Piękna Polska

Wyruszamy w podróż szlakiem dawnej Rzeczpospolitej, ojczyzny Polaków i Żydów.

Mamy poważny problem związany z panującymi na Zachodzie fałszywymi mitami i stereotypami na temat polskiej historii, głównie dotyczącymi II wojny światowej. Jak im przeciwdziałać? Polityka i dyplomacja nie wystarczą. Marcin Czapliński, społecznik i miłośnik historii, robi to na co dzień. Jego wpisy i akcje śledzi w internecie tysiące ludzi. Ich autor podróżuje śladami polskich bohaterów, pokazuje nieznane miejsca, rozmawia z ciekawymi ludźmi, dokumentując (także po angielsku) to, co zobaczył. Na swoje wyprawy często zaprasza gości z zagranicy. – Podczas niedawnego pobytu w USA nawiązałem kontakt z mającymi żydowskie korzenie Izzym oraz jego przyjacielem Jakobem. Opowiadałem im o polskiej historii, pokazywałem zdjęcia, filmy. Byli w szoku, bo nie zdarzyło im się wcześniej, by w prywatnych rozmowach ktoś Polski bronił. Przecież ten kraj to wielkie cmentarzysko, miejsce Holocaustu, pogromów, wydarzeń z 1968 roku. Polacy na emigracji to inna sprawa, dobrzy współpracownicy, sympatyczni ludzie, ale Polska… szkoda gadać – wspomina tamte rozmowy Marcin. – Postanowiłem wykorzystać fakt, że się tu wybierają, i pokazać im nasz kraj taki, jaki jest, niepudrowany, poza szlakami oficjalnych wycieczek – dodaje. Tak powstała idea liczącej 2500 km trasy szlakiem dawnej Rzeczpospolitej, ojczyzny Polaków i Żydów.

Płońsk

Izrael, w Ameryce zwany Izzy, urodził się w Biłgoraju. Zna trochę język polski i rosyjski, bo wyemigrował z Europy po wojnie. Polskę odwiedził kilka razy. Na typowych wycieczkach był w miejscach związanych z Shoah. – Teraz chciałem, by poczuł zapach dzieciństwa, wąskich uliczek, glinianych ścian domów. Te wspomnienia wróciły do niego w Płońsku, mieście, w którym urodził się Ben Gurion, pierwszy premier Izraela – mówi Marcin Czapliński.

Poprowadził gości najpierw do centrum miasta, gdzie mieszkali razem Polacy i Żydzi, ale największe wrażenie zrobiły na nich stare, przedwojenne domy z komórkami pod schodami. Brudne, zardzewiałe drzwi oglądali z ogromnym zaciekawieniem, specyficzny zapach podwórek wdychali niczym morską bryzę. – Mój tata miał taką komórkę! To dokładnie jest jak w moim wspomnieniu – cieszył się Izzy.

Marcin swoją trasę po Płońsku opiera na wspomnieniach… ale nie Polaków, lecz Bena Guriona („Father of Modern Israel” Anity Shapiry). Są tak ciepłe, że warto je wydrukować w materiałach promujących miasto. Spacerowali więc po parku, w którym rosną te same drzewa, przystanęli na mostku nad Płonką, na którym powstawały plany odrodzenia państwa Izrael. Polskiego antysemityzmu w tych wspomnieniach próżno szukać. – Trasy tworzone dla turystów z Izraela czy USA nie są z nimi konsultowane. Często myślimy, że chcą zobaczyć tylko miejsca kaźni, muzea i pomniki. A tak naprawdę pragną również doświadczyć kawałka przedwojennej Polski, z jej klimatem, zapachami, smakami. Wszystko to znajdą w Płońsku czy Tykocinie – zapewnia Czapliński.

Tykocin

Po obejrzeniu miasta na kadrach historycznej już kroniki PKF z 1993 roku można się załamać. Smutne, opuszczone, naznaczone tragiczną historią. Miasto, w którym zatrzymał się czas, właśnie w momencie, gdy wymordowano tutejszych Żydów. Dziś jednak jest to zupełnie inne miejsce – turystyczna atrakcja. Synagoga znów jest otwarta i wyremontowana, recepcjonistka wita gości doskonałym angielskim, oferując supernowoczesny audioprzewodnik. Jest to część Muzeum Podlaskiego, wokół prowadzone są prace wykopaliskowe. Przed synagogą wystawa, plansze z napisami po polsku i angielsku o rodzinach tykocińskich Żydów. Widać na nich mężczyzn w polskich mundurach. Budzi się refleksja, że to byli nasi obywatele.

Reakcja gości zza oceanu – bezcenna: „Jednak państwo polskie o nas pamięta!”. Chcą sprawdzić, czy – jak wielokrotnie słyszeli – na żydowskich cmentarzach pasą się dziś krowy, a macewy pełnią tu jedynie rolę materiału budowlanego. Pojechali. Znaleźli teren ogrodzony, bardzo stare macewy, na których można odczytać nazwiska zmarłych. Ale większość żydowskich mieszkańców miasta z czasów wojny spoczywa gdzie indziej, 5 km za miastem, w Lesie Łopuchowskim.

Dwa i pół tysiąca ludzi wymordowano tu 76 lat temu w jeden sierpniowy dzień. Spoczywają w trzech zbiorowych mogiłach. Goście są autentycznie wzruszeni, także tym, że groby są zadbane, a na nich polskie flagi i gwiazdy Dawida, świeczki, zdjęcia, kartki. Przez godzinę spędzoną w Tykocinie można pokazać polską pamięć i dbałość o wspólne dziedzictwo.

Garwolin

Do Garwolina podróżni dotarli akurat w dniu, gdy media ekscytowały się „incydentem lubelskim”. Grupa niemieckich licealistów, głównie muzułmanów, miała tam stać się obiektem agresji i nietolerancji. Ponoć jedna z dziewcząt została na ulicy opluta przy całkowitej bierności służb i mieszkańców, a całej grupy ze względu na wygląd i strój nie wpuszczono do synagogi. Zanim fake news został zdementowany przez policję, a także gminę żydowską, już zdążył zrobić światową karierę, obrastając komentarzami o panującej w Polsce „przedpogromowej” atmosferze. – Goście żywo się tą sprawą interesowali. Pytali mnie, komu zależy na tym, by Polskę przedstawiać w takim świetle. Tłumaczyli, że nigdzie na trasie nie spotkali się z nietolerancją. Mówili: „Przecież bywaliśmy w bardzo różnych miejscach i nikt nie reagował źle, ani na nasz wygląd, ani na fakt, że rozmawiamy po hebrajsku”. I nagle zobaczyłem, jak do nich dociera, że na takich właśnie „newsach” sami przez lata budowali swoje wyobrażenie o Polsce – mówi Marcin.

Pobyt w Garwolinie zakończył się weselem we wsi Miętne. Tu w 1984 roku młodzież z technikum rolniczego broniła krzyża, który kazano im usunąć ze szkolnych sal. Miesięczny strajk okupacyjny odbił się szerokim echem w Polsce, uczniowie znaleźli potem licznych naśladowców. Pamiątką tamtych wydarzeń jest witraż w kościele. Dla gości to nie była oderwana anegdota sprzed lat, ale kolejne ogniwo w łańcuchu idącej przez pokolenia opowieści o pięknych Polakach, o naszym niezłomnym charakterze.

Po godzinach

Amerykanie mają swoje kino drogi. Ważnym elementem dziesiątków filmów tego rodzaju jest to, co dzieje się pomiędzy poszczególnymi etapami podróży. Na przykład rozmowy z napotkanymi ludźmi – o drobiazgach, jakieś ulotne wrażenia, niespieszne posiłki. Podczas poprzedniej wizyty nasi podróżnicy Polskę zwiedzali po wyznaczonych ścieżkach, bez jakiegokolwiek kontaktu z „tubylcami”. Teraz tego kontaktu bardzo łaknęli. I byli zachwyceni polską otwartością. – Interesowało ich, jak jadają w Polsce zwyczajni ludzie. Zaproponowałem więc leśny bar dla kierowców. Byli zauroczeni. Zachwycił ich smak grochówki z kotła, nie mogli nadziwić się, że w komplecie do niej dostają kilka pajd pachnącego chleba. Ze smakiem wcinali mięso z grilla podane na plastikowych talerzykach – śmieje się Marcin Czapliński. Na pewno świetnym ambasadorem polskości była też właścicielka przydrożnego zajazdu na szlaku do Bydgoszczy, która ugościła przybyszy, choć była już 22, czyli po godzinach. Serdecznie, barszczem z uszkami. Zrobił mocne wrażenie.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • M.
    17.08.2017 12:08
    Takich ludzi jak pan Marcin potrzeba nam w Polsce jak na lekarstwo. Dziękuję za pana wspaniałą pracę.
  • Gość
    18.08.2017 11:52
    A czy Państwo polskie pamięta o polskich Żydach w Muzeum Auschwitz? Nie ma tam informacji ile zginęło polskich obywateli pochodzenia żydowskiego. Wszystkich Żydów "wrzucono" do jednego worka według segregacji rasowej zastosowanej przez Niemców. Polscy Żydzi ginęli w Auschwitz za to, że byli Żydami, jednak byli obywatelami polskimi, a wielu spośród nich polskimi patriotami, o czym Państwo Polskie zapomniało lub nie chce pamiętać.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie