Duchowość od kuchni

W pamięci wielu osób kruche ciastka domowej roboty przywołują dobre wspomnienia. To smak ciepłej, rodzinnej atmosfery. I tak smakują słodkie wyroby, które pieką własnoręcznie siostry benedyktynki.

Maślane bądź kakaowe, pakowane są w torebki po 250 gramów i opatrzone nazwą „Mnisze ciasteczka” oraz zabawną grafiką zakonnicy z kuchennym wałkiem. Można je kupić na przykład w płockiej hurtowni dewocjonaliów Sacerdos. Ciasteczka od benedyktynek są bowiem „słodką cegiełką” na prace remontowe, które mniszki prowadzą w swoim klasztorze na wzgórzu Loret w Sierpcu.

− Dziś wielu ludzi ma trudną sytuację materialną, dlatego nie chcemy tylko prosić o wsparcie. Piekąc i sprzedając nasze ciastka, dajemy coś, w co wkładamy naszą pracę i serce, tak by nasi darczyńcy poczuli, że nas wspierają, ale i coś w zamian otrzymują. Bardzo zależy nam na dokończeniu remontu domu pielgrzyma, czyli części gościnnej w naszym klasztorze. Są osoby czy grupy, które chciałyby przyjechać na kilka dni, wyciszyć się i doświadczyć naszej duchowości benedyktyńskiej, a nie mamy obecnie bazy noclegowej z prawdziwego zdarzenia. Dlatego zwykle są to pobyty kilkugodzinne − wyjaśnia s. Miriam Pałasz, przełożona wspólnoty sióstr benedyktynek przy sierpeckim sanktuarium Matki Bożej Pani Niezawodnej Nadziei.

Na fanpage’u klasztoru można obejrzeć zdjęcia, na których widać nie tylko to, jak wiele jeszcze jest tam do zrobienia, ale i jak obiecująco wyglądają wnętrza już częściowo wyremontowane. I chociaż, mimo składanych projektów, siostry wciąż nie otrzymały dofinansowania na remont dachu ze środków MKiDN, dzięki wsparciu starostwa powiatowego w Sierpcu mogły w tych dniach rozpocząć remont pękających ścian zabytkowej kaplicy.

Z klasztorem tym na dobre zaprzyjaźnili się artyści z północnego Mazowsza, którzy zjeżdżają się tu na krótkie rezydencje artystyczne organizowane przez Wojciecha Witkowskiego. Zwykle spędzają w niewielkiej grupie dwa, trzy dni. Siostry otwierają swój klasztor dla świeckich także dzięki comiesięcznym dniom skupienia ze św. Benedyktem. W kameralnym gronie uczestnicy modlą się z siostrami, słuchają konferencji, pomagają w pracach porządkowych i w kuchni, choćby właśnie przy wyrobie „Mniszych ciasteczek”. Ktoś zagniata ciasto, ktoś przepuszcza je przez maszynkę... Każdy może czuć się potrzebny, dając coś od siebie, na miarę swoich sił. Nie bez powodu Reguła św. Benedykta głosi, że „gdy będzie się postępować w życiu wspólnym, to serce się rozszerzy”. Dlatego nawet przy robieniu zwykłych ciastek można ogrzać się nie tylko ogniem kuchennym.

− Zima jest szczególnie trudna, także od tej strony duchowej, gdy jest się samemu, gdy nie czujemy się kochani. Widzę, ile akcja robienia tych ciasteczek wnosi w nasze wspólnotowe życie. Siostry w niej uczestniczą, bo to im sprawia ogromną radość. Każda wykonuje konkretną czynność i tworzy się łańcuch, który nas łączy. Podobnie jest z wolontariuszami, którzy do nas przychodzą. Widzę, jak się cieszą, że mogą coś dać z siebie. Myślę, że to jest rodzaj ciepła, którego możemy doświadczyć podczas tej zimy zewnętrznej, ale może bardziej tej zimy duchowej, która czasem nas dopada − przekonuje s. Miriam Pałasz.

„Mnisze ciasteczka” cieszą się rosnącą popularnością. Siostry w specjalnie na te potrzeby zakupionym piecu przygotowują średnio 30 kg smakołyków tygodniowo. Słodkie cegiełki na remonty w klasztorze były niedawno nagrodą, którą ufundował dla dzieci przychodzących na Różaniec proboszcz tutejszej parafii św. Benedykta ks. Marek Tomulczuk SAC. − Obecnie rozszerzamy asortyment, bo robimy też ciasteczka z płatkami owsianymi i drożdżówkę − cieszy się siostra przełożona. Sierpeckie benedyktynki, które w klasztornym ogrodzie mają warzywnik i pasiekę, przygotowują także inne specjały − na przykład marmolady, miody, ale też maści lecznicze.

− Każdego może dosięgnąć „duchowa zima” i zabieganie, także nas za klauzurą. Dla nas ogromnie cenne jest to, że mamy wyznaczony czas na modlitwę. Na przykład pieczemy ciasteczka, ale gdy słyszymy dzwonek wzywający nas do kaplicy, zostawiamy wszystko, bo kolejność w naszym życiu jest zawsze taka: modlitwa i praca − mówi benedyktynka. Jakie rady jeszcze płyną z sierpeckiego klasztoru na różne „duchowe” przymrozki i zimę? Na pewno regularny kontakt z Pismem Świetym, bo to kontakt z samym Bogiem, na pewno Eucharystia i osobista, choćby krótka modlitwa. Gdy otaczający świat wdziera się w nasze życie wojną, krzykiem, kłótniami, warto, jak radzą siostry z Sierpca, choćby na krótkie momenty wyłączyć internet i telewizor, ale nigdy nie wyłączać własnego rozumu. Siostra Miriam przyznaje, że niejedną walkę trzeba stoczyć o wewnętrzny pokój, by go mieć i dać go na zewnątrz. − Myślę, że tym, co na co dzień buduje każdą wspólnotę, są, jak mówił papież Franciszek, te trzy proste słowa: przepraszam, proszę, dziękuję.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Rozpocznij korzystanie

Reklama

Reklama

Reklama