Gospodarcze NATO

Umowa handlowa między USA i UE może uniezależnić nas od rosyjskiego gazu. Jej przeciwnicy straszą nalotem chlorowanych kurczaków made in USA. Rozwiewaniu obaw nie służy aura tajemniczości towarzysząca negocjacjom.

To ma być największe porozumienie gospodarcze w historii świata. Zawrzeć mają je dwie potęgi, które wspólnie odpowiadają za 60 proc. światowej produkcji. Stany Zjednoczone Ameryki i Unia Europejska od roku negocjują zawarcie Transatlantyckiego Partnerstwa w Dziedzinie Handlu i Inwestycji (TTIP), którego podpisanie ma nastąpić w przyszłym roku. Według londyńskiego Ośrodka Badań nad Polityką Gospodarczą (CEPR), dzięki zniesieniu barier celnych, obustronnych ograniczeń importowych i eksportowych, a także ujednoliceniu regulacji gospodarczych ma ono przynieść gospodarkom państw członkowskich UE dodatkowe 119 mld euro zysku rocznie (gospodarce USA 95 mld). Oprócz wymiernych korzyści umowa ma również znaczenie geopolityczne: ma przysłużyć się pogłębieniu współpracy transatlantyckiej.

Dla Polski eksport i gaz

To porozumienie może także Polsce przynieść sporo dobrego. Aktualnie Stany Zjednoczone nie są w grupie naszych najważniejszych partnerów handlowych – wymiana z USA stanowi tylko ok. 2 proc. całej naszej wymiany w handlu zagranicznym. Po podpisaniu umowy TTIP to może się zmienić. Według CEPR mogą na tym skorzystać zwłaszcza polscy producenci urządzeń elektrycznych (według analiz eksport takich produktów do USA może wzrosnąć o 17 proc.) oraz producenci żywności. – Obecnie do USA nie można np. wwozić serów oraz jabłek, a my jesteśmy światowym liderem, jeśli chodzi o eksport tych owoców. Gdyby relacje z Rosją miały się pogorszyć, co pociągnęłoby za sobą problemy dla naszych eksporterów, rynek amerykański mógłby być świetną alternatywą – tłumaczy GN analityk Instytutu Spraw Publicznych Maria Majkowska. Ale na umowie może stracić polski sektor chemiczny, ze względu na wzmożoną konkurencję ze strony firm amerykańskich na rynku europejskim.

Wśród korzyści, jakie może odnieść z tej umowy Polska, króluje perspektywa otwarcia amerykańskiego rynku surowców energetycznych. Obecnie firmy wydobywające w USA gaz muszą ubiegać się w amerykańskim Kongresie o pozwolenie na eksport. To sprawia, że muszą one sprzedawać swój gaz na rynku krajowym, przez co jest on tańszy, a to z kolei przekłada się na niskie koszty produkcji amerykańskiego przemysłu. Gdyby amerykański rynek surowców został uwolniony, skorzystałaby na tym cała Unia, a zwłaszcza takie państwa jak Polska, która mogąc sprowadzać gaz z USA, nie byłaby uzależniona od dostaw z Rosji.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie