Angielski pacjent

Rozróby na ulicach angielskich miast nie wzięły się znikąd. To objawy ciężkiej choroby, jaka od kilkudziesięciu lat zżera tamtejsze społeczeństwo.

Jako naród raczej nie cenimy dzieci tak wysoko jak inni. Często się mówi, że Anglicy bardziej dbają o swoje zwierzęta niż o swoje dzieci. To niesprawiedliwa przesada, ale fakt, że nasze Krajowe Stowarzyszenie Przeciwdziałania Okrucieństwu wobec Dzieci zostało założone dopiero jakieś sześćdziesiąt lat po Królewskim Towarzystwie Zapobiegania Okrucieństwu wobec Zwierząt, mówi jednak coś o kulturowej hierarchii wartości – to słowa Angielki z krwi i kości. Kate Fox, antropolog społeczna, autorka doskonałej książki „Przejrzeć Anglików”, stawia tezę, że ogromna większość angielskich dzieci pozostawiona jest sama sobie w czasie wchodzenia w dorosłość. Efekt? „Angielskie nastolatki wymyślają swoje własne nieoficjalne rytuały inicjacyjne, które zwykle polegają na wpadaniu w tarapaty z powodu nielegalnego picia alkoholu, eksperymentowania z narkotykami, kradzieży w sklepach, przejażdżek skradzionymi samochodami itd.

Pokolenie bez ojców

Z kolei publicystka „Telegraph”, Christie Odone, idzie jeszcze dalej. Proponuje, by komentując niedawne zajścia w Londynie, Birminghamie, Liverpoolu czy Manchesterze, pamiętać o trzech liczbach: 8 mld funtów wydawanych rocznie na pomoc socjalną dla dzieci i młodzieży (najczęściej roztrwanianą); 3,5 mln dzieci z rozbitych rodzin oraz o jednej piątej analfabetów wśród absolwentów brytyjskich szkół.

Harriet Sergeant z dziennika „Mail”, która przez rok spotykała się i rozmawiała z członkami gangów (tzw. youngsters) w Londynie, potwierdza, że wspólnym mianownikiem młodych przestępców jest pochodzenie z rozbitych rodzin i, przede wszystkim, brak męskiego wzorca w domu, nadrabiany kultem lidera grupy i udowadnianiem przed nim swojej wartości. Brytyjskie pokolenie bez ojców nie po raz pierwszy dało znać o sobie w dzielnicach dużych miast.

To nie protesty

Kiedy w kolejnych częściach Londynu, a potem również w innych miastach, płonęły samochody i budynki, plądrowane były sklepy, a wszystkim wydawało się, że przy bezsilności policji anarchia zaczyna rządzić krajem, próbowano, jak zwykle, według sprawdzonych kluczy interpretować te zdarzenia. Czyli: znowu ci imigranci, czarnoskórzy, Mulaci, niezadowoleni muzułmanie itd. Kiedy okazało się, że wśród przestępców znakomita część to biali Anglicy, a nie tylko potomkowie pakistańskich sklepikarzy, a wśród poszkodowanych są zarówno biali, jak i mieszkający tu od dziesięcioleci „inni”, zaczęto szukać trafniejszych szufladek. Podjęto próbę ze „sfrustrowaną, bezrobotną młodzieżą”, która protestuje przeciwko cięciom socjalnym i w ogóle polityce rządu. Dość późno wszyscy zorientowali się, że za rabującymi sklepy i niszczącymi wszystko wokół siebie młodymi nie stoi żadna idea, żaden konkretny cel. Bo niby o co miałyby walczyć 10-letnie zamaskowane dzieciaki z kijami w ręku? Christina Odone z „Telegraph” krzyczała niemal w swoim artykule zatytułowanym „Czy BBC mogłaby łaskawie przestać nazywać bandytów »protestującymi«?”. „Protest – pisze Odone – to bunt, który ma jakąś przyczynę, rację. A ci młodzi ludzie w bluzach nie walczą o żadne zasady, oni niszczą sąsiedztwo dla telewizora plazmowego i nowej pary adidasów. Zamaskowani gangsterzy plądrują sklepy, a nie noszą plakatów z jakimiś hasłami. Nazywanie ich zachowania protestem jest nie tylko błędem. To tworzenie niebezpiecznego miejskiego mitu”, dodaje publicystka.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Krzysiek
    18.08.2011 12:03
    Może przyczyną nie spełniania swojej funkcji przez szkoły państwowe jest to, że tak jak socjalizm był błędny u swych źródeł, tak założenia demokracji "bezpłatnego"-państwowego szkolnictwa nie sprawdzi się nigdy.
    Więcej szczęścia jest w dawaniu niż braniu.
    Państwo, które bierze aby coś tam dać, nie jest szczęśliwe i nie da szczęśliwości poddanym temu państwu.
  • Tetzel
    18.08.2011 19:57
    W Polsce protestow nie bedzie,bo mlodzi Polacy uciekli w poszukiwaniu lepszego bytu ...no wlasnie gdzie oni uciekli? Czy ,aby nie do Anglii? Tam "zadyma" ,a oni nie chca wracac-moze to misjonarze" - operatorzy lopat i taczek ucza Anglikow milosci do laskami slynacych obrazow....
  • Tadek
    18.08.2011 22:43
    Ad Krzysiek :Bezplatna edukacja nie jest niczym zlym-bo nie kazdy ma rowny start.
    Kazdy ma prawo do ksiazek,zeszytu,dlugopisu,windowsa i ogolnie do wiedzy.A tutejszy rzad podwyzsza 3krotnie pensje na uniwerku (kto je podwyzsza?-kolesie z Eton ktorzy dostawali kieszonkowe za mlodu za ktore mozna by zapenic niejednemu edukacje)
    Problem lezy w tym ze tak jak socjalizm jest bledny w swych zalozeniach tak samo liberalizm polaczony z polityczna poprawnoscia jest do niczego w wychowaniu.Liberalizm w edukacji przciez zaklada maksymalna nieingerencje w rozwoj dziecka( bo ponoc zakodowane w nim dobre cechy kiedys sie same ockna-tylko kiedy i jak?-skoro nie ma normalnego ojca)do tego dochodzi nagonka dla tych co w UK nie boja sie bronic swych ludzkich wartosci (o chrzescijanskich nie wspomne)-wiem bo pracowalem troche w tym kraju. No i mamy w publicznych angielskich szkolach tchorzliwych albo obojetnych nauczycieli co zgarniaja 150funtow dziennie.I tak sie kreci ....
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie