Ratunku!

O śmierci, poziomkach i życiu tryskającym w martwym punkcie z Urszulą Melą rozmawia Marcin Jakimowicz.

Marcin Jakimowicz: Przez kilka lat bałem się do Ciebie przyjechać.

Urszula Mela: Dlaczego?

Bo zapamiętałem opowieść Twojego syna Jaśka Meli: „Kiedy miałem siedem lat, spłonął nasz dom w Malborku. Staliśmy i patrzyliśmy, jak tracimy wszystko. Rok później utopił się mój młodszy brat, Piotruś. Gdy miałem 13 lat, w wypadku straciłem rękę i nogę”. Jakie pytanie zadać osobie tak przeczołganej przez życie?

A dziś już się nie boisz?

Nie. Janek na spotkaniach opowiada: „Jestem dumny z mamy. Potrafi cieszyć się życiem. Gdy wracam do Malborka, rzuca: – Zobacz, jakie nam poziomki wyrosły!”. Czy w czasie tego przeorania cierpieniem ludzie nie bali się do Ciebie podchodzić?

Bali się. Niektórzy sąsiedzi omijali mnie nawet na ulicy. Jak trędowatą. Patrzyli na mnie jak na kupkę nieszczęścia. Ale naprawdę nie wydaje mi się, bym była jakaś wyjątkowa. Ja nie wierzę w łatwe życie. Rozglądam się po moich znajomych i widzę same zagmatwane życiorysy.

Tyle że gdy takich ludzi zagadniesz: „Jak leci?”, odpowiedzą z przyklejonymi uśmiechami: „OK”, „Fajnie”. Ty nie mogłaś tak odpowiedzieć…

Nie mogłam. Teraz łatwiej mi o tym mówić. Patrzę wstecz i jestem Bogu wdzięczna za to, co się wydarzyło.

Wdzięczna? Jesteś w stanie powiedzieć: „Dziękuję za to, że spłonęło mi mieszkanie”?

Akurat za to najłatwiej jest podziękować. Straciliśmy wszystko oprócz samochodu. Łącznie ze sporą kasą, którą mąż miał zainwestować w firmę. I monitorami, które przywiózł z Niemiec. Wcześniej, dwa tygodnie przed świętami Bożego Narodzenia, zaliczyliśmy totalną klęskę finansową. Musieliśmy zapłacić jakieś gigantyczne pieniądze. Pamiętam, że mama pocieszała mnie: „Nic gorszego już cię nie spotka”. W styczniu spalił się dom. „No, chyba egzamin mam już zaliczony” – pomyślałam. W sierpniu utopił się Piotruś.

Jaka była pierwsza reakcja? Krzyk?

Otępienie. Absolutne zamknięcie się w sobie. Myśli o fatum krążącym nad rodziną. Zastanawiałam się, co robię nie tak.

„Dlaczego się na nas uwziąłeś”?

Nie, nie tak. Moje liczne urazowe historie prowokowały raczej pytanie: „Co znowu zawaliłam? Co zepsułam?”. Oskarżałam siebie, nie Boga. Pytałam: „Za co kara?”. Widocznie mi się należało. Osuwałam się w taką stronę... To myślenie nie wzięło się znikąd. Mój tata pił, mama strasznie z tego powodu cierpiała, więc jako dziecko miałam jasno sprecyzowane zadanie życiowe: „Mieć same piątki i pierwsze miejsce na olimpiadach” (gdy miałam drugie, tata był bardzo zraniony). Pamiętam dwa obrazy dzieciństwa: albo się uczę, albo latam nad biurkiem zanurzona w marzeniach. Czytałam kiedyś artykuł: „Jak wychować terapeutę?”. Trzeba mu urządzić niezbyt szczęśliwe dzieciństwo i dać taką rolę, by nie mógł niczego zrobić, a jedynie patrzeć.

To miałaś edukację gratis...

Pierwszorzędną. W takiej sytuacji rodzą się w tobie setki pytań: dlaczego tak jest? Nie da się inaczej? Można coś zmienić? Początkowo poszłam na handel zagraniczny (ukłon w stronę tatusia), ale potem zbuntowałam się. Skończyłam psychologię. Pracuję jako terapeuta.

Pożar, plajta finansowa – o tym można po latach spokojnie opowiedzieć. A nawet – jak mówisz „podziękować”. Ale za śmierć dziecka?

Było strasznie. Przez miesiąc bolało mnie serce. Fizycznie. Było ściśnięte z bólu. Koszmar. Pierwsza reakcja? Klasyczny szok. 9-letni Jasiek przybiegł i powiedział: Piotrusia NIE MA. Zapamiętałam te słowa. Jak to „nie ma”? Nie rozumiałam. Co ty mówisz? Tak było przez długi, długi czas. Odcięłam logiczne rozumowanie. Jak to „Piotrusia nie ma”?

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie