Za dużo na jedno życie

Nie wiadomo, ilu dokładnie ukraińskich żołnierzy walczących w Donbasie popełniło samobójstwo. Wiadomo tylko, że to liczba bardzo wysoka. Sasza to ledwie jeden przykład.

Koledzy z oddziału mówili, że kiepsko strzela. Nic dziwnego. Nie pasjonowała go wojna ani nawet kwestie militarne. Tęsknił za przerwanymi studiami. Czytał książki i słuchał Johnny ego Casha. Ale ten jeden raz strzelił celnie. Do siebie.

– Nie będę dziś jadł, idę spać – oznajmił kolegom, którzy szykowali obiad. Zdziwili się, bo była siedemnasta. – Nie budźcie mnie – poprosił, wchodząc do namiotu.

Godzinę później ciszę polany przerwał strzał. Dopiero po chwili zorientowali się, że dobiegł z tyłu, gdzie stały namioty, a nie od strony wroga.

Sasza strzelił sobie w głowę, leżąc na łóżku. Nie można już było nic zrobić. Podobno trudno było domyć krew ze ścian namiotu.

Sprawę szybko wyciszono. Tamtego dnia wojskowy sztab Operacji Antyterrorystycznej – jak oficjalnie nazywano (i nazywa się nadal) konflikt zbrojny z Rosją i wspieranymi przez nią donbaskimi Rosjanami – optymistycznie poinformował, że w strefie ATO nie było poległych. W akcie zgonu napisano, że zginął przez nieszczęśliwy wypadek z bronią. Nie podoba się to kolegom: – Powinna być informacja, że zginął w boju. Przecież gdyby nie wojna, to wciąż by żył.

Wszyscy wiedzieli, że był sierotą. Gdy szli na front i wypełniali specjalny formularz, Sasza nie podał żadnego telefonu kontaktowego do rodziny. Dwa miesiące po jego śmierci skrzynki pocztowe szkolnych kolegów Saszy na Facebooku zapełniły się wiadomościami od nieznanej im osoby, młodej kobiety mieszkającej w Szwecji. – Szukam aktualnego numeru telefonu do mojego brata, jego komórka przestała odpowiadać – pisała. Nikt nie wiedział, co jej odpowiedzieć. Sasza był już pochowany, na cmentarzu pod rodzinnym Dniepropietrowskiem. Ludzie odwiedzający cmentarz, widząc datę śmierci i zdjęcie młodego chłopaka w mundurze, wciąż kładli na mogile świeże kwiaty. – Taki młody, 22 lata, a zginął za ojczyznę! – komentowali. W końcu koledzy szkolni przekazali siostrze kontakt do kolegów z oddziału. Ale oni też nie wiedzieli, co jej odpowiedzieć.

Rzeź go ominęła

Natalia, siostra Saszy, mieszka w Sztokholmie. Jest szczęśliwą matką dwojga dzieci. Oczywiście wie, że na Ukrainie jest wojna. Ale nie przyszło jej do głowy, że młodszy brat, taki wrażliwy, mógłby brać w niej udział.

Frontowi koledzy w końcu postanowili odpisać Natalii. Umówili się, że będą zgodnie twierdzić, iż po prostu zginął w boju. Natalia domagała się szczegółów. Zdecydowali, aby powiedzieć prawdę. Natalia długo nie odpisywała. Potem zapytała: „Czemu to zrobił?”. Zaczęli tłumaczyć. Choć tak naprawdę nikt nie rozumie dlaczego. Najpierw: że może przez Majdan? A szczególnie przez to, że przyjechał tam za późno. – Na wszystko się spóźniałem – powtarzał Sasza. Na Majdan przyjechał pociągiem ze Lwowa. Ale zamiast iść od razu na plac, pojechał przespać się u przyjaciółki. Gdy tego dnia, 20 lutego 2014 r., padły strzały na Instytuckiej, jadł śniadanie. Przyjaciółka była szczęśliwa, że Saszę ominęła rzeź. Sasza szczęśliwy nie był. Bo jak to: kiedy już tam pobiegł, nie zdążył nawet nikomu pomóc. Rannych już zabrali. Zostały tylko ciała poległych, leżące na bruku. Oni zdążyli na Instytucką. A on miał kurs ratownika medycznego. Może gdyby przyjechał wcześniej, mógłby kogoś uratować?

Dalej: może dlatego, że był nieodpowiednią osobą w nieodpowiednim miejscu? Nie szukał przygód na wojnie. Poszedł na nią, bo uważał, że tak trzeba. Gdy zobaczył pierwszego trupa, zwymiotował.

– Nie jesteś do wojny – miał go pocieszyć starszy kolega. – Napij się – podał menażkę.

– Nie piję – odparł Sasza.

– To do życia też nie jesteś.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Ewa
    15.09.2016 15:25
    Głupi ten Sasza, głupi - tylko człowiek może zdziczeć na wojnie na zawsze, zwierzęta nie. One NIE CHCĄ ZABIJAĆ DLA ZABIJANIA, ONE CHCĄ JEŚĆ. A SYTY człowiek, zakosztowawszy zabijania - będzie to dalej robił. Tak więc CHYBA dobrze, że ten głupi Sasza strzelił sobie w łeb, szkoda tylko, że zdążył jeszcze zabić Miko.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie