Musimy się wspierać

O tym, co daje pomaganie potrzebującym i pieniądzach z 1 procenta z Anną Dymną, prezesem Fundacji „Mimo Wszystko”, rozmawia Piotr Legutko

Piotr Legutko: Na większości plakatów zachęcających do przekazania 1% organizacjom pożytku publicznego widać cierpienie i ból. Kampania „Mimo Wszystko” jest radosna i optymistyczna, choć Pani podopieczni także cierpią.

Anna Dymna: – Każdy człowiek boi się cierpienia. Chcemy być bogaci i piękni, żyć bez stresów – to naturalne. Nie chcemy słuchać o czyimś nieszczęściu, intuicyjnie od tego uciekamy. Dlatego epatowanie cierpieniem wywołuje odwrotny skutek. Założyłam fundację po to, żeby ci ludzie tak boleśnie doświadczeni przez życie byli szczęśliwsi, bo oni tego potrzebują i – co ważne – oni to potrafią. Nie trzeba wciąż mówić o nieszczęściu, bo go od tego nie ubędzie. Wolę pokazywać, jak się można od bólu uwolnić. Jak mimo kalectwa normalnie funkcjonować, osiągać sukcesy, być szczęśliwym.

I udaje się to Pani?

– Wciąż się staram i czasem się udaje. Trzeba znaleźć przestrzeń, która uwalnia radość, obala bariery, w której nieważna jest jakakolwiek niepełnosprawność i inność. Tak jest w przypadku mojego Festiwalu Zaczarowanej Piosenki. Utalentowani wokaliści niepełnosprawni, na wózkach, niewidomi, chorzy śpiewają z wielkimi gwiazdami. Po chwili nie widać żadnego kalectwa, żadnej różnicy.

Wie Pani, jak rozmawiać z osobami niepełnosprawnymi. Nie jest to powszechna umiejętność. Zazwyczaj boimy się tych ludzi.

– Każdego traktuję osobno i specjalnie. Ale najważniejsze, by przełamać barierę, która jest w nas, a nie w nich, starać się rozmawiać z nimi jak z normalnymi ludźmi. Przecież każdy z nich to zwyczajny, pełnoprawny człowiek, tylko w innej niż nasza, trudnej sytuacji. To oczywiście nie jest proste. Często źle traktowani przez codzienność bywają najeżeni, egocentryczni, pełni żalu i pretensji do świata. Ale mają ku temu powody, a my nie mamy cierpliwości, żeby to znosić. Podstawowa sprawa: nie wolno się zrażać, trzeba dać im trochę czasu, oswoić i siebie, i ich. A jak już pozwolą się do siebie zbliżyć, to tyle od nich dostajesz, że może to zmienić całe twoje życie. Moje już zmienili. Odkąd znam tych ludzi, nie narzekam, więcej jestem w stanie znieść, mam dużo więcej sił i pozytywnej energii

.

Co rusz słychać wezwania, by ludzie z takim doświadczeniem wchodzili do polityki i ją zmieniali.

– Nie wolno mieszać tego rodzaju działalności z aktywnością polityczną. Kolega z Rosji opowiadał mi o pewnej aktorce, która założyła tam fundację dla dzieci chorych na raka. Tłumaczyła, że musi wspierać Putina, bo dzięki temu dostaje ogromne pieniądze na działalność swojej fundacji. Narzeka, że nie jest jej z tym dobrze, że nie chciałaby tego robić, ale musi. W Polsce trzymamy się tego, że trzeci sektor to – nieprzypadkowo – organizacje pozarządowe.

Mamy dziś w Polsce kilka dużych fundacji wciąż obecnych w mediach. Zbierają one w sumie blisko 80 proc. wpływów z 1%. Nie brak głosów, że odbywa się to kosztem lokalnych stowarzyszeń.

– To bardzo niesprawiedliwe opinie. Bo czy to źle, że moja organizacja zapracowała sobie na uznanie, że mi ludzie ufają, a ja z tego czynię coś pożytecznego? Na swoją twarz pracowałam 40 lat. Ludzie mnie lubią, bo lubią Ankę Pawlaczkę czy Marysię Wilczurównę. Stałam się przez swoje filmowe role publiczną osobą, zdobyłam pewien kapitał i teraz go inwestuję na rzecz innych. Nie zrobiłam tego z jakiegoś wyrachowania. Stało się to raczej spontanicznie.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Rozpocznij korzystanie