Tu mówi Putin

O profesjonalnej rosyjskiej wojnie informacyjnej z dr Jolantą Darczewską z Ośrodka Studiów Wschodnich rozmawia 
Jacek Dziedzina.

Jacek Dziedzina: Rosjanie są mistrzami w wojnie informacyjnej? 


Dr Jolanta Darczewska: Na pewno są mistrzami w informacyjnym, psychologicznym i socjotechnicznym oddziaływaniu, w psychologicznej obróbce własnego społeczeństwa oraz społeczeństw państw trzecich, w celu ich podporządkowania. Dokonuje się to w sposób jawny i niezauważalny, przy wykorzystaniu tajnych i jawnych kanałów dezinformacji. 


Czy wszystko, co słyszymy w ich przekazach medialnych, jest planowanym działaniem propagandowym? Nie ma miejsca na przypadkowe informacje?


To są operacje informacyjne prowadzone w sposób zaplanowany i skoordynowany. W tym kontekście informacja traktowana jako broń informacyjna nie może być przypadkowa: musi być zgodna z politycznymi celami Kremla. 


Kto konkretnie w Moskwie projektuje te operacje i nimi steruje?


Główne linie frontów informacyjnych wytycza Kreml, planiści ze służb specjalnych przygotowują poszczególne operacje, których wykonawcami są media wspierane przez wojskowych, dyplomatów, ekspertów, świat nauki i kultury. Nagminnie włączają się do nich politycy, zgodnie z teoretycznym założeniem, że opinia publiczna jest szczególnie wrażliwa na oficjalne komunikaty medialne. Rosyjscy politycy nie stronią od dezinformacji, manipulowania informacją, lobbingu, szantażu, kłamstwa i innych metod brudnej propagandy. 


Jakieś nazwiska?


Politykę informacyjną na Kremlu nadzoruje były rzecznik prasowy prezydenta Aleksiej Gromow, a także prezydenccy doradcy Igor Szczegolew i Władisław Surkow. Decyzje Putina „autoryzuje” Rada Bezpieczeństwa FR, której ciałami roboczymi są komisje międzyresortowe. Problematyką szeroko rozumianego bezpieczeństwa informacyjnego zajmuje się Komisja Międzyresortowa RB ds. Bezpieczeństwa Informacyjnego. Do jej kompetencji należy także opracowywanie priorytetowych programów państwowych w zakresie bezpieczeństwa informacyjnego FR, określanie zadań, jakie powinna podjąć administracja publiczna, oraz kontrola ich wykonania. 


Jak powstaje zaplecze frontu informacyjnego w Rosji?


Przede wszystkim kształci się specjalistów. Przedmiot „wojny informacyjne” jest wykładany w szkołach wyższych i ma status nauki akademickiej. Teoria i strategia wojen informacyjnych jest od lat rozwijana w uczelniach i ośrodkach badawczych Ministerstwa Obrony i resortów bezpieczeństwa. Ich szefowie są zresztą członkami wspomnianej Komisji RB ds. Bezpieczeństwa Informacyjnego. Problematykę wojen informacyjnych rozwijają także rosyjskie szkoły geopolityczne, których w Rosji jest mnóstwo. Tu wypada wyróżnić szkołę geopolityki informacyjnej, której czołowym przedstawicielem jest wywodzący się z nieistniejącej już Federalnej Agencji ds. Informacji i Łączności Specjalnej prof. Igor Panarin. Koncentruje się on na uzasadnianiu tezy, że wojna informacyjna trwa nieustannie, mimo formalnego pokoju między mocarstwami, oraz dowodzi, że jest to walka świata zachodniego o umysły Rosjan. Mówi na przykład o „geopolitycznej rusofobii”.


Czyli: cały świat przeciwko nam?


Celem geopolityki rusofobii – twierdzi Panarin – jest zniszczenie państwowości Rusi – od Ruryka do Putina, czyli od 862 do 2014 roku. Silne piętno ideologiczne na tej teorii wywarł też prof. Aleksandr Dugin, teoretyk eurazjatyzmu. Głosi on istnienie na terytorium odpowiadającym terytorium byłego Imperium Rosyjskiego odrębnej wspólnoty cywilizacyjno-historycznej. To ideologiczna doktryna, która uzasadnia dążenia do politycznej reintegracji Azji i Europy Wschodniej, kładąc nacisk na przestrzeń, mesjanizm, mistycyzm. Twierdzi np., iż Rosjanie nie są narodem, tylko „mistyczną jednością”. Z czasem przybrała ona postać ideologii konserwatywnej, odwołującej się do takich wartości, jak tradycyjny model rodziny, moralność oparta na wartościach prawosławnych, kolektywizm, hierarchiczne uporządkowanie świata. Jest ona również oparta na konfrontacji ze światem zachodnim, postrzeganym jako agresor na obszarze żywotnych interesów Rosji.


Dlatego też wiele uwagi poświęcono rozbudowie „frontu zagranicznego”?


Tak, służy temu m.in. reorganizacja mediów pod „globalną misję Rosji”. Pod koniec 2013 r. powołano Międzynarodową Agencję „Rosja dzisiaj”, która połączyła nadającą po angielsku, hiszpańsku i arabsku telewizję Russia Today (RT), radio Głos Rosji i agencję RIA Novosti. Nowy państwowy koncern medialny dynamicznie się rozwija, tworząc kolejne międzynarodowe przyczółki oddziaływania. W listopadzie 2014 r. dyrektor generalny koncernu Jewgienij Kisielow zaprezentował multimedialny projekt pod nazwą „Sputnik”, który ma scalić i skoordynować pracę istniejących zagranicznych rozgłośni radia Głos Rosji. Jak grzyby po deszczu pojawiają się nowe agencje i portale informacyjne, dedykowane poszczególnym krajom, np. pl.novorossia.today. 


«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • tez rozumny
    14.02.2015 14:49
    Zadna rosofobia. Zimna ocena Rosyjskiej rzeczywistosci.
  • f
    23.02.2015 13:57
    Motto: "Jeśliby miało dojść do oszustwa, lepiej, abyśmy to my oszukiwali" oraz "Ludzie poddali się władcom, aby zapewnić sobie porządek prawny. To jest prawdziwe źródło suwerenności. Ci władcy byli pierwszymi sługami państwa." Oczekuję od państwa, by wykryło sprawców podpalenia mostu. Nie chce tutaj rozsiewać teorii spiskowych, obym się mylił, ale już teraz jesteśmy poddani różnym aktom dywersji ze strony sąsiedniego mocarstwa. Mocarstwo o tym nie trąbi ale działa, niezwykle przewrotnie. Po pierwsze wmawianie nam, że nasza żywność nie spełnia norm i wracają ją z granicy (jakby tam panowały jakieś normy). Druga sprawa rozsyłanie spamu w necie (a nuż coś wartościowego wyrzucimy razem z tymi rosyjskimi plewami lub złowimy się na haczyk jakiejś nierozwiązywalnej umowy). I na koniec, by wyjaśnić, kto spalił most należy ruszyć kasą, czyli ustanowić nagrodę za wykrycie sprawców i to natychmiast! Trzeba zapłacić choćby 1 mln zł im prędzej tym lepiej. Za sprawców uważam tych co przytknęli przysłowiową zapałkę i tych, którzy im to zlecili (zapłacili). Nareszcie przestańmy być naiwniakami i pięknoduchami, czyli pożytecznymi idiotami.
  • czytelnik
    23.02.2015 18:27
    Ośrodek Studiów Wschodnich założył dr Marek Karp, mistrz w tej dziedzinie.
    Podawał rzetelne dane analityczne naszemu rządowi, który dzięki prężnej działalności ośrodka miał dobrą orientację w rzeczywistości.Działalność Karpa na rzecz Polski docenili też, a w rezultacie wykończyli Rosjanie w upozorowanym wypadku drogowym jego samochodu osobowego z tirem.
  • krut00
    23.02.2015 23:06
    Kłopot w tym że kraje zachodnie robią dokładnie to samo co Rosja. Anglia czy USA wcale nie jest lepsza jeśli chodzi o dezinformacje. Tak jak ZSRR wciskał na siłę wszystkim komunizm tak teraz leci gender i aborcja. Kaczyńscy jednak starali się być w miarę niezależni. Popełnili jednak podstawowy błąd: zbyt długo reformowali rosyjski wywiad w Polsce - UB. W efekcie ponieśliśmy klęskę.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie