Zagadka 28 stron

Ustawa szykowana przez amerykański Kongres, która wraca do wydarzeń z 11 września 2001 r., mogłaby stać się puszką Pandory, której nikt nie chce otwierać.

Tydzień przed swoją podróżą do Arabii Saudyjskiej, 13 kwietnia, prezydent Barack Obama udał się do Langley w Wirginii, gdzie mieści się kwatera główna Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA), by zapewnić najwyższą rangę tej instytucji, że nie dopuści do wejścia w życie ustawy „nieodpowiedzialnie” przygotowanej przez część kongresmenów. Ambasada Arabii Saudyjskiej w Waszyngtonie również została uspokojona, że – gdyby jednak Kongres ją uchwalił – prezydenckie weto jest pewne. Problem polega jednak na tym, że w stolicy Arabii – Rijadzie – rodzina królewska wcale nie jest spokojna. Odwieczny, wydawałoby się, sojusz amerykańsko-saudyjski przeżywa bezprecedensowy kryzys i budzi najwyższy niepokój w innych bliskowschodnich stolicach.

Owa puszka Pandory nazywa się „Justice Against Sponsors of Terrorism Act” (Wymiar sprawiedliwości przeciw sponsorom terroryzmu) i jest projektem ustawy, która umożliwiłaby obywatelom amerykańskim, którzy stracili bliskich lub majątek na skutek pamiętnych zamachów z 11 września 2001 r., ubieganie się w ojczystych sądach o odszkodowania od władz obcych państw, które były w te zamachy zamieszane. Projekt, napisany wspólnie przez grupę republikańskich i demokratycznych deputowanych (co zdarza się bardzo rzadko), odnosi się do zapowiedzi „rozważenia” w czerwcu przez Biały Dom, czy przed końcem kadencji obecnego prezydenta nie ujawnić 28 stron raportu komisji parlamentarno-rządowej z 2003 r. na temat tragicznych wydarzeń z owego 11 września. Strony te zostały utajnione przez administrację prezydenta George a Busha.

Wściekłość Saudów

Samo odnoszenie się do tamtego raportu wielu wydaje się nieostrożne. Był on pisany w pośpiechu i uchodzi dziś za coś w rodzaju „niedomkniętej walizki”. Od tamtych lat ukazało się wiele badań, analiz oraz ujawniono wiele faktów i dowodów, które podważają podstawowe ustalenia ówczesnej komisji śledczej, jednak pewien niewypowiedziany konsensus medialno-polityczny nakazywał do tej pory nie wracać do szczegółów tamtych bolesnych dni. A komisja była bezradna wobec wielu faktów. W raporcie napisała na przykład, że „nie wie”, dlaczego 11 września w Nowym Jorku budynek nr 7 World Trade Center zawalił się w sposób identyczny jak dwie słynne wieże, tzn. w idealnie symetryczny sposób, z prędkością przyśpieszenia ziemskiego (czyli w warunkach znanych dotąd jedynie z tzw. kontrolowanego wyburzania za pomocą odpowiednio podłożonych ładunków wybuchowych), choć nie uderzył weń żaden samolot. Nie takie braki przeraziły jednak ówczesną administrację, lecz owe 28 stron, które, jak mówi tajemnica poliszynela, wskazują na udział przedstawicieli państwa saudyjskiego w przygotowaniu ataków.

Już w marcu saudyjski minister spraw zagranicznych Adel al-Dżubeir pojawił się w Waszyngtonie, by wyrazić oburzenie i przede wszystkim zagrozić, że w wypadku kontynuowania prac nad ustawą jego kraj wyprzeda wszystkie swoje aktywa w Stanach Zjednoczonych, by uchronić się przed ewentualnym ich sądowym zamrożeniem. Saudowie trzymają w tamtejszych bankach m.in. amerykańskie obligacje rządowe na astronomiczną sumę co najmniej 750 mld dolarów. Nagłe wypłynięcie na rynek tak dużej części amerykańskiego długu spowodowałoby nieprzewidywalne perturbacje światowe i mogłoby zaszkodzić samym Saudom, gdyż ich waluta jest „podwiązana” pod dolara, który w takim wypadku bardzo by ucierpiał. Dlatego oficjalnie nie traktuje się tej groźby zbyt poważnie. Ale jako zagrożenie dla dotychczasowych, uprzywilejowanych stosunków amerykańsko-saudyjskich – już tak. Dziś są one lodowate. Obama, lądując w Rijadzie 20 kwietnia, przeżył prawdziwe upokorzenie protokolarne: król Salman, zamiast go witać, wysłał na lotnisko gubernatora Rijadu. Nie było zwyczajowej transmisji telewizyjnej ani honorów. Absolutny precedens.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Rafał Sopot
    03.06.2016 23:52
    Mam nadzieję, że Polska nie da się wciągnąć do amerykańskiego planu wojny z Rosją. Po to, by odwrócić uwagę Rosji od Azji, gdy USA będzie walczyć z Chinami i obawiać się ewentualnego sojuszu ChRL FR
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie