Spróchniały szczebel lokalny

Samorządy miały do wydania
ponad 17 mld euro. Kontrola dopiero się zaczęła, ale już wiadomo, że nie cała kwota trafiła tam, gdzie powinna. Śledztwo w sprawie nadużyć w Urzędzie Marszałkowskim w Lublinie może być początkiem większej fali.

Nienależne dofinansowanie dla plantatorów borówek – to jedna z afer wykrytych przez Centralne Biuro Antykorupcyjne podczas kontroli w samorządach. Brzmi jak żart, ale chodzi o poważną kwotę – około 10 mln zł. Według śledczych w lubelskim urzędzie marszałkowskim było więcej podobnych nieprawidłowości. Niesłusznie wypłacone dofinansowania dla kilku przedsiębiorstw miały wynieść w sumie 22 mln zł. Biuro prowadzi swoją kontrolę od kilku miesięcy. Funkcjonariusze nie ukrywają, że nieuczciwe działania wykryte na Lubelszczyźnie to wierzchołek góry lodowej.

– Samorząd jest o tyle narażony na korupcję, że to tutaj są konkretne pieniądze na konkretne działania – tłumaczy dr Krzysztof Liedel z Collegium Civitas, ekspert ds. bezpieczeństwa.

Na jagody

Sprawa, o której poinformowało CBA, dotyczy przyznawania dotacji przez lokalny oddział Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Zgodnie z prawem o unijne pieniądze może się ubiegać grupa producencka, czyli spółdzielnia przynajmniej 5 firm z jednej branży. Żaden z członków nie może mieć więcej niż 20 proc. udziałów. Chodzi o to, żeby była to rzeczywista spółdzielnia, a nie pojedyncza firma z przybudówkami, ponieważ system ma zachęcać rolników do zrzeszania się w organizacje. O tym, czy danej spółce przyznawano status grupy producenckiej, decydowali pracownicy urzędu marszałkowskiego. Jak podkreślają funkcjonariusze w doniesieniu do prokuratury, zasady są ściśle określone, ale mimo to status uzyskiwały podmioty ewidentnie niespełniające warunków. W jednym z przypadków grupa składała się teoretycznie z pięciu różnych firm, ale we władzach każdej z nich przewijały się te same osoby. Poza tym firmy, choć dostawały spore pieniądze, nie wykorzystywały ich na rozwinięcie działalności. „Grupy te były sztucznie wykreowane celem dostosowania się do warunków i przepisów prawa wymaganych, aby otrzymać pieniądze, a nie miały na celu pożądanych koncentracji dostaw i umieszczania na rynku produktów” – podało biuro.

Przed burzą

Kontrole wydawania środków unijnych prowadzone są we wszystkich 16 urzędach wojewódzkich. Zaczęły się w połowie czerwca. W latach 2007–2013 Unia Europejska wyłożyła na 16 realizowanych w Polsce programów regionalnych łącznie 17,3 mld euro. Jak podaje CBA, w niektórych sytuacjach urzędy marszałkowskie same przyznawały sobie pieniądze, same realizowały program, a potem same go rozliczały. Takie przypadki mają być sprawdzane najuważniej. Jak tłumaczą funkcjonariusze CBA, ich praca polega głównie na kontrolowaniu dokumentów. Od rozpoczęcia takich działań do postawienia pierwszych zarzutów mija zwykle kilka miesięcy. Może to oznaczać, że jesienią posypią się aresztowania.

Eurobiznes mafii

Doktor Krzysztof Liedel nie ma wątpliwości, że fundusze unijne mogą przyciągać aferzystów, bo to po prostu duże pieniądze do rozdysponowania. – Dowodem na to, jakie jest ryzyko korupcji związane ze środkami unijnymi, jest to, jak sama UE podchodzi do ich rozliczania – tłumaczy ekspert. – To ona wymaga od państw członkowskich stworzenia struktur do walki z korupcją. Kontrole wydawania i rozliczania funduszy są wielopoziomowe.

Przed kilkoma laty głośne stały się interesy, jakie na pieniądzach z Brukseli robiła włoska mafia. Bossowie z południa Italii doszli do wniosku, że wyłudzanie dopłat jest lepszym i bezpieczniejszym interesem niż narkotyki czy haracze, a do tego ułatwia pranie brudnych pieniędzy. Mafiozi zaczęli inwestować w ziemię rolną, by pobierać dopłaty do hektara. Weszli też w energetykę odnawialną. Raport Europolu wskazywał, że stawianie wiatraków pozwalało na uzyskiwanie kredytów. Kalabryjska ‘Ndrangheta stała się właścicielką jednej z największych elektrowni wiatrowych w Europie. – Świat przestępczy się zmienia – tłumaczy Krzysztof Liedel. – W latach 90. w Europie dominowały brutalne gangi zajmujące się napadami, haraczami czy wymuszeniami. Teraz dominuje to, co kiedyś nazywano przestępczością białych kołnierzyków: pranie brudnych pieniędzy, korupcja, wyłudzanie funduszy unijnych. To trudniejsze do wykrycia i udowodnienia, a ryzyko dla przestępców jest mniejsze – dodaje.

Jest na co patrzeć

Choć na wyniki kontroli dotyczących funduszy przyjdzie jeszcze poczekać, śledztwa dotyczące innych ewentualnych nadużyć w samorządach już trwają. Najgłośniejsze są te w sprawie warszawskich reprywatyzacji. Funkcjonariusze CBA ze zdumieniem odkryli, że niektórzy ze słynnych kolekcjonerów roszczeń, którzy uzyskali prawa do reprywatyzowanych działek, płacą wyjątkowo korzystne stawki za ich wieczyste użytkowanie. Takie opłaty wynoszą zwykle 0,3–3 proc. wartości nieruchomości. W centrum Warszawy może to być zatem nawet kilkaset tysięcy złotych. Tymczasem od kolekcjonerów roszczeń miasto pobiera tylko złotówkę za metr kwadratowy. W przypadku słynnego terenu przy pl. Defilad (dawna ul. Chmielna 70) przejętego przez warszawskiego adwokata i wycenianego na ponad 100 mln zł, roczna opłata wyniosłaby według tych zasad zaledwie około 1 tys. złotych.

Pod lupę śledczych trafiły też (nie po raz pierwszy) mieszkania prezydenta Gdańska. Funkcjonariusze sprawdzają, w jakich okolicznościach Paweł Adamowicz oraz jego rodzina kupili po okazyjnej cenie trzy lokale na eleganckim osiedlu Neptun Park, zbudowanym niedawno w pobliżu jelitkowskiej plaży. Według medialnych doniesień firma budująca Neptun Park miała być traktowana ulgowo w relacjach z miastem. Sprawa była już badana przez prokuraturę i umorzona. W uzasadnieniu czytamy, że tanie kupno mieszkań może „budzić zastrzeżenia, głównie ze względów moralno-etycznych”. Prokuratorzy nie ­dopatrzyli się jednak powodów, dla których sprzedawca obniżył cenę, w związku z czym nie stwierdzili korupcji. Obecne śledztwo, w którym bierze udział CBA, wznowiono w lipcu. Biuro uważa też, że prezydent miasta ukrył część dochodów – w ciągu 5 lat miało to być 750 tys. zł. Paweł Adamowicz odpiera wszelkie zarzuty. – To nagonka polityczna połączona z manipulacją – mówił Radiu Gdańsk. Dodawał, że obawia się wizyty funkcjonariuszy. – Ludzie mnie pytają, czy jestem gotowy na zatrzymanie. Mówię, że jestem gotowy na zatrzymanie od stanu wojennego. W domu mam cały czas przygotowaną szczoteczkę do zębów i pastę.

Na razie włodarz Gdańska nie usłyszał zarzutów.

Inaczej potoczyły się losy burmistrza dolnośląskiego Brzegu. Zarzuty, jakie postawiono jemu i czterem innym osobom, są związane z budową wałów przeciwpowodziowych. Według prokuratury samorządowiec składał nierzetelne dokumenty, żeby dostać dofinansowanie na budowę od władz województwa. Przy okazji wyszło na jaw, że w firmie, która wygrała przetarg na budowę wałów, pracowali jego bliscy.

Niejasne sytuacje, do jakich dochodziło w całej Polsce, pokazują, że aktywność lokalnych urzędników nie zawsze pasuje do wizerunku samorządu jako miejsca, gdzie z dala od wielkiej polityki rozwiązywane są problemy zwykłych ludzi. A rozbicie układów przez miejscową policję i prokuraturę jest trudne. – Ta walka powinna być prowadzona centralnie, przez instytucje bezpośrednio podległe administracji państwowej i mające odpowiednie uprawnienia – mówi dr Liedel. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
  • Gość
    12.09.2016 23:40
    To jest właśnie Polska według PiS... Zniszczyć i zaorać wszystko, ważne żeby każda miesiecznica została odpowiednio uczczona. Czemu ludzie tego nie widzą, że robi im się wodę z mózgu. Oby nie zniszczyli naszej gospodarki do czasu aż zrozumiecie jaki błąd popelniliscie głosując na nich.
  • Gość
    14.09.2016 12:24
    No tak. Nic innego się nie liczy oprócz miesiecznic
  • Paweł
    12.10.2016 17:20
    A Gość Niedzielny to już tuba propagandowa obecnej władzy? Obok czasami naprawdę wartościowych tekstów coraz więcej nachalnej pisowskiej dialektyki (bo to już nie jest retoryka). Divide et impera.
  • Gość
    12.10.2016 20:49
    Czyli według was na świecie jest wszystko ok i żadnych przestępstw nie ma tak?:-)
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie