia 1981 roku domagał się natychmiastowego uwolnienia więźniów politycznych, przywrócenia swobód i możliwości działania wolnych związków zawodowych w Polsce. Nie były to puste słowa, bo w specjalnej rezolucji parlament sugerował krajom zachodnim wstrzymanie sprzedaży wszelkich technologii i udzielania kolejnych kredytów dla ZSRR. Niespełna rok później, w październiku 1982 roku PE przyjął zgłoszoną przez Jasia Gawrońskiego rezolucję w sprawie nominacji Lecha Wałęsy do Pokojowej Nagrody Nobla. Jak wiadomo, Komitet Noblowski przychylił się do tej sugestii. Deputowani nie zapominali także o Litwie, Łotwie i Estonii. PE był jedyną instytucją międzynarodową, która zareagowała na Apel Bałtycki, dramatyczny głos 45 opozycjonistów skazanych potem na ciężkie więzienia.

W obronie chrześcijan

Lata 80. to także czas, gdy deputowani rozumieli i doceniali (jeszcze) znaczenie chrześcijańskich korzeni Europy. W 1983 r. protestowano – znów na wniosek Jasia Gawrońskiego – przeciw brutalnej ateizacji Litwinów i zamienianiu tam kościołów w magazyny. Rok później Marlene Lenz opowiedziała światu o męczeństwie 43-letniego ks. Gezy Palfiego, kapłana pracującego w Rumunii, a zamęczonego przez Securitate za to, że domagał się, by dzień Bożego Narodzenia był wolny od pracy. Mocny głos wsparcia dostali też od europarlamentu słowaccy katolicy po słynnej świeczkowej manifestacji w marcu 1988 roku. W Wielki Piątek przedstawiciele tajnych, prześladowanych wspólnot katolickich zorganizowali wówczas w Bratysławie protest w obronie wolności religijnej i praw obywatelskich. Na plac Hviezdoslava wyszło ok. 8 tys. osób. Nie było haseł, transparentów, petard, tylko zapalone świece i modlitwa. Ale i tak po 30 minutach zgromadzenie rozpędzono przy użyciu pałek i armatek wodnych, a uciekających szczuto policyjnymi psami. Było kilkudziesięciu rannych, aresztowano 130 osób, w tym wszystkich organizatorów akcji, m.in. ówczesnego bp. Jana Chryzostoma Korca, a także Jana Czarnogurskiego i Frantiszka Mikloszkę. Parlament interweniował w sprawie aresztowanych słowackich katolików. Mocno wspierał też protestantów w NRD. Nie tylko dlatego, że w tamtych czasach Kościoły chrześcijańskie były jedynymi legalnie działającymi organizacjami walczącymi o prawa człowieka za żelazną kurtyną. Marlene Lenz, autorka wielu rezolucji w sprawie prześladowania chrześcijan, podkreślała, że wspieranie Kościoła w jego misji jest po prostu nieodłącznym elementem tradycji demokratycznej. Na pojawiające się już wówczas argumenty o sekularyzacji kontynentu i konieczności równoważenia wpływów różnych kultur czy ideologii Elmar Brok, poseł EPP odpowiadał wprost: „Europa jest chrześcijańskim kontynentem niezależnie od tego, czy ludzie chodzą do kościoła, czy nie. Znaczenie przypisane godności ludzkiej wywodzi się bowiem bezpośrednio z chrześcijaństwa”. Gdy doszło do historycznych przemian po 1989 roku wielokrotnie na forum Parlamentu Europejskiego podkreślano, jakie znaczenie miało dla nich dziedzictwo „Solidarności”, czerpiące wprost z katolickiej nauki społecznej. Hans-Gert Pöttering i dziś nie ma wątpliwości, komu i co zawdzięcza. „Jako Niemiec uważam i powtarzam we wszystkich wystąpieniach, że zjednoczenie mojego kraju było możliwe tylko dzięki powstaniu »Solidarności« i działaniom Jana Pawła II, który powiedział społeczeństwu: »nie lękajcie się, zmieniajcie świat«. Zainspirował najpierw Polaków, a potem nas” – mówi w filmie Anny Ferens były przewodniczący PE.

Zapomniane przesłanie

Bogusław Sonik, eurodeputowany, pytany, na ile dziś PE nawiązuje do korzeni, wymienia tradycję comiesięcznych debat poświęconych przypadkom naruszania praw człowieka na świecie. Opozycjonistów w krajach totalitarnych wspiera się nadal. Służy temu Nagroda im. Sacharowa, która trafiła m.in. do działaczy walczących z reżimami na Białorusi czy Kubie. W kontekście zasług PE przywoływane są też często słowa podziękowania za wspieranie tendencji wolnościowych, wygłoszone przez Jana Pawła II w Strasburgu 11 października 1988 roku. Ale tamto przemówienie zawierało także inne przesłanie, niestety już mniej pamiętane. Papież mówił o rosnącym napięciu między punktem widzenia wierzących i zwolenników humanizmu agnostycznego, czy wręcz ateistycznego. „Wobec tak rozbieżnych punktów widzenia, najwznioślejszą funkcją prawa jest zapewnienie wszystkim obywatelom równości w życiu zgodnym z własnym sumieniem oraz zachowanie norm naturalnego prawa moralnego, uznanych przez rozum” – przypominał Jan Paweł II. I apelował, by wszystkie prądy myślowe Starego Kontynentu „podjęły refleksję nad ponurymi konsekwencjami ewentualnego wykluczenia Boga z życia publicznego – Boga jako ostatecznego kryterium etyki i najwyższej gwarancji przeciw nadużyciom władzy człowieka nad człowiekiem”. O ile o przestrzeganie praw człowieka w krajach rządzonych przez despotów Bruksela i Strasburg wciąż się upominają, o tyle śladów tej drugiej refleksji coraz trudniej się doszukać w pracach Parlamentu Europejskiego.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie