Dziewięć kropel raju

Wszyscy, którzy kiedykolwiek odwiedzili Azory, powtarzają jedno słowo: raj. Tak jakby tych dziewięć wysp było kroplami, które spadły na Ziemię prosto z Boskiego pióra i zastygły jak lawa pośród oceanu.

Biel domów wraz z czerwienią dachów łagodnie opada w stronę oceanu. W oddali słychać szum fal rozbijających się o klify. Jesteśmy na Azorach – portugalskim archipelagu stanowiącym najbardziej wysunięty na zachód przyczółek Europy, w jednej trzeciej drogi między naszym kontynentem a brzegiem Ameryki Północnej.

Miasteczko Maia, położone na północnym wybrzeżu São Miguel, największej wyspy archipelagu, jakby zapadło w drzemkę w tej wczesnopopołudniowej godzinie. Jeszcze parę minut wcześniej panował tu gwar – ludzie wychodzili tłumnie z kościoła, w którym każdy z nich mógł się dziś poczuć jak król. Podczas Mszy na głowie każdego z wiernych pojawiła się na chwilę korona. – To symbol siedmiu darów Ducha Świętego – tłumaczy ks. Carlos Simas, tutejszy duszpasterz. – Zielone Świątki obchodzi się u nas bardzo uroczyście, świętowanie trwa kilka dni. Dziś ma ono charakter religijny, ale jutro będą świeckie występy, aukcja bydła, poczęstunek – dodaje. „Zupa Ducha Świętego”, którą mieszkańcy wspólnie przygotowują, na każdej wyspie archipelagu Azorów smakuje nieco inaczej. Jutro każdy będzie mógł się poczęstować mięsem, ziemniakami, świeżym mlekiem, słodkim chlebem. Przyjedźcie i spróbujcie.

Święci, czaszki i motory

Kilka kilometrów dalej, w miejscu nazwanym Miradouro da Santa Iria, kolejny widok zapiera dech w piersiach: falująca zieleń pól, biel wiosek położonych w oddali, skaliste, jasnoszare klify i bezkresny błękit Atlantyku. A do tego wszystkiego fioletowe hortensje, które kwitną tu właściwie wszędzie, stanowiąc naturalny przedplan dla większości fotografii przedstawiających azorski krajobraz. Na usta ciśnie się jedno słowo: raj, powtarzane zresztą przez wszystkich, którzy kiedykolwiek odwiedzili Azory. Tak jakby tych dziewięć wysp było kroplami, które spadły na Ziemię prosto z Boskiego pióra i zastygły jak lawa pośród oceanu, rozproszone na przestrzeni 650 kilometrów.

My też zastygamy – w zachwycie, ale z zamyślenia wyrywa nas warkot motorów. To grupa motocyklistów Sempre Livres, co oznacza „Zawsze Wolni”. Pochodzą z Ponta Delgada, stolicy autonomii Azorów, skąd i my dzisiaj przyjechaliśmy. Ubrani w czarne skóry z naszywkami, na których widnieją trupie czaszki i… postaci świętych, objeżdżają całą wyspę São Miguel, by w kolejnych miejscowościach uczestniczyć w świętowaniu. – To nie jest żadna pielgrzymka, po prostu lubimy Ducha Świętego i naszą jazdę – śmieje się Clivia Arruda, jedna z motocyklistek. – Nie wiemy, skąd się u nas wzięła tradycja tak hucznego obchodzenia Zielonych Świątek, ale wiemy, że jest bardzo stara. Ludzie są u nas bardzo wierzący, więc ją kultywują.

Sprawdzamy w przewodnikach: okazuje się, że praktykowana na Azorach forma kultu trzeciej Osoby Trójcy Świętej, rozpropagowana przez św. Elżbietę Portugalską, narodziła się na kontynencie europejskim. Jednak przywieziona na wyspy przez pierwszych osadników, którzy przybyli tu ok. 1430 r., właśnie na Azorach uzyskała pełnię ekspresji. Izolacja archipelagu wykształciła odrębny sposób przeżywania religijności. Na każdym kroku można tu znaleźć np. kolorowe kapliczki ku czci Ducha Świętego, tzw. impérios, budowane w bardzo oryginalnym stylu, niespotykanym na kontynencie. To właśnie do tych kapliczek zanosi się korony w zielonoświątkowej procesji.

Wyspy wiary

My uczestniczymy w takiej procesji w Maia. Nie udajemy się jednak do kapliczki, bo sam kościół nosi tu wezwanie Ducha Świętego. Procesja wychodzi więc ze świątyni i do niej wraca, po drodze obchodząc zygzakiem niemal wszystkie ulice miasteczka. Ci, którzy nie biorą udziału w długim pochodzie, siedzą w oknach albo stoją przy wejściu do rodzinnego domu, z ciekawością obserwując jego uczestników. Nie do końca dostrojona orkiestra dęta, wstęgi, proporce i swoisty pokaz mody dziewcząt ubranych jak na wesele – wszystko to tworzy klimat przypominający parady z filmów o żandarmie z udziałem Louisa de Funèsa. Gdy ta barwna procesja dociera nad brzeg oceanu, robi się malowniczo w dwójnasób.

Magazyn pokładowy lokalnej linii lotniczej SATA reklamuje Azory jako „wyspy wiary”. Faktycznie, trudno odmówić trafności temu określeniu. Kościoły są tu pełne, także młodych ludzi, a księża cieszą się szacunkiem. Na Azorach nikogo nie dziwi też, że nad wejściem do prawie każdego domu wiszą azulejos z pobożnymi wizerunkami, że święci są patronami wielu ulic i że lotnisko w stolicy autonomii nosi imię Jana Pawła II. Odwiedził on zresztą – jako jedyny papież w historii – azorski archipelag. 11 maja 1991 r., podczas pielgrzymki do Portugalii, zagościł na wyspach Terceira i São Miguel. Na Terceirze odprawił Mszę św. w jedynym miejscu wystarczająco obszernym i spełniającym jednocześnie wymogi bezpieczeństwa – na miejscowym placu korridy.

Szczególnie uroczyście obchodzone jest na São Miguel święto Chrystusa Cudotwórcy, przypadające pięć tygodni po Wielkanocy. Tysiące pielgrzymów, także emigrantów z Kanady, USA czy Brazylii, zjeżdżają wówczas na wyspę, aby przejść w uroczystej procesji ulicami Ponta Delgada po dywanie z kwiatów, układanym dzień wcześniej przez całe rodziny. W procesji niesiona jest przepiękna, drewniana rzeźba Senhor Santo Cristo dos Milagres, na co dzień wystawiona w kościele Matki Bożej Nieustającej Nadziei w stolicy Azorów. Pochodzenie tego zwyczaju i samego wizerunku owiane jest tajemnicą, ale wiadomo, że kult istniał już w XVIII wieku i nieustannie się rozwijał.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • gut
    09.07.2017 00:02
    Fajne!!!! :)
  • Gość
    28.07.2017 13:58
    W 1965 roku jako marynarze z komunistycznego państwa nie mieliśmy prawa zejścia na ląd.Pilnował nas policjant który przyjechał bryczką zaprzężoną w osiołka.Po kilku godzinach osiołkowi znudziło się stanie i postanowił wrócić do zagrody ,zabrał też ze sobą policjanta.Potem mogliśmy zobaczyć te widoki opisane przez pana redaktora.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie