Ciepło z pierników płynące pod Chersoń
Dochód z niewielkiego kiermaszu wystarczy na zakup agregatu. Tomasz Szopniewsk

Ciepło z pierników płynące pod Chersoń

Karolina Pawłowska Karolina Pawłowska

GOSC.PL

publikacja 19.12.2022 14:07

Poruszeni apelem ukraińskich biskupów mieszkańcy niedużej parafii w Redle zebrali siły, by kupić agregat prądotwórczy. Chcą pomóc przetrwać zimę okupowanym sąsiadom zza wschodniej granicy.

O pomoc poprosili zaprzyjaźnionego cukiernika z sąsiedniego Połczyna-Zdroju, a do pierników od pana Wilka dołożyli też swoje słodkie wypieki. Przez całą niedzielę zapraszali do ich kupowania i do modlitwy za mieszkańców okupowanej Ukrainy.

To odpowiedź małej wspólnoty z Pomorza na apel ukraińskich biskupów. 

- Prosimy was o tę właśnie miłość wyrażoną we wsparciu materialnym. Ono pomoże nam zabezpieczyć podstawowe potrzeby, takie jak chociażby zakup agregatów prądotwórczych, dzięki którym w naszych parafiach będziemy mogli zorganizować miejsca schronienia dla naszych wiernych, aby w krytycznym momencie mogli się ogrzać czy ugotować ciepły posiłek - pisali do rzymskokatolickich braci z Polski.

Ciepło z pierników płynące pod Chersoń

Słodkie pierniki otwierały serca i portfele. Tomasz Szopniewski

W odpowiedzi redlanie zorganizowali kiermasz. Zebrane ze sprzedaży słodkości fundusze pozwolą na zakup agregatu prądotwórczego dla parafii Bożego Miłosierdzia w Basztance, gdzie posługuje ks. Grzegorz Jeleń, misjonarz pochodzący z diecezji tarnowskiej.

- Miał trzy kościoły. Teraz wszystkie są zniszczone. Jeden właściwie nie nadaje się nawet do obudowania. Zbombardowana została też plebania. Msze św. odprawia u parafian, tych, którzy jeszcze mają domy - ks. Rajmund Tessmer, proboszcz parafii w Redle relacjonuje telefoniczną rozmowę z duszpasterzem znad Morza Czarnego.

Mieszkańcy Basztanki walczą nie tylko z okupantem, ale i zimą. Od tygodni są bez prądu.

- W piątek my też nie mieliśmy prądu. Przez dwie godziny. Wybuchła panika: nie ma światła, nie ma wody, zimno. Tylko dwie godziny. A oni tam żyją tak od tygodni - mówił swoim parafianom, zachęcając do ofiarności. Ci zaskoczyli swojego duszpasterza, zapełniając puszki. Ostatnią, niemałą wpłatę ksiądz proboszcz odnotował już późnym wieczorem.

- Otworzyły się serca - mówi wzruszony ks. Tessmer i dodaje: - Ważna jest każda złotówka, ale równie ważne jest każde westchnięcie do Pana Boga za tymi, którzy cierpią. Wiem, że parafianie modlą się za swoim ukraińskich sąsiadów.

Pierwsza strona Poprzednia strona Następna strona Ostatnia strona

aktualna ocena | - |
głosujących | 0 |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super

Reklama

Reklama

Autopromocja