Gra w zielone?

O bezpieczeństwie energetycznym Europy, nowych technologiach i szansach na współpracę z Rosją z Jurisem Ozolinsem, byłym ministrem energetyki Łotwy.

Tomasz Rożek: Czy Europa kiedykolwiek będzie energetycznie niezależna?

Juris Ozolins: Nigdy. Mówię o naszej części kontynentu. I to nie jest problem tylko polityki wewnętrznej. Nie żyjemy przecież na wyspie. Oczywiście możemy wiele zrobić, by nasze bezpieczeństwo podnieść, ale całkowicie bezpieczni nie będziemy nigdy, bo istnieją zagrożenia poza naszymi granicami, na które nie mamy wpływu. Aktualna sytuacja na Ukrainie jest tego dobrym przykładem.
 

Co w takim razie robić, by zwiększać bezpieczeństwo?

Cóż, powiedzieć jest łatwo. Trzeba robić wszystko, by pozycja negocjacyjna regionu, kraju była jak najlepsza. W skrócie mówiąc, trzeba sobie zapewnić alternatywne kierunki dostaw nośników energii. Wybór nowych kierunków dostaw nie może być jednak przypadkowy. Ilość nie zamienia się tutaj automatycznie w jakość. Trzeba uważnie wybierać partnerów, by móc na nich polegać. Ponadto ważne, by dostawcy energii czy nośników energii, takich jak węgiel, ropa czy gaz, byli jak najbliżej.
 

Czy w naszym regionie można się całkowicie uniezależnić od kierunku wschodniego?

Patrząc na nasze położenie geograficzne, nie wierzę w to, że można pozwolić sobie na brak współpracy energetycznej z Rosją. Ale współpraca z Moskwą wcale nie musi oznaczać uzależnienia od niej. Gazprom to oczywiście narzędzie w rękach polityków, ale to także firma, która musi się wykazywać dochodem. Mając w rękach odpowiednie argumenty, a o nich wspomniałem przed chwilą, można wynegocjować z Gazpromem warunki, które będą korzystne. Zresztą wiele krajów w Europie takie właśnie warunki wynegocjowało. Tam nie ma poczucia uzależnienia. Wiele państw kupuje gaz od Gazpromu po bardzo atrakcyjnych cenach, o których niektóre państwa naszego regionu mogą tylko pomarzyć. My potrzebujemy argumentów do negocjacji, a wtedy współpraca z Rosją na poziomie biznesowym nie będzie naznaczona polityką. Gdy polityka zaczyna wkraczać do biznesu, po prostu zmienia się dostawcę, ale do tego, by móc tak zrobić, trzeba technicznie się przygotować.

Nie ma Pan wrażenia, że zagrożenia, o których Pan mówi, są w przypadku kierunków wschodnich zbyt wysokie? Może to nie jest gra warta świeczki. Może lepiej i taniej jest od razu porzucić myśl o współpracy biznesowej czy energetycznej z Rosją i skupić się na sprowadzaniu surowców energetycznych z innych, bardziej wiarygodnych krajów?

Błędem jest zostawianie sobie tylko jednej drogi, tylko jednego kierunku. Trzeba rozglądać się dookoła, nie wykluczać żadnej opcji. Ale jeżeli jesteśmy technicznie przygotowani np. do kupowania gazu w Norwegii czy sprowadzania gazu skroplonego z Kataru, a Rosja oferuje atrakcyjne ceny za swoje paliwo, dlaczego nie korzystać z korzystniejszej oferty? Dzisiaj dużo łatwiej o argumenty w rozmowie z Rosją niż jeszcze kilka, kilkanaście lat temu. Mam tutaj na myśli zarówno gaz łupkowy, jak i szybki rozwój technologii skraplania gazu. Instalacji LNG na całym świecie jest bardzo dużo. Jedyne, co trzeba mieć, to gazoport do odbioru tego paliwa. Nie trzeba już budować kosztownych rurociągów. LNG można w zasadzie kupić gdziekolwiek, a na rynku jest więcej sprzedających niż kupujących. To daje ogromne możliwości. W przyszłym roku połowa całkowitego zużycia gazu w Unii będzie mogła być zaspokajana gazem skroplonym. Uruchomiony właśnie w Kłajpedzie terminal gazowy będzie mógł zaspokoić 75 proc. zapotrzebowania na gaz krajów bałtyckich. Tylko jeden terminal. Za kilka czy kilkanaście miesięcy ruszy terminal w Świnoujściu. To pozwoli rozmawiać z Rosją w czasie negocjacji gazowych w zupełnie inny sposób.
 

Ale gaz zaspokaja tylko część potrzeb energetycznych krajów naszego regionu czy Unii w całości. 

Tak, i tutaj sytuacja Polski jest rzeczywiście dość specyficzna. Tak jak Dania jest jednym z najbardziej niezależnych energetycznie krajów Unii z powodu dużego udziału energii wiatrowej, tak Polska jest niezależna z powodu węgla. Tendencje w Unii są dla węgla niekorzystne, choć ja nie wierzę w to, że węgiel popadnie w całkowitą niełaskę. Trzeba zainwestować w czyste technologie węglowe. Dla niektórych dzisiaj to temat wciąż dość abstrakcyjny, ale proszę pamiętać, że w ciągu ostatnich kilku lat na rynku energii doszło do prawdziwej rewolucji. Ona często jest kojarzona z gazem łupkowym, ale to tylko jeden z elementów tej rewolucji. Nowe technologie, nowi gracze na rynku spowodowali, że dzisiaj sytuacja jest dla nas, odbiorców, nieporównywalnie bardziej komfortowa niż jeszcze kilka lat temu.

Każdy kraj, konstruując swoją politykę energetyczną, na pierwszym miejscu powinien stawiać bezpieczeństwo dostaw surowców energetycznych, a na drugim ceny. Węgiel ma ogromne znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego Polski, ale z czasem może się okazać, że chociażby z powodu pakietu energetyczno-klimatycznego stanie się dla Polski obciążeniem. Stąd uważam, że konieczne są innowacyjne pomysły, jak węgiel wykorzystać.
 

Jeżeli nie czarna energia, to może zielona? Według niektórych raportów, Polska ze względu na położenie geograficzne nie jest w stanie wyprodukować znaczącej ilości zielonej energii.

To trochę zależy od tego co rozumieć przez zielone źródła. Jeżeli doliczymy do nich biomasę, może się okazać, że także w Polsce ilość produkowanej z tych źródeł energii jest całkiem pokaźna. Nie wierzę jednak, żeby mogło być tak jak na przykład w Danii, gdzie niedługo cała energia będzie zielona. Dzisiaj nie sposób wyrokować, ile Polska, czy jakikolwiek inny kraj, może mieć zielonej energii dajmy na to za 10 lat. Nie tylko w informatyce, ale także w energetyce technologie bardzo szybko się zmieniają. Wprowadzając na rynek nowe rozwiązania, trzeba pamiętać o dwóch warunkach, o których już tutaj wspomniałem. Bezpieczeństwo dostaw to podstawa. W przypadku zielonej energii trzeba sobie zadać pytanie o warunki geograficzne, o których pan mówił. Nie wszędzie i nie zawsze można stosować np. baterie słoneczne czy wiatraki. No i druga sprawa – cena wyprodukowanej energii. Cena zielonej energii sukcesywnie spada, ale w wielu miejscach wciąż jest wysoka...

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie