Pedagogika wstydu czy dumy?

Trwa debata o kiepskim, jednostronnym, pełnym pogardy wobec Polaków filmie Pasikowskiego „Pokłosie”. Jednocześnie ukazała się książka Ewy Kurek o tym, jak polskie zakonnice ratowały żydowskie dzieci.

O filmie Pasikowskiego mówią wszyscy, natomiast książka Kurek pokryta jest całkowitym milczeniem. Tymczasem jest o czym rozmawiać, gdyż w odróżnieniu od filmu, którego fabuła jest fikcją, aczkolwiek wyraźnie nawiązującą do wydarzeń z czasów II wojny światowej, książka dokumentuje fakty i wydarzenia, które w naszej świadomości nie funkcjonują. To tym bardziej ważne, gdyż wersja wydarzeń przedstawiona w „Pokłosiu” jest kompletnie wyprana z historycznej rzeczywistości.

Historia odarta z kontekstu

Zbrodnia na Żydach, do jakiej miało dojść w przeszłości i o której milczą bohaterowie filmu, jest zawieszona w próżni. Nie ma odniesienia ani do niemieckiej, ani do sowieckiej okupacji, choć obie były decydujące dla przebiegu wydarzeń zarówno w Jedwabnem, jak i w innych miejscowościach na Kresach Wschodnich. Należy bo- wiem postawić pytanie, dlaczego Niemcom nie udało się zorganizować żadnego pogromu na terenach, które opanowali we wrześniu 1939 roku? Otóż dlatego, że zarówno Polacy, jak i Żydzi traktowali Niemców jak okupantów, śmiertelnie niebezpiecznych dla obu tych społeczności. Inaczej było na terenach, które po 17 września 1939 r. wcielone zostały do Związku Sowieckiego.

Tam ludność żydowska często witała Armię Czerwoną nie jak agresora, ale wyczekiwanego wybawiciela, dlatego stawiała na powitanie sowieckich oddziałów bramy triumfalne, a później masowo zaciągała się do okupacyjnej administracji oraz organów bezpieczeństwa. Jeśli nie mówimy o tym, że zbrodni w Jedwabnem dokonano w czasie między dwiema okupacjami, kiedy Niemcy, pragnąc realizować własne zbrodnicze cele, chcieli wykorzystać nienawiść do Sowietów oraz ich pomocników, to niewiele zrozumiemy z dramatu, który tam się rozgrywał na przełomie czerwca i lipca 1941 roku. Staniemy także bezradni przed faktem, że podczas niedawnej ekshumacji w Jedwabnem w masowym grobie obok 40 szkieletów znaleziono także pomnik Lenina, który najpierw kazano Żydom zdemontować, a później zakopano wraz z nimi. Piszę o tym nie po to, aby kogokolwiek spośród tych, którzy brali udział w tej zbrodni, wybielać, ale aby zrozumieć wszystkie okoliczności jej popełnienia.

Nie pomagali?

Zarówno w filmie Pasikowskiego, jak i wielu publikacjach na temat zagłady Żydów Polakom stawiany jest zarzut, że ginących zostawili bez pomocy. Według historyków, liczba uratowanych w Polsce Żydów waha się od 40 do 50 tys., ale są także szacunki wskazujące, że mogło ich być znacznie więcej, nawet do 120 tysięcy. Faktycznie jednak nie znamy ani pełnej liczby uratowanych w Polsce Żydów, ani liczby ratujących. To Polacy mają najwięcej drzewek zasadzonych w Instytucie Yad Vashem w Jerozolimie, symbolizujących Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Ma to tym większą wartość, że tylko na terenie okupowanych ziem polskich pomoc Żydom była karana przez Niemców śmiercią, a Polska była jedynym krajem w Europie, gdzie nie prowadzono politycznej kolaboracji z III Rzeszą. Warto też pamiętać o refleksji historyka Szymona Datnera, który pisze, że fakt wymordowania około 3-milionowej społeczności żydowskiej jest w Polsce i na świecie powszechnie znany, natomiast w świadomości międzynarodowej opinii publicznej wcale nie jest utrwalony obraz piekła, jakim dla polskiej ludności były okupacje niemiecka i sowiecka. „O ile w latach 1939–1941 stosunek mordowanych Polaków do mordowanych Żydów kształtował się jak 10:1, to w latach 1942–1944 wynosił on jak 2:3. Prawda jest jedna: w wyniku zbrodniczej, przemyślanej i zaplanowanej oraz systematycznie zrealizowanej polityki okupanta ginęły eksterminowane obydwa narody – polski i żydowski”.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie