Państwo na rozdrożu

W związku z niedawną wizytą prezydenta Andrzeja Dudy w Sofii polskie władze wiele sobie obiecują po zacieśnieniu współpracy z Bułgarią. Czy słusznie?

W kierunku Rosji

Jak zwykle w chwilach rozczarowania Unią Europejską, Sofia zaczyna ciążyć ku Rosji. Za czasów ZSRR Bułgaria pozostawała jednym z najwierniejszych radzieckich satelitów. Nawet po upadku sowieckiego imperium z racji wspólnoty religijnej i kulturowej Bułgarzy niezmiennie żywią sporą sympatię do Rosjan. Według badania zleconego przez Europejską Radę Spraw Zagranicznych, niezależnie od aneksji Krymu i agresji na Ukrainę, 54 proc. ankietowanych deklaruje „pozytywny stosunek” do Rosji. Głównym atutem Moskwy w relacjach z Sofią są ogromne wpływy gospodarcze. Portal Biznesalert.pl informuje, że Bułgaria importuje z Rosji 90 proc. zużywanego gazu i 100 proc. ropy naftowej. Rosjanie zbudowali też jedyną bułgarską elektrownię atomową w naddunajskim mieście Kozłoduj. W styczniu tego roku delegacja z Moskwy podpisała w Sofii wartą ok. 300 mln euro umowę na modernizację i przedłużenie eksploatowania elektrowni.

Po załamaniu się stosunków z Turcją Sofia stała się jeszcze atrakcyjniejszy partnerem dla Władimira Putina, gdyż stwarza szansę tranzytu omijającego cieśninę Bosfor. W kwietniu premier Bojko Borisow nieoczekiwanie wrócił do projektu budowy ropociągu Burgas–Aleksandroupolis, dzięki któremu rosyjska ropa mogłaby popłynąć do Grecji i dalej kolejnymi śródziemnomorskimi szlakami z pominięciem Turcji. Rząd wypuścił obligacje i zdecydował o dokapitalizowaniu spółki realizującej projekt.

W sprawach gospodarczych szczególnie wyraźnie widać zaniedbania Unii Europejskiej. Rządu w Sofii wcale nie charakteryzuje skrajna rusofilia, lecz raczej pragmatyczne podejście do kolejnych projektów. Chciałby uczynić swój kraj energetycznym „hubem” dla Bałkanów i będzie współpracować z tym, kto przedstawi lepszą ofertę. Bułgarzy potrafili popierać zarówno rosyjski projekt gazociągu South Stream, jak i rurociągu Nabucco, który miał złamać kremlowski monopol na dostawy gazu do Europy. Niezdecydowanie Brukseli sprawia, że to Rosjanie zyskują przewagę w Bułgarii.

Skorzystają na zamachach

Pewnym pocieszeniem dla Bułgarów w ogromie polityczno-gospodarczych problemów jest pomyślnie zapowiadający się tegoroczny sezon wakacyjny. Już teraz sektor turystyczny wytwarza 13 proc. PKB i jego udział najpewniej będzie wzrastać. Bułgaria skorzysta z faktu, że kolejne kraje będące celem letnich wyjazdów Europejczyków przeżywają poważne kryzysy. Egipt i Tunezja nie mogą poradzić sobie z atakami terrorystycznymi. Turcja wydała krwawą wojnę Kurdom i dziś jej riwiera świeci pustkami. Greckie wyspy zalewane są strumieniem uchodźców. Do Bułgarii może więc przylecieć o 10 proc. więcej Polaków niż rok temu. O kilkanaście procent ma też wzrosnąć liczba turystów z Niemiec i Rosji. Dla tych drugich Bułgarzy przygotowali znaczne ułatwienia wizowe. Wizytujący Sofię rosyjski minister Siergiej Gierasimow stwierdził nawet: „Bardzo ważną sprawą jest przekierowanie rosyjskich turystów z Turcji do Bułgarii”.

Wśród Bułgarów narasta rozczarowanie Unią Europejską, na czym korzysta Rosja. Ale jednocześnie widać, że władze Sofii prowadzą bardzo pragmatyczną politykę. Jeżeli Polska okaże się zdeterminowana i konkretna, może zyskać na Bałkanach dobrego sojusznika.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Rozpocznij korzystanie

Reklama

Reklama

Reklama