Skarby pod ręką

Tym razem odwiedzamy miejsca, które przez ponad dwa stulecia należały do diecezji tarnowskiej. Są tak blisko, że grzechem byłoby ich nie przypomnieć.

Poranek w Tuchowie, mały bazar z owocami przy rynku, morele, brzoskwinie zwane ufo. Za chwilę skok w czasie za sprawą miłośnika pogórzańskich bezkresów Piotra Firleja, który zabiera nas w kolejną fascynującą podróż. Samochód toczy się leniwie przez Jodłówkę Tuchowską, Szerzyny, Rzepienniki, aż wypada na drogę krajową 28 z Nowego Sącza do Przemyśla. Pierwszy przystanek w Binarowej. Wiadomo – kościół drewniany wpisany 11 lat temu na listę UNESCO, więc czapki z głów. Dla laika zewnętrzna bryła świątyni nie wyróżnia się niczym szczególnym, ot kolejny zabytek na drewnianym szlaku Małopolski. Ale w środku – nie wiadomo, co powiedzieć. Aż chce się usiąść z wrażenia. Zachwyt, oniemienie, szok. Kościół w Binarowej wprawia w zdumienie pięknem swojego wnętrza. W oczy uderza najpierw złoty ołtarz z patronem parafii św. Michałem Archaniołem walczącym z uśmiechem z szatanem, ale kolejne oniemienie przychodzi, kiedy spojrzy się na polichromię. Każdy fragment ścian prezbiterium i nawy jest wypełniony malowidłami. Kręci się od nich w głowie.

Binarowa

Od zawrotów głowy ratuje przewodnik Małgorzata Nalepa, która spokojnie, z humorem i delikatnością wprowadza w tajemnice świątyni. – Jestem przywiązana do tego kościoła, ponieważ to moja świątynia parafialna. Tu byłam ochrzczona w pięknej chrzcielnicy z 1522 roku, tu byłam do I Komunii św., a kiedyś zamierzam wziąć tu ślub – mówi. Pani Małgorzata nie ma jakiegoś ulubionego miejsca w kościele, wszędzie chce zabrać swoich słuchaczy. Spokojnym głosem prowadzi przez gąszcz obrazów i rzeźb, zaczynając od ołtarza, a kończąc pod chórem kościoła. Więc sceny z męki Pańskiej w prezbiterium, XVI-wieczne malowidła patronowe na stropie, w nawie głównej przyciąga oko scena sądu ostatecznego, zwłaszcza część piekielna. – Diabełki są tłuściutkie, podobne do prosiaczków, mają skrzydła nietoperza. Ludzie nie są pozostawieni sami z diabełkami. Oto frunie ku nim św. Michał Defensor, czyli obrońca, który wzywa wszystkich na sąd i odpędza szatana. Scena, przy której zatrzymują się ludzie, to ukazanie dwóch dróg życia. Droga pędząca w stronę okna wiedzie do piekła, druga do nieba. Na dole stoi pokusa ubrana w wyzywający strój, z odsłoniętym kolanem, w koronkach i tiulach, które w tamtym czasie nie przystoiły kobietom. Pokusa w ręku trzyma kielich. Kto jej posłucha, idzie drogą do piekła, która wydaje się pociągająca, bo jest szeroka, czysta, wyścielona kwiatami, ale jak człowiek nią przejdzie, to wpada w paszczę Lewiatana i tam już diabełki nim się zajmują. Droga do nieba jest wyścielona cierniami, pełna trudów, ale na jej szczycie czeka anioł, który prowadzi idących do Boga – opisuje pani Małgorzata.

Kościół w Binarowej jest jak księga, którą napisano i namalowano dla ubogich, stąd tak bogata polichromia, ukazująca m.in. prawdy wiary z Credo, naukę o grzechach głównych, wezwanie do czuwania nad sobą i ożywiania świadomości, że czas jest krótki. – Pod koniec zwiedzania prowadzę pod chór, gdzie pokazana jest śmierć – królowa z kosą. Trzyma ją tak, że gdy wierni siedzą podczas Mszy św., to kosa znajduje się na wysokości ich szyi – pokazuje przewodniczka. Wierni mogą uciekać się do Matki Bożej Piaskowej, czczonej w ołtarzu bocznym. To główny cel pielgrzymów, którzy składają tu prośby i podziękowania.

Biecz

Następne miejsce mocno związane z historią diecezji tarnowskiej to Biecz. Zwą go małym Krakowem lub polskim Carcassonne. – Największą atrakcją jest wieża ratuszowa i możliwość wyjścia na jej szczyt. Widać z niej piękną gminę Biecz, pobliskie góry, a nawet Tatry. Po zejściu z wieży proponuję iść do naszych muzeów, do kolegiaty Bożego Ciała, kościoła św. Anny, a potem pospacerować po naszym mieście pełnym średniowiecznego uroku. Nad Ropą biegnie ścieżka spacerowa, a zmęczeniu może zaradzić tutejsza kuchnia. Miasto przeszło wiele renowacji i rewitalizacji. Biecz jest zawsze ładny, niezależnie od pory roku. Mamy bazę hotelową, schronisko młodzieżowe. Można się więc u nas zatrzymać na dłużej – mówi burmistrz Urszula Niemiec. Miasto kojarzone jest z katem, który wykonywał wyroki także w innych miastach. – Chciałabym, żeby Biecz był kojarzony z pięknymi zabytkami, gościnnością, otwartością na zwiedzających – dodaje pani burmistrz.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| SPOTKANIA

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Rozpocznij korzystanie