Można spotykać ludzi otwartych na turystów, zwiedzać miejsca nieopisane w przewodnikach czy próbować regionalnych przysmaków. Wystarczy mieć w smartfonie odpowiednią aplikację.
Byli imigrantami i przez miejscowych nie zostali przyjęci życzliwie. Gnały ich bieda i nadzieja na lepsze życie.
Uczepieni butli gazowej wraz z trojgiem dzieci 18 godzin dryfowali z Mindanao na sąsiednią wyspę. Są jedną z ponad 10 tys. filipińskich rodzin, którym 3 miesiące temu tropikalny tajfun Washi zabrał wszystko.
Lata temu wylecieli do „cieplejszych krajów”. Ale wrócili, by otworzyć własne przedsiębiorstwo. I osiągają sukces w kraju i za granicą.
Kolejne spotkanie z prof. Anną Świderkówną
Ukraina! Senna i uśpiona, a w środku wrząca...