Deregulacja działa

Dzięki otwarciu dostępu do zawodów więcej ludzi pracuje, a klienci cieszą się niższymi cenami. Jest jednak i druga strona medalu.

Jeszcze kilka lat temu ktoś, kto chciał zostać notariuszem, musiał przejść prawdziwą ścieżkę zdrowia: najpierw 5-letnie studia prawnicze, później organizowany przez korporację zawodową egzamin na aplikację, następnie tzw. asesura, czyli 2-letnia praktyka u boku doświadczonego prawnika. Jeszcze egzamin zawodowy i można zacząć samodzielną pracę. Zofia, która od roku pracuje jako notariusz w Warszawie, jest przykładem na to, jak ułatwienie dostępu do tego zawodu zmieniło sytuację młodych prawników. – Najpierw ustawa „lex Gosiewski” odebrała korporacji prawo do przeprowadzania egzaminów i przekazała je do Ministerstwa Sprawiedliwości. Wcześniej rada izby notarialnej przeprowadzała nabór raz na dwa lata, a miejsc było bardzo mało. Dwa lata temu zniknęła asesura, dzięki czemu zaoszczędziłam dwa lata, które spędziłabym na praktykach – tłumaczy. Choć w przypadku zawodów prawniczych największe zmiany zaszły jeszcze za rządów PiS, to zdecydowanie w kierunku deregulacji ruszono dopiero w kończącej się kadencji. Wszystko zaczęło się od raportu Fundacji Republikańskiej z początku 2011 r., z którego wynikało, że z 380 zawodami, do których sprawowania droga jest utrudniona, zajmujemy niechlubne pierwsze miejsce w Europie, jeśli chodzi o uregulowanie rynku pracy. Temat podjął Jarosław Gowin. Powstały trzy ustawy, które zniosły ograniczenia lub otworzyły całkowicie drogę do pełnienia aż 246 zawodów – tak różnych jak nurek, pilot szybowcowy, strażak, urbanista, taksówkarz czy doradca podatkowy.

Więcej pracy, niższe ceny

Pierwsza z nich weszła w życie w sierpniu 2013 r. – teraz Ministerstwo Sprawiedliwości zbadało, jaki wpływ miała ona na rynek pracy. Skutki deregulacji dla zatrudnienia dobrze widać na przykładzie taksówkarzy: dziś to samorządy decydują, czy muszą oni kończyć szkolenie i zdawać egzamin, który wcześniej był ustawowo nakazany. O ile w 2014 r. liczba taksówkarzy w miastach powyżej 200 tys. mieszkańców (bez Warszawy), które wprowadziły egzaminy, jest niemal stała, o tyle w tych, w których proces zdobywania licencji tego nie wymaga, taksówkarzy było więcej o ponad 4 proc. niż rok wcześniej.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie