– Kim ja mam być?

– Prorokiem – usłyszała 2 kwietnia 1986 roku podczas porannej modlitwy...

Miała być prorokiem i świadkiem Chrystusa wobec ludzi: „Wszędzie i zawsze powinnaś świadczyć o Mnie. Jeśli posyłam cię w określone miejsce, to właśnie w tym celu. Masz być Moim świadkiem – zawsze, bez względu na okoliczności”. Świadomą własnej niemocy i niegodności, słabości charakteru („jestem nieśmiała i się peszę”) Jezus zapewniał: „Dam ci Moją moc. Dam ci wszystko, co jest potrzebne. Nie trwóż się i nie pytaj o nic. Zaufaj”. To był początek.

Najważniejszy cel misji Jezus wyjawił jej w kwietniu 1986 roku: „Przygotowałem cię na ofiarę za innych dla Mnie”. Lenczewska miała tego przeczucie, gdy rok wcześniej, w 1985 roku, w widzeniu ujrzała Jezusa na Drodze Krzyżowej „niosącego krzyż – pod górę na tle sylwetek tłumu niemego i nieruchomego”. Wtedy poznała, że zanim zjednoczy się z Bogiem w wieczności „najpierw potrzebne jest zjednoczenie z Nim w Jego Ofierze i Cierpieniu”. Wzrok Jezusa dźwigającego krzyż – pełen cierpienia i miłości – będzie towarzyszył jej do końca życia.

Przygotowywanie Alicji do realizacji najważniejszej misji trwało kilka lat, od marca 1985 roku do czerwca 1989 roku, kiedy Pan przekazał jej „program na dalsze dni”. Te cztery lata to był czas intensywnej przemiany serca, oczyszczania z wszystkiego, co ułomne, słabe, zmysłowe, co nie pozwalało w pełni żyć łaskami Boga, co oddzielało od zjednoczenia z Nim. Od widzenia w Gostyniu w marcu 1985 roku Alicja Lenczewska przez kilkadziesiąt lat prowadziła codzienne rozmowy z Jezusem, często odczuwając Jego bliską obecność.

– Będę mówił każdego dnia. Chcę, żebyś zawsze pragnęła rozmowy ze Mną – usłyszała 24 maja 1986 roku.

– Ja jej pragnę – mówiła – ale wstydzę się mojej małości, bo nie jestem godna. Widzę swoje wady, a nie potrafię ich pokonać. Tyle już powiedziałeś, a tak mało zmieniło się we mnie.

A Jezus mówił, że zmieniło się już dużo, że każdy człowiek, także „najwięksi święci, walczyli ze swymi małościami. I ciągle mieli co robić – do śmierci”. Bo postęp duchowy powoduje, że człowiek widzi coraz więcej, dostrzega to, co w nim małe i nędzne. Jezus zapewniał: „Ja cię kocham taką, jaka jesteś i o wszystkim wiem lepiej niż ty sama. [...] Moje miłosierdzie jest większe niż twoja nędza. Ufaj!”. Jezus po wielokroć zapewniał Alicję o miłości. „Kocham cię” – mówił, także wtedy – a może szczególnie wtedy – kiedy ona płakała nad swoją małością, niegodnością, grzesznością, wadami, które z pomocą Boga próbowała przezwyciężyć. „Przecież Ja cię kocham taką, jaka jesteś. Chcę tylko, żebyś była doskonalsza, żebym mógł dać ci to wszystko, co mam dla ciebie”. Dlatego ją pouczał, korygował, napominał, ćwiczył, pocieszał, wyznaczał jej zadania, zawsze przy tym przypominając, że ma wolną wolę i może się wycofać. A przede wszystkim kochał. „Ja cię kocham” – mówił. I prosił, aby mu ufała, zawierzyła i była we wszystkim oddana.

W pierwszym okresie po przełomie 1985 roku Alicja zadawała Jezusowi wiele pytań. Odpowiedzi na nie stawały się dla niej wskazówkami, a inne wyjaśnieniem tajemnicy życia, jakby otwarciem oczu, poszerzeniem perspektywy. Pytała na przykład, jakie wady ma w sobie zwalczać (pychę, egoizm, rozproszenia), co może poprawić (mniej żywiołowości, więcej planowania), jak żyć (w ascezie wśród ludzi), co robić („zdaj się na Mnie”), co może dać Panu („Miłość. Możesz mi dać miłość”). Jezus pouczał Alicję, jak ma się modlić („modlić się trzeba sercem, a nie słowami”), jak żyć w skupieniu („Skupienie nie zależy od tego, co zewnętrzne, ale od twojego wnętrza. Od tego, co masz w sercu, co kochasz”), jak żyć w ascezie („rzeczy nie przeszkadzają temu, kto się do nich nie przywiązuje”), dlaczego powinna lepiej organizować dzień (czas „jest zbyt cenny, aby go marnować na niepotrzebne myśli. Bądź pilna i skupiona”).

*

Powyższy tekst jest fragmentem książki Ewy K. Czaczkowskiej "Alicja Lenczewska. Mistyczka naszych czasów. Życie i świadectwo". Wydawcą publikacji jest PROMIC

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Rozpocznij korzystanie