Nasza 
Kotwica

Symbol Polski Walczącej to dobro narodowe, do którego mają prawo wszyscy obywatele. Używając go, warto kierować się dobrym smakiem, pamiętając o tych, którzy oddali życie za ojczyznę.

Wybija godzina „W”. Na warszawskim rondzie Dmowskiego gromadzą się tysiące ludzi. Wielu z nich ma na sobie koszulki z symbolem Polski Walczącej, niektórzy założyli na prawe ramię biało-czerwoną opaskę. Dorośli i dzieci, tzw. inteligenci i ci z wygolonymi na łyso głowami. Rozbrzmiewa dźwięk syren, padają okrzyki: „Cześć i chwała bohaterom!”. Kilku zwinnych chłopaków wskakuje na wiatę przystanku tramwajowego, odpalają race. Płoną czerwonym, mocnym światłem, tak jak płonęła kiedyś Warszawa.

Taki obrazek można obserwować co roku podczas obchodów kolejnych rocznic wybuchu powstania warszawskiego. Dzięki nowej polityce historycznej stało się ono ważnym elementem tożsamości narodowej Polaków, czemu chętnie dają wyraz przez kupowanie powstańczych gadżetów. Czy symbol powstania powinien jednak ulegać tak daleko idącej popkulturyzacji?

Dzieciaki i tatuaże

Sklepy z odzieżą patriotyczną cieszą się coraz większą popularnością. Prym wiodą takie marki jak Red is Bad, Surge Polonia czy Ultrapatriot. Wszystkie mają w swojej ofercie T-shirty i gadżety nawiązujące do znaku Polski Walczącej. Z rozmów ze sprzedawcami wynika, że kupują je głównie ok. 20-letni mężczyźni. Znajdują się również tacy, którym koszulki, czapki czy naszywki nie wystarczają, decydują się na trwalsze zżycie się z ideą powstania. – Wykonuję takie tatuaże systematycznie, w ostatnim czasie są dość popularne. Dominują portrety małego powstańca i realistyczne sceny walk, np. żołnierz z karabinem. Nie brakuje także znaków Polski Walczącej – mówi Maciej z jednego z warszawskich salonów tatuażu.

Czy obecność powstania w pop-
kulturze jest dobrym sposobem na przekazywanie młodym ludziom wiedzy historycznej? – Taka forma ma charakter czysto emocjonalny, odwołuje się do jakichś symboli, które nie dla każdego są jasne. To oczywiście interes komercyjny. Podejrzewam, że producenci tych gadżetów nie mają ambicji edukacyjnych – ocenia prof. Andrzej Paczkowski. Z kolei prof. Wojciech Roszkowski zauważa, że w popkulturze mamy do czynienia z powierzchownym postrzeganiem symboli. – Powstanie nabiera co prawda cech zrywu bohaterskiego, ale obawiałbym się, czy przypadkiem w tym pozytywnym przesłaniu nie zaniknie refleksja nad jego tragedią. Ważne, żeby nie zostało z tego tylko i wyłącznie świętowanie według niektórych zwycięstwa, a to będzie przecież zafałszowanie historii – zwraca uwagę profesor.

Z tymi opiniami zgadza się tatuażysta Maciej, który często rozmawia z klientami na temat motywacji wykonania tatuażu. Okazuje się, że wielu nie zna historii, a w doborze grafiki kieruje się modą. – W większości są to dzieci, które nie mają o powstaniu zielonego pojęcia, chociaż są także tacy, którzy dużo wiedzą na temat wydarzeń sierpnia 1944 roku. Często robią to tylko dlatego, że takie tatuaże mają ich koledzy – opowiada.

Tadeusz Płużański, historyk, uważa, że koszulka czy tatuaż może być dobrym punktem wyjścia do poznania historii, dlatego badacz docenia walor edukacyjny powstańczych gadżetów. Twierdzi, że współcześnie nie da się zainteresować młodzieży historią w inny sposób. Zwraca uwagę, że przesłanie powstania jest często nieobecne w życiu codziennym, a wartości związane z triadą: Bóg, Honor, Ojczyzna powinny być przecież jakoś przekazywane dalej. – Ten, który założy koszulkę z Polską Walczącą, być może niebawem sięgnie także po książkę lub obejrzy film dokumentalny. To dobra droga: przez popkulturę do treści głębszych – wyjaśnia.

Wolnoamerykanka

Nie wszyscy są jednak tak entuzjastycznie nastawieni do używania powstańczego znaku. Środowiska powstańców uważają, że uchwalona w 2014 r. ustawa o ochronie znaku Polski Walczącej nie wystarcza. Zapisano w niej co prawda, że „otaczanie znaku Polski Walczącej czcią i szacunkiem jest prawem i obowiązkiem każdego obywatela Rzeczypospolitej Polskiej”, ale nie uwzględniono wymogu uzyskania zgody instytucji państwowych na używanie znaku. W praktyce oznacza to, że może być wykorzystywany niemal w dowolny sposób, poza sytuacjami, w których zostałby znieważony. Czy w związku z krytycznymi głosami powstańców symbol powinien być lepiej chroniony prawnie?

Tadeusz Płużański, prezes fundacji „Łączka”, obawia się zaostrzenia przepisów w tej sprawie. Jego zdaniem w przypadkach znieważania symbolu po prostu powinny reagować prokuratura i sądy. – Wprowadzenie odgórnych przepisów zakazujących używania znaku mogłoby zablokować szereg ciekawych i pozytywnych inicjatyw. Wydaje mi się, że to nie jest dobra droga – twierdzi historyk.

Z kolei prof. Wojciech Roszkowski zwraca uwagę na integralność symbolu. Jego zdaniem właśnie o nią należy lepiej zadbać. – Domalowywanie do znaku Polski Walczącej czegokolwiek zupełnie zmienia jego sens. Można to w taki sposób ująć w prawie, żeby nie było wolnoamerykanki w fantazjowaniu na temat kotwicy – mówi profesor.

Wszyscy historycy, z którymi rozmawialiśmy, zgadzają się co do jednego: znak Polski Walczącej nie może być zastrzeżony dla nikogo. – To tak jakby zastrzec orła. Symbole o charakterze narodowym, państwowym i wojskowym nie podlegają tego rodzaju ochronie. Nie wolno ich jednak znieważać – podsumowuje prof. Andrzej Paczkowski.

Sztafeta pokoleń

Przy okazji tegorocznych obchodów rocznicy wybuchu powstania warszawskiego kombatanci narzekali szczególnie na popkulturyzację symboli patriotycznego zrywu. Rzeczywiście, z pewnym niesmakiem można patrzeć na reklamę kiczowatych powstańczych gadżetów: filcowej naklejki ze znakiem Polski Walczącej i odblaskowej biało-czerwonej opaski, która w swojej oryginalnej formie w warunkach podziemia była przecież substytutem munduru. Kombatanci wyrazili sprzeciw wobec banalizacji tego symbolu. Tadeusz Płużański twierdzi jednak, że nie był to głos wszystkich żyjących powstańców. – Stoi za tym kilku kombatantów związanych ze środowiskiem „Gazety Wyborczej”, a cała reszta jest całkowicie innego zdania – twierdzi historyk. Uważa, że takie informacje nagłaśniają osoby niechętne idei powstania. Przyznaje, że powstańcy mają pełne prawo do opasek, ale jeśli zależy im, żeby idee patriotyczne przetrwały, powinni zgodzić się na ich eksploatację przez kulturę masową. – Jeżeli chcą sztafety pokoleń w przekazywaniu tych idei, muszą zgodzić się na to, żeby inni czerpali z tego dorobku – zaznacza.

Zamiast Che Guevary

Wbrew negatywnym głosom, wskazującym na brak świadomości historycznej młodego pokolenia, okazuje się, że dla wielu osób noszenie patriotycznych T-shirtów jest czymś więcej niż tylko podążaniem za trendami. – W dniu rocznicy powstania założyłem koszulkę z symbolem Polski Walczącej, aby prywatnie w taki sposób upamiętnić ten, niezależnie od ocen historyków, bohaterski czyn – mówi Juliusz Tkacz. Wyjaśnia, że ma kilka innych „patriotycznych” koszulek. – Nigdy nie zakładam ich tak po prostu, zawsze ma to związek z rocznicami ważnych dla mnie wydarzeń historycznych – przyznaje.

Mateusz K. Dziób od lat nosi bluzę przedstawiającą obleczony w wieniec znak Polski Walczącej. Dopiero po zakupie dowiedział się, że to symbol jednego z batalionów walczących w powstaniu. – Noszę tę bluzę, ponieważ jestem dumny z mojej ojczyzny i jej historii. To symbol wartości, które czasami są dzisiaj zapominane, a o których powinniśmy pamiętać. A że wzór jest po prostu designerski, to już inna sprawa – podkreśla. Nie widzi problemu w noszeniu takiej odzieży na co dzień, a nie tylko od święta, jak sugerowaliby niektórzy.

Profesor Wojciech Roszkowski przyznaje, że trudno byłoby ograniczyć noszenie odzieży z powstańczymi symbolami. – Jak ktoś kupi sobie koszulkę z Polską Walczącą, to będzie ją nosił na co dzień. Nie stawiałbym tutaj ograniczeń, chociaż oczywiście są okoliczności, do których ten znak po prostu nie pasuje, np. przy pijaństwie – mówi profesor. Stwierdza jednak, że to bardzo dobrze, że młodzież nosi koszulki z takimi symbolami. – Odwoływanie się do historii jest wartościowe. Cieszę się, że młodzież nie nosi już koszulek z portretem Che Guevary – podsumowuje. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie