Strażnik pamięci

Z kolegami z Szarych Szeregów w 1945 r. rozbił więzienie w Łowiczu. Po wojnie został księdzem. Ale dopiero teraz o ks. Wysockim zrobiło się głośno.

Zrobiło się głośno, bo przekazał Archiwum Akt Nowych w Warszawie akta katyńskie. I to oryginalne, sporządzone przez komisję Polskiego Czerwonego Krzyża, która była w Katyniu podczas pierwszej ekshumacji w 1943 roku. Historycy nie mieli pojęcia, że coś tak ważnego może jeszcze się odnaleźć w prywatnych zbiorach. Akta stały sobie przez lata na półce w pokoju ks. Stefana Wysockiego, emerytowanego proboszcza z Warszawy-Wesołej.

Księdzu Stefanowi w 1969 r. te dokumenty dała na łożu śmierci umierająca parafianka z Warszawy Jadwiga Majchrzycka. Przechowała je z narażeniem życia przez 25 lat. W 1943 r. była w Katyniu z 13-osobową Komisją Techniczną PCK. Jej komisja towarzyszyła słynnej komisji międzynarodowej, złożonej z przedstawicieli 12 państw.

Majchrzak się kryje

Tydzień przed naturalną śmiercią Jadwiga poprosiła ks. Wysockiego do siebie do szpitala. Dała mu klucz do mieszkania na Filtrowej w Warszawie i wyjaśniła, co jest w skrytce za łóżkiem. Zapytała, czy jest gotów wziąć na siebie ryzyko zabrania tego do siebie. Był gotów.

To było niebezpieczne, bo kłamstwo katyńskie było jednym z fundamentów PRL. Bezpieka jeszcze w latach 70. XX wieku napastowała żyjącego na Zachodzie Duńczyka z międzynarodowej komisji katyńskiej, żądając od niego zmiany zeznań. Dla mieszkańców PRL-u wiedza o Katyniu była jeszcze bardziej niebezpieczna. – Dla ludzi, którzy tylko otarli się o sprawę Katynia, było więzienie w Braniewie – mówi nam dr Tadeusz Krawczak, dyrektor Archiwum Akt Nowych w Warszawie.

Jadwiga Majchrzycka ocalała, bo ubecy zapewne nie skojarzyli, że to ona była w czasie pierwszej ekshumacji w Katyniu. W ukryciu się mógł jej pomóc fakt, że przed wojną nazywała się... Majchrzak. Historycy z Archiwum Akt Nowych dopiero co to odkryli.

 

Misję dalszego przechowywania akt katyńskich Jadwiga Majchrzycka powierzyła akurat ks. Stefanowi zapewne dlatego, że się wyróżniał. Ludzie widzieli, że ten wysoki i bezpośredni, otoczony studentami ksiądz gorąco wierzy w Boga i jest patriotą. Właśnie ktoś taki był potrzebny do tej misji, za którą można było zapłacić głową.

Harcerze z peemami

Głową ks. Stefan ryzykował dla Polski już wcześniej. Miał zaledwie 15 lat, kiedy w 1943 r. w rodzinnym Łowiczu przysiągł wierność ojczyźnie oraz że będzie „o wyzwolenie Jej z niewoli walczyć ze wszystkich sił, aż do ofiary życia mego! Tajemnicy niezłomnie dochowam, cokolwiek by mnie spotkać miało”. Wkrótce pod pseudonimem „Ignac” Stefan został drużynowym w Szkołach Bojowych Szarych Szeregów.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie