Choroba Niemiec

Elity RFN traktują imigrantów instrumentalnie, jako narzędzie do budowy nowego porządku społecznego – przekonuje publicysta Tomasz Gabiś w rozmowie ze Stefanem Sękowskim

Stefan Sękowski: Co się dzieje z Niemcami? Brytyjski politolog Anthony Glees nazwał je „państwem hippisów kierujących się uczuciami”. Są nimi?

Tomasz Gabiś: Władzę w mediach, kulturze i częściowo w polityce sprawują pokolenie rewolty ’68 i jego wychowankowie. Ta elita jest w tym sensie „hippisowska”, że jej podejście do polityki, co jest szczególnie widoczne w mediach, cechuje superhumanitaryzm, patologiczny altruizm i przerost moralności. Polityka przesunęła się na lewo, nawet chadeków można dziś nazwać partią centrolewicową. W polityce głównego nurtu prawie zupełnie brakuje dziś odwołania zarówno do konserwatywnych tradycji realizmu i pragmatyzmu, jak i konserwatywnego systemu wartości.

Angela Merkel nie wywodzi się z pokolenia ’68.

Ale wywodzi się ze środowiska lewicowego protestantyzmu. To nurty pokrewne, podzielające socjalistyczne wartości. Należy też wziąć pod uwagę stałe obniżanie się jakości niemieckiej klasy politycznej. Nie ma tu już ludzi formatu Konrada Adenauera czy Willy’ego Brandta. Współcześni niemieccy politycy, łącznie z Angelą Merkel, nie potrafią właściwie rozpoznać przyczyn kryzysów trapiących Europę ani zastosować właściwych środków zaradczych. Ich podejście do tzw. kryzysu imigracyjnego jest całkowicie irracjonalne.

Niemcy od ponad 40 lat mają ujemny przyrost naturalny, brakuje im rąk do pracy.

Absurdem jest przyjmowanie milionów niewykształconych i niewykwalifikowanych osób z odległych kręgów kulturowych, spośród których prawie 20 proc. to analfabeci. Taka imigracja powoduje o wiele wyższe koszty niż zyski. Jeśli chodzi o kwestie demograficzne, to np. burmistrz Goslaru w Dolnej Saksonii ogłosił, że cieszy się z napływu imigrantów, ponieważ liczba mieszkańców miasta kurczy się. Efekt będzie taki, że liczba ludności Goslaru wprawdzie się nie zmieni, ale nie będzie to już ludność niemiecka. Niemiecka lewica i część chadecji od ponad 30 lat rozwijają projekt „społeczeństwa wielokulturowego” i otwarcie mówią, że jego budowie służy właśnie masowa imigracja. Niedawno Daniel Cohn-Bendit i Claus Leggewie, ikony niemieckiej lewicy, opublikowali artykuł, w którym oznajmiają, że masowa imigracja z Afryki i Azji jest narzędziem do zbudowania „nowych Niemiec”.

Czym „nowe Niemcy” miałyby się różnić od „starych Niemiec”?

Mają być wielokulturowe, wielonarodowe, wielorasowe, bez przewodniej kultury i tradycji narodowej, pozbawione składników konserwatywnych, z islamem równoważącym wpływy religii i kultury chrześcijańskiej. Zmianie miałyby ulec styl życia, stosunki społeczne, edukacja. To, co dla jednych jest tylko idealizmem, dla innych jest zimną kalkulacją. Taki układ pozwala stosować zasadę „dziel i rządź” i manipulować różnymi grupami. Ponadto po otrzymaniu praw wyborczych imigranci z reguły głosują na centrolewicę, na cały kartel władzy. To ma zabetonować „na zawsze” dominującą pozycję polityczną owej, jak się ją niekiedy określa, Zielonej Partii Jedności Niemiec.

Wygląda na to, że uchodźcy są przez niemieckie elity traktowani dość przedmiotowo.

Jedni naprawdę wierzą w proimigracyjne slogany i wizję „tęczowego narodu”. Dla innych imigranci to zastępczy proletariat, instrument do przeprowadzenia głębokich zmian społecznych zgodnych z lewicowymi ideałami, dla jeszcze innych to wyłącznie pionki w grze o zachowanie i rozbudowę zakresu władzy. Do tego dochodzi tzw. przemysł imigracyjny i azylowy, czerpiący zyski z „opieki nad imigrantami”.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • adas
    20.11.2015 09:55
    Świetny wywiad. Dziękuję! Daje wiele do myślenia.


    Tak nawiasem, trochę obok głównego tematu: T.Gabiś potwierdza obserwację wielu, a rzadko wyartykułowaną dosłownie, ze eigracja na zachód dotyczy nie tylko młodych Polaków i nie ma co szukac winnych tylko i głównie w rządach ostatnich lat. Jeśli same Niemcy nie zdołały przeciwdziałać przeprowadzce wielu Ossis do zachodnich landów - mimo wpompowanych miliardów euro we wschodnią część kraju - to, nie ustając w staraniach o utrzymanie młodych w Polsce, przyjdzie się pogodzić, iż w pewnej skali zjawisko wyjazdów "ku lepszemu" będzie jednak trwało...
  • Tatrzański
    20.11.2015 10:44
    Znakomita analiza!

    Aby uzmysłowić skalę tego szaleństwa dodam, że takiemu Daniel Cohn-Bendit-owi nie przeszkodziło i nie przeszkadza w karierze politycznej, opisywanie w pamiętnikach kontaktóww seksualnych z 4 letnimi (czteroletnimi!) dziećmi, w czasach gdy pracował jako opiekun we frankfurckim przedszkolu!!! Do dziś twierdzi, że to było wspaniałe przeżycie dla niego i dla dzieci...
    Pamiętniki nie są żadną tajemnicą bo zostały wiele lat temu wydane w formie książki.

    Podobnie wielu czołowych polityków Grüne współżyło w latach siedemdziesiątych w tworzonych przez siebie komunach z dziećmi niespełna. Nadl są na czele tej partii!
  • operator
    20.11.2015 12:28
    Polityka pro-rosyjska w wykonanju Niemiec jest nie do zaakceptowania przez USA i dlatego właśnie Stany Zjednoczone są naszym sprzymierzeńcem czy komus sie to podoba czy nie. Na dzisiaj USA gra na osłabienie Niemiec i Rosji, dlatego po cichu wspiera np. Polskę czy Rumunię. Moim zdaniem siła naszego zachodniego sąsiada bedzie powoli maleć ale bez przesady.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie

    Forum: ostatnio poruszane wątki