Prawdziwa miłość musi boleć

Tegoroczna kadra to wyjątkowo młodzi ludzie, którzy postanowili kilkanaście dni wakacji ofiarować na całodobowa opiekę nad osobami z niepełnosprawnością podczas wczasorekolekcji w Dąbrowicy.

Hanna Bielawska z Lublina jest w Dąbrowicy po raz pierwszy. Studiuje fizjoterapię więc w planach miała praktyki wakacyjne.

- Ks. Boguś podpowiedział mi, że w Dąbrowicy będą najlepsze praktyki i jestem. I rzeczywiście -  jest to niezwykłe wyzwanie, ale też niezwykła przygoda - wyjaśnia Hania. Mówi, że czasami jest ciężko fizycznie, ale trudy rekompensuje radość podopiecznych.

Anna Rybaczek jest studentką biologii na UP w Lublinie i wolontariuszką w Dąbrowicy po raz drugi. - Mam dwie kobiety z niepełnosprawnością pod opieką, ale mam wsparcie ze strony innych wolontariuszy. Siłą tego miejsca są ludzie - mówi.

Piotr Kośkiewicz to licealista, który uważa, że wakacje można spędzić również w alternatywny sposób. - Pośród odpoczynku wakacyjnego, chcę zrobić również coś dla innych. A nie ukrywam, że to doświadczenie jest niezwykle istotne również dla mnie - opowiada.

Swoje obowiązkowe praktyki w Dąbrowicy odbywają tradycyjnie diakoni z lubelskiego seminarium. Nie ma dla nich żadnej taryfy ulgowej. Każdy z nich ma swojego podopiecznego i stanowi dla niego pomoc podczas karmienia, ubierania oraz toalety. Wymaga to przełamania niezwykle intymnych granic, uczy przede wszystkim pokornej służby drugiemu człowiekowi. - To część formacji seminaryjnej. Ten obowiązek zmienił się dla mnie w przyjemność, bo służba daje mi wiele radości i poczucie spełnienia. Myślę, że to dla mnie dobra lekcja, bo czasami można mówić piękne rzeczy z ambony - i będzie to teorią - a ja chciałbym to wcielać w życie - mówi dk. Jakub Głowacki.

Na spotkanie z uczestnikami wczasorekolekcji w Dąbrowicy przyjechał bp Mieczysław Cisło. Przewodniczył Mszy św., wygłosił homilię i rozmawiał z uczestnikami. Zjadł z nimi także obiad na stołówce w ośrodku Caritas. Wszyscy podkreślali dobre przygotowanie ośrodka i zabezpieczenie wszelkich potrzeb przez Agnieszkę Zańko.

- Nie łatwo jest brać krzyż na ramiona i iść. Nie, to nie jest łatwe. Ale wiemy, że niektórzy biorą krzyż nie tylko dlatego, że dotknęła ich choroba, niepełnosprawność. Są tacy, którzy biorą krzyż jak Szymon z Cyreny, by pomóc innym - mówił bp Cisło w homilii do uczestników wczasorekolekcji w Dąbrowicy.

- Prawdziwa miłość boli, musi boleć. A dzisiejszy człowiek chce się spełniać będąc szczęśliwym tylko dla samego siebie. Dlatego ludzie rezygnują z macierzyństwa, ojcostwa, patriotyzmu. Prawdziwa miłość boli, dlatego każdy na swój sposób musi brać swój krzyż. Wy drodzy niepełnosprawni macie uczestnictwo w męce Chrystusa. Cierpienie bez wiary, nie miałoby sensu - mówił bp Mieczysław. I dodał: - Miłość powinna boleć nie tylko chorych, ale i zdrowych, tych w pełni sił. Należy ze swojego życia zrobić jak najlepszy użytek.

Ks. Bogusław Suszyło, duszpasterz osób niepełnosprawnych i rektor kościoła św. Piotra Apostoła w Lublinie już kolejny rok dba o organizację i przebieg wczasorekolekcji. Cieszy się, że wszystko przebiega zgodnie z planem, także proces formacji duchowej. - „Jesteśmy piękni Twoim pięknem Panie” takie hasło nam przyświeca w tym roku. Chcemy odkrywać Boży obraz w każdym z nas, także w drugim człowieku - podkreśla. W pierwszym turnusie wczasorekolekcji w Dąbrowicy bierze udział ponad 50 osób z niepełnosprawnością i niemal dwudziestu wolontariuszy.

Przeczytaj również: "Dwa światy", "Suplement do Ewangelii", "Dopiero tam byłam sobą", "Rehabilitacja także duchowa".

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Rozpocznij korzystanie