Ile prawdy, ile baśni?

W pierwszą sobotę sierpnia Siarakowo Sławieńskie zaroiło się od istot z powieści Tolkiena. Ruszył XVII Jarmark Hobbitów.

Tutejsza Wioska Hobbitów od 16 lat zaprasza turystów. Miłośnicy J.R.R. Tolkiena ciągną tu z daleka, by choć na chwilę poczuć się jak w mitologicznym Śródziemiu, świecie powstałym na kartach książki, ale dość zbieżnym z doświadczeniem wczesnośredniowiecznej Europy. Na XVII Jarmark Hobbitów zaproszono pasjonatów historii z koszalińskiego Studia Historycznego „Huzar”. – Postaci Tolkienowskie poruszają się w realiach zaczerpniętych z wczesnego średniowiecza – wyjaśnia historyk Łukasz Gładysiak. – Dlatego jarmark jest intrygujący dla nas jako odtwórców historycznych. Mimo że osadzony w świecie nierzeczywistym, daje nam okazję do przekazania, że w twórczości Tolkiena zawarte są historyczne realia. Toteż dzień spędzony w sierakowskim Hobbitonie – pozornie lekko podana rozrywka – nie jest czasem straconym.

Turyści, zasiadając przy krosnach tkackich, nie tylko mogą wejść w skórę Różyczki, ukochanej Sama Gamgee, lub każdej innej zaradnej gospodyni z Shire, ale tkając lniany lub wełniany pas, dowiedzą się niemało również o średniowiecznej kulturze. Podobnie podczas warsztatów garncarskich lub zielarskich. – Przeplatają się tu motywy chrześcijańskie i pogańskie – mówi Ł. Gładysiak, prowadzący w Sierakowie wykłady o średniowiecznych zwyczajach. – Zależy nam, żeby przekazać wiele z tych chrześcijańskich, zwłaszcza że trwamy w jubileuszu 1050-lecia Chrztu Polski. Musimy jednak pamiętać, że w wiekach średnich nasza religia, którą przyjęła cała Europa, na niektórych terenach szła równolegle z wierzeniami słowiańskimi lub germańskimi. Ta fuzja kultur buduje właśnie tolkienowski świat, w którym pozostaje jeszcze wiele zabobonu, a nawet magii.

Łuk czy topór?

Bardziej wnikliwi adepci dawnej kultury zasiedli w skryptorium. Chwycili za gęsie pióra i nurzając je w pigmentach, zapisywali na arkuszach pergaminu elfickie frazy. Pasjonaci przygód i silnych emocji opuścili sielankową zagrodę i ruszyli na grę terenową „Drużyna pierścienia”. A choć obyło się bez niesławnej bitwy na Polach Gladden, białej broni w Hobbitonie nie brakowało. Malcy ścierali się na miecze i wstępowali na tor łuczniczy. Ich ojcowie dowiedzieli się, że gdyby żyli w średniowieczu, umiejętności strzeleckie i stawienie się z łukiem na wezwanie księcia byłyby ich obowiązkiem. Pokaz uzbrojenia przekonał ich, że również topór jest wart uwagi – broń krasnoludów wcale nie odbiegała od tej, jaką posługiwali się nasi przodkowie z czasów pierwszych Piastów.

Przyglądał się temu Mateusz z Głogowa, który zwiedzał wioskę z synem Pawłem. – Tolkiena czytam, odkąd skończyłem 6 lat, a teraz staram się w to wciągnąć dzieci. Opowiadamy sobie książkę, bawimy się lego, odtwarzając sceny ze Śródziemia. Nie mogło nas tu zabraknąć – wyjaśnił powód przyjazdu do Sierakowa w niezbyt pogodny dzień. Ma za sobą przygodę z harcerstwem. Wie, że warto poznawać dawne dzieje, nawet za pośrednictwem fantasy. Choć nierealna – baśń wyposaża w wiedzę oraz uczy mądrości. – Zresztą sam Tolkien był gorliwym katolikiem, a jego opowieść była początkowo bajką dla dzieci, w której przemycał ważne wartości.

Więcej wiosek

Mieczysława Juszczyk, prezes Stowarzyszenia Hobbiton, od 16 lat poświęca się projektowi wioski tematycznej. Wspomina początki, kiedy mimo entuzjazmu, z jakim społeczność Sierakowa przyjęła pomysł przeobrażenia wsi w mitologiczny Shire, niektórym, głównie dorosłym, trudno było wziąć na siebie role orków, trolli lub elfów. Skrępowani wpychali w nie własne dzieci. Potem jednak zmienili nastawienie. Odtąd, gdy tylko do wioski przybywa zorganizowana grupa zwiedzających, gospodynie z Sierakowa porzucają swoje kuchnie, gospodarze swoje pola.

– Początkowo, gdy przebierali się za różne stwory, pomagali sobie śmiechem – mówi M. Juszczyk. – Teraz to dla wielu okolicznych rolników po prostu miejsca pracy. Są osoby zatrudnione jako ent lub Gollum, będące w rzeczywistości animatorami gier leśnych.

Wioska Hobbitów jest jedną z 5 wiosek tematycznych powstałych przed kilkunastu laty w ramach strategii rozwoju gminy Sianów oraz jedną z dwóch – obok Wioski Labiryntów w Paprotach – które utrzymały się do dziś. Pomysł tej sierakowskiej poddał miłośnik Tolkiena dr Wacław Idziak. – Jako dyrektor istniejącej jeszcze wówczas szkoły podstawowej pomyślałam z innymi paniami: czemu nie? – wspomina M. Juszczyk. – Mamy fajnych uczniów, zaangażowanych mieszkańców. Wtedy traktowaliśmy to jako zabawę, nie jako sposób na życie i zarobkowanie. Zaczęli budować zagrodę, pisać projekty, zdobywać fundusze unijne. Czuli, że otwierają swoje Sierakowo na świat. I w dużej mierze się to udało. Dziś zdobytą wiedzę przekazują grupom studyjnym, czyli mieszkańcom innych regionów Polski, którzy chcą założyć wioskę tematyczną u siebie.

– Szkolimy ich, pokazując, jak my zakładaliśmy Hobbiton, przez jakie trudności przeszliśmy, co było niewypałem, a co strzałem w dziesiątkę. Stowarzyszenie Hobbiton prowadzi również warsztaty cysterskie, podczas których można nauczyć się tkać i dziergać z wełny, robić ozdoby ze skóry, lepić z gliny, wykonywać ozdoby z papieru metodą quillingu lub decoupage’u. – Poza tym kultywujemy tradycje chrześcijańskie: organizujemy warsztaty bożonarodzeniowe, a w naszym kościele odbywa się wówczas katecheza na ten temat.

Strach przed trollami?

Tu jest na porządku dziennym. Ale chwilowy, bo to cywilizowane potwory. – Małe dzieci mają dużą wyobraźnię i bywa, że płaczą na ich widok – przyznaje M. Juszczyk. – Dla starszych wielkim przeżyciem jest terenowa gra nocna, gdy stwory wyłaniają się z ciemności lasu. Nawet dorosły, przygotowany na takie incydenty, ma odruch lęku. Ale fanom „Władcy Pierścieni”, szukającym tutaj Śródziemia, to odpowiada – przecież nawet na sielankowy Hobbiton położył się złowrogi cień Mordoru. Szukają podobieństw, są krytyczni wobec nieścisłości i bywa, że zgłaszają uwagi. Według M. Juszczyk zabawa związana z fabułą książki ma duże zalety.

– Na początku tworzenia wioski było mnóstwo zapału. Przygotowywaliśmy stroje, odgrywaliśmy przedstawienia, animowaliśmy pierwsze gry w terenie, wymyślaliśmy warsztaty. Zauważyliśmy, że ten temat rozbudza wyobraźnię dzieci w naszej szkole. Jednak nie wszyscy zwiedzający wiedzą choćby, co to hobbit. – W każdej większej grupie znajdzie się dziecko, które zna twórczość Tolkiena, choćby z filmów. Ale duża część nie rozpoznaje postaci – przyznaje M. Juszczyk. – Mimo to nawet oni dobrze się tu bawią. Na koniec mówią: tu jest jak w bajce. Wioskę Hobbitów, położoną w gminie Sianów, można zwiedzać od wiosny do jesieni. Jednak jeśli chce się wziąć udział w pełnej ofercie – w grach i warsztatach – należy umówić wizytę telefonicznie. Klienci indywidualni mogą z niej korzystać, dołączając do grup zorganizowanych.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| URLOP, WAKACJE

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Rozpocznij korzystanie